Reklama
Rozwiń
Reklama

Dowcip żydowski

Opowiada Aleksander Rozenfeld

Publikacja: 02.06.2008 06:03

Cymerman

pojechał do Ciechocinka. W pierwszym tygodniu wysyła do żony telegram: „Przyślij mi pięćset złotych”. W drugim: „Przyślij mi tysiąc złotych”. W trzecim tygodniu: „Przyślij mi dwa tysiące złotych”. Nieco później do Ciechocinka pojechała Cymermanowa. W pierwszym tygodniu przysyła stamtąd do domu pięćset złotych, w drugim – tysiąc złotych, w trzecim – dwa tysiące złotych. Zdumiony Cymerman jedzie do Ciechocinka. Widzi żonę w łóżku z facetem.

– Sara, czy to jest to pięćset złotych?

– Tak, Mosze.

– Sara, czy to jest to tysiąc złotych?

Reklama
Reklama

– Tak, Mosze.

– Sara, czy to jest to dwa tysiące złotych?

– Tak, Mosze.

– To ty go przykryj, żeby się nam nie przeziębił.

Pop, ksiądz i rabin

udowadniają sobie istnienie Pana Boga.

Reklama
Reklama

– Bóg istnieje – mówi pop. – Przychodzę któregoś dnia do cerkwi, a tutaj witraże pomalowane. Niezwykła historia.

– No, prawda, prawda – dodaje ksiądz. – Wchodzę któregoś dnia do kościoła, a tu Droga Krzyżowa zupełnie jak nowa.

– Macie, panowie, absolutnie rację – rabin na to. – Idę ulicą Trafalgar Square w Londynie. Jest sobota. Patrzę, a tu na chodniku stoi walizka. Otwieram, a tam jest milion dolarów. Ale wierzącemu Żydowi nie wolno niczego w sobotę podnieść. Powiedziałem: „Panie Boże, spraw, aby zawartość tej walizki była moja!”. I wyobraźcie sobie, że w promieniu 20 metrów wokół walizki zrobiła się nagle środa.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama