Reklama

Polska w świecie Południa

- Czytając teksty z XVI i XVII w., nie ma się poczucia, że Polska jest częścią Wschodu, który wydaje się wówczas znacznie odleglejszy - mówi Krzysztof Koehler, wicedyrektor Instytutu Książki, badacz literatury i myśli politycznej XVI w.

Publikacja: 17.04.2018 23:31

Polska w świecie Południa

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz guzraf Rafał Guz

Rzeczpospolita: 18 kwietnia 1518 roku, Bona Sforza została koronowana na Wawelu na królową Polski. Panuje przekonanie, że to ona otworzyła nasz kraj na świat śródziemnomorski.

Dr hab. Krzysztof Koehler: Bona, czyli włoska żona Zygmunta Starego, faktycznie spowodowała, że przebudowano Wawel w kierunku renesansowym, na dworze polskim pojawili się Włosi, a także miała duży wpływ na polską politykę, zwłaszcza kiedy król był już w podeszłym wieku. Ale już przed Boną mieliśmy świetne kontakty z włoskimi akademiami, np. z uniwersytetem w Padwie, a także z Wenecją. To, że została królową Polski, wynikało właśnie z tych silnych tendencji prowłoskich. Z tamtego okresu pochodzi też wspaniały utwór Mikołaja Hussowskiego znany jako „Pieśń o żubrze", który świetnie przedstawia renesansowe założenie o istnieniu światów Północy i Południa. Dla Hussowskiego Rzeczpospolita i Wielkie Księstwo Litewskie były archetypami północnej surowości, przeciwstawionej lekkości, delikatności południowców. I rzeczywiście, w tamtym czasie Europę geograficznie dzielono przecież na część alpejską, czyli Włochy, i zaalpejską – Niderlandy, Polskę, Niemcy, Anglię. Jednak w kwestii kulturowej decyduje ideologia, a cała tradycja związana z myślą republikańską, z antycznym Rzymem, z prawem rzymskim, Kościołem katolickim – to wszystko wskazuje na aspiracje Polski do tego, by być częścią historii Południa.

Potem ten podział Północ–Południe zaczął zanikać, a pojawiła się koncepcja Wschodu i Zachodu.

Czytając teksty z XVI i XVII w., nie ma się poczucia, że Polska jest częścią Wschodu, który wydaje się wówczas znacznie odleglejszy. To oczywiście wiązało się z polskim przeświadczeniem o przynależności do kultury katolickiej. Wtedy nadal funkcjonował podział Północ–Południe. Natomiast nie potrafię powiedzieć, kiedy zaczęliśmy spoglądać w kierunki Wschodu i Zachodu. Może należałoby to łączyć z rozbiorami? Niemniej swoje apogeum ta perspektywa miała już dużo później, bo w okresie komunizmu. Wówczas wykorzystanie tego podziału, dokonanego przez żelazną kurtynę, było jedyną opcją braną pod uwagę. A w latach 80. XX w. oczywistością w debatach prowadzonych wśród opozycji intelektualnej była walka o to, żeby wyjść z obozu wschodniej Europy, a stać się Mitteleuropą, środkiem kontynentu. Nikt wtedy nie pomyślał, żeby wrócić jednak do podziału wskazującego na Północ i Południe.

A dziś istnieje szansa na odwrócenie tej perspektywy?

Reklama
Reklama

Myślę, że to byłoby dla nas bardzo opłacalne. Głównie dlatego, że być może trochę by nas to wyzwoliło z pewnego rodzaju kompleksów w stosunku do Zachodu. Mamy nadal te polskie problemy z pokazaniem się Zachodowi. Dla nas wciąż jest cywilizacyjnie, kulturowo i ekonomicznie bardziej rozwinięty. I chyba rzeczywiście poczulibyśmy się lepiej, wprowadzając perspektywę Północ–Południe.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama