Do dziś niezmierzone połacie synajskiej czy egipskiej pustyni pokryte są śladami po eremitach. Można natrafić na nie na Synaju niemal wszędzie. Także na wschód i zachód od delty Nilu. To ślady po wczesnochrześcijańskich mnichach, którzy uciekali od wspólnot na bezludzie i tam oddawali się modlitwie i umartwianiu. Ryli w skałach pustyni nory jaskiń i zamykali się w swoich eremach na lata, często całe dekady. Tonęli w odmętach piasku i skał na odludziach i tam szukali Boga. A ich poświęcenie niosło się legendą wśród dobrych chrześcijan i przywoływało następców, naśladowców. Tych z roku na rok było coraz więcej. Wędrowali więc, by szukać jaskiń; gromadzili się wokół tych, których pustynia przygarnęła już wcześniej. Zapadali się w modlitwie, chudli i marnieli, ale rosła ich legenda. Legenda wygnańców bożych. Legenda „ojców pustyni”. Przewodników w mrocznym imperium upadłego boga Seta.