Przed pomnikiem znalazła się tabliczka, która informowała, że pomnik oddaje cześć "milionom mężczyzn, kobiet i dzieci zamordowanych w czasie Holokaustu" a także "ocalonym, którzy przetrwali i dotarli do Kanady po jednym z najczarniejszych rozdziałów w historii".

Treść umieszczona na tabliczce wywołała oburzenie polityków opozycji i izraelskich mediów. Szybko została też usunięta.

"The Times of Israel" w tytule zwrócił uwagę, że pomnik w Kanadzie poświęcony Holokaustowi unika wspominania o Żydach i antysemityzmie.

David Sweet, polityk opozycyjnej Partii Konserwatywnej dziwił się w parlamencie "jak premier mógł pozwolić na takie pominięcie odniesienia do antysemityzmu i faktu, że większość z milionów zamordowanych stanowili Żydzi?".

Z kolei kanadyjski dziennikarz Nick Ashdown napisał, ze pominięcie Żydów na tabliczce było "głupie" nawet jeśli - jak zaznaczył - w Holokauście zginęło też 5 milionów nie-Żydów (wymienił tu "Słowian, Romów, homoseksualistów, komunistów, księży, niepełnosprawnych i anarchistów" o czym - jak dodał - "często się zapomina".

W odpowiedzi na krytykę minister dziedzictwa kulturowego Kanady Mélanie Joly nakazała usunięcie tabliczki i podkreśliła, że pomnik oddaje cześć "sześciu milionom Żydów i pięciu milionom innych ofiar zamordowanych w trakcie Holokaustu".