„U teologa Theodora Haeckera, prowadzącego dziennik obecnego czasu, pojawiło się nagle, zapewne wskutek denuncjacji, Gestapo w poszukiwaniu wspomnianego dziennika. I rzeczywiście, jeden z funkcjonariuszy znajduje podejrzany rękopis, trzyma go już w ręce, lecz w tym momencie jego uwagę odwraca pytanie jednego z obecnych tam jego podwładnych, odkłada zatem rękopis, nie zajrzawszy do niego. To wszystko, po pełnych trwogach sekundach i minutach, w trakcie których biedny, niezbyt odporny psychicznie Haecker miał wszelkie powody ku temu, by drżeć o swoją głowę. Przypadek ten dał asumpt moim przyjaciołom, żeby mnie ostrzec. Chcąc nie chcąc, zamykam na to uszy; pragnę nadal spokojnie zapisywać te kartki, które kiedyś wniosą wkład w historię kultury nazizmu” – notuje 9 września 1937 r. Friedrich Reck-Malleczewen. „Dlatego co noc, zachowując nieustannie czujność wobec obserwatorów i ciągle zmieniając miejsca pobytu, ukrywam głęboko w lesie i w polach to, co kiedyś ujrzy światło dzienne. O przyjaciele, korzyści znikli! – tak właśnie teraz żyjemy. Czy wy, którzy przed czterema laty opuściliście Niemcy, potraficie stworzyć sobie jakieś wyobrażenie naszej nielegalności i stałego zagrożenia życia; życia, które jutro może dobiec kresu wskutek denuncjacji zadowolonego ze swego czynu pierwszego lepszego histeryka?”.
Czytaj więcej
Mildred Harnack była Amerykanką. Ale wiedziona miłością do swojego niemieckiego męża postanowiła pozostać w III Rzeszy i zaangażować się w ruch opo...
„Grüss Gott”
Kiedy czyta się dziennik Friedricha Recka-Malleczewena, przed oczami staje scena z nagrodzonego Oscarem filmu „Życie na podsłuchu” (reż. Florian Henckel von Donnersmarck, 2006 r.). W poszukiwaniu maszyny do pisania agenci Stasi przeszukują mieszkanie przyjaźniącego się z dysydentami dramaturga.
Götz Aly, niemiecki historyk, profesor Uniwersytetu w Salzburgu, w książce „Państwo Hitlera” (Gdańsk 2023) wylicza: Stasi w NRD kontrolowała 17 mln obywateli, współpracując ze 190 tys. osób, które wcześniej zadeklarowały chęć do działania. Gestapo w 1937 r. zatrudniało blisko 7 tys. współpracowników (w tym sekretarki i administrację), a SD (Sicherheitsdienst des Reichsführers SS – organ wywiadu, kontrwywiadu i służby bezpieczeństwa SS) nawet mniej, co wystarczyło, by nadzorować 60 mln mieszkańców III Rzeszy. „Większość Niemców nie wymagała jednak żadnego nadzoru” – pisze Götz Aly.
W istocie prowadzony od maja 1936 r. do października 1944 r. „Dziennik lat trwogi. Świadectwo wewnętrznej emigracji” Friedricha Recka-Malleczewena, niemieckiego pisarza, lekarza, dziennikarza i krytyka teatralnego, niedoszłego muzyka, autora książek dla dzieci (zakazanych po dojściu Hitlera do władzy), to jednocześnie historia masowego zaangażowania i ochoczych denuncjacji oraz świadectwo rosnącej samotności autora i zaciskającej się na jego szyi pętli. „Ja jednak zupełnie zatraciłem się w tej letniej nocy o barwie kobaltu, w lodowatej samotności, w dalekich światach, w jeszcze bardziej odległej niebiańskiej sali Boga i w wielkiej księdze mądrości, którą moi przyjaciele wkrótce będą wertować. Samotność i coraz silniejsze przeświadczenie o konieczności… och, o samotnym cierpieniu pośród narodu zaatakowanego przez szatana, cierpieniu, które w przyszłości wyda swoje owoce” – notuje w czerwcu 1942 r.