Rozpoczął ją od teatralnego oświadczenia, że zgodnie z włoską konstytucją parlament ma prawo postawić członków jego rządu przez Sądem Nadzwyczajnym. Po czym z kabotyńską pokorą dodał: „Oznajmiam przed tym zgromadzeniem i przed całym narodem włoskim, że biorę na siebie całą odpowiedzialność polityczną, moralną i historyczną za to, co się wydarzyło!”. Ku zaskoczeniu części parlamentarzystów dodał nawet, że „jeśli faszyzm – jak niektórzy twierdzą – nie jest wspaniałym ruchem kwitnącym wśród kwiatu włoskiej młodzieży, tylko kojarzy się ze zwykłą pałką i rycyną, to jest to tylko i wyłącznie jego osobista wina”.
Wiedział doskonale, co robi, biorąc odpowiedzialność na siebie za trzy ostatnie lata swoich rządów. Były one bowiem prawdziwym sukcesem, który wzbudzał entuzjazm większości Włochów i podziw zagranicy. Faszyści nie mieli jeszcze monopolu na władzę. Tworzyli rząd koalicyjny z nacjonalistami, liberałami i populistami. Korzystając z pełnomocnictwa udzielonego im przez parlament 3 grudnia 1922 r., dokonali gruntownej reorganizacji administracji państwowej.
Czytaj więcej
Twórca włoskiego faszyzmu jest postacią ocenianą głównie przez pryzmat aliansu z Hitlerem. Tymczasem ustrój przez niego stworzony miał niewiele wsp...
Włoski faszyzm podobny do niemieckiego nazizmu? Czy na pewno?
Gabinet Mussoliniego radykalnie ograniczył funkcje i wydatki państwa oraz przeprowadził szereg procesów prywatyzacyjnych. Już w 1923 r. faszyści znieśli monopol państwa na ubezpieczenia. Rok później sprywatyzowali usługi telefoniczne, a następnie liczne gałęzie gospodarki, w tym największe zakłady przemysłu maszynowego Ansaldo.
W historiografii dominuje pogląd, że włoski faszyzm miał wiele podobieństw do niemieckiego nazizmu. Otóż jest to jedno z największych przekłamań w historii. Przed fatalnym mezaliansem Mussoliniego z Hitlerem faszyzm włoski odrzucał dwa filary ideologii Hitlera: rasizm i socjalizm. Nacjonalizm włoski nie opierał się na rasistowskim bełkocie, ale na przywłaszczeniu spuścizny kulturowej Imperium Romanum. Jeszcze przed tzw. marszem na Rzym Mussolini powtarzał: „Państwo musi mieć policję, sądownictwo, armię i politykę zagraniczną. Cała reszta, nie wyłączając szkolnictwa średniego, powinna znowu być przedmiotem prywatnej działalności jednostek. Aby ratować państwo, należy znieść państwo kolektywistyczne”. I to było spoiwo ideologiczne faszyzmu włoskiego. Dlatego w 1924 r. Mussolini ogłosił, że sprawiedliwe państwo „nie jest państwem monopolistycznym, państwem biurokratycznym, ale takim, które ogranicza się do funkcji całkowicie niezbędnych”.
Czytaj więcej
Duce jest w waszych głowach. Nigdy nie umarł, bo nie pozwoliliście na to. No i teraz macie Salviniego, macie kibiców, którzy obnoszą się z jawnie n...
„Duce zawsze ma rację!”
Dlaczego zatem większość historyków ostatecznie definiuje faszystowskie Włochy jako negatywny przykład statolatrii? Skąd skojarzenie z państwem totalitarnym? Odpowiedź kryje się w dalszych słowach Mussoliniego skierowanych do włoskich deputowanych 3 stycznia 1925 r. Po pełnym pokory oświadczeniu o własnej odpowiedzialności Duce nagle zmienił tembr głosu i zawołał: „Ale już wystarczy! Nadeszła chwila, żeby powiedzieć: Koniec!”. Gwałtownie zakończył samokrytykę i przeszedł do tego, co planował od samego początku – proklamowania władzy dyktatorskiej. Izba włoskiego parlamentu wybuchła oklaskami faszystowskich deputowanych. Roberto Farinacci, jeden z czołowych przywódców PNF, zerwał się z krzesła, podbiegł do mównicy i objął Mussoliniego. Owacje faszystowskich deputowanych udzieliły się wszystkim członkom Zgromadzenia. Na fali tego entuzjazmu, jeszcze tego samego dnia minister spraw wewnętrznych Luigi Federzoni wysłał do prefektów prowincji telegramy z rozkazami aresztowania wszystkich podejrzanych politycznie. W kraju zaczęły się czystki. Dla usprawiedliwienia tych działań rok później dziennikarz Leo Longanesi wymyślił hasło, które stało się główną dewizą włoskiego faszyzmu: „Duce zawsze ma rację!”.