W przedziale
kolejowym jedzie dwóch słynnych rabinów. Mijają godziny, obaj wielcy mędrcy nie zamienili ze sobą ani słowa.
– Panowie rabini, obaj jesteście słynnymi cadykami – zagaduje jeden z pasażerów. – Myślałem, że będę świadkiem jakiejś ciekawej dyskusji między wami, a wy nie zamieniliście przez całą drogę ani słowa. Jak to jest?– Widzi pan – odpowiada jeden z rabinów. – On jest wielki rabin i ja jestem wielki rabin. On wszystko wie i ja wszystko wiem. To co my jeszcze mamy ze sobą dyskutować?
Pewien bogacz
poczuł, że zbliża się kres życia, i sporządził testament. Wszystkie przedsiębiorstwa, fabryki i sklepy zapisał synowi, który był nierobem i hulaką. Drugiemu, statecznemu i pracowitemu, zostawił tylko knajpę. Zdumionym przyjaciołom tak wyjaśnił powody swej decyzji:– Jeśli knajpę przeznaczyłbym dla syna hulaki, to wraz z koleżkami przepiłby ją w krótkim czasie. Jeśli zostawię mu cały majątek, to hulaka będzie go przepijał w jedynej w mieście knajpie swego brata. Wkrótce mój pracowity syn stanie się właścicielem całego majątku. A że jest dobrym człowiekiem, to i bratu nie da zginąć.
Dwóch biedaków
zwiedza cmentarz. Zatrzymali się właśnie przed wspaniałym grobowcem znanego bogacza Mendelsohna. Jeden z nich, cmokając z zachwytu, zwraca się do drugiego:
– Widzisz, to się nazywa życie.
(na podst. „Mądrości żydowskich”, zebrał, tłumaczył i opracował Aleksander Drożdżyński, Warszawa 1960)