Jak pisze RMF FM, Polonia wzięła udział w sesji Rady Miejskiej Jersey City, która zakończyła się w czwartkową noc.
Wcześniej z burmistrzem miasta Stevenem Fulopem spotkał się konsul RP Maciej Golubiewski.
Polonia przedstawiła władzom miasta argumenty za pozostawieniem pomnika w jego dotychczasowym miejscu, kładąc nacisk przede wszystkim na uniwersalny charakter monumentu oraz fakt, ze znajduje się na nim również tablica poświęcona ofiarom zamachów z 11 września 2001 roku na World Trade Center.
Burza dotycząca pomnika rozpętała się w momencie ujawnienia przez polonijnego działacza informacji, że burmistrz miasta Steven Fulop planuje przeniesienie monumentu w inne, mniej eksponowane miejsce, a w dotychczasowym ma powstać park.
Decyzja oburzyła Polonię i Polaków w kraju, doszło do spięć między marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewski a burmistrzem Fulopem, który nazwał marszałka rasista i antysemitą. W obronie pomnika wystąpili dyplomaci i środowiska żydowskie.
Wypowiedział się również na ten temat jeden z najbardziej znanych w USA rabinów, Shmuley Boteach, twierdząc, że pomnik powinien zostać na swoim miejscu.
Jak twierdzi dziennikarz RMF FM, ostatecznie ustalono, że pomnik zostanie przesunięty o 60 metrów, ale pozostanie na nabrzeżu Hudson River.