Zmierzch bogów

Wzlot i upadek Borisa Johnsona i Crispina Odeya – opowieść o władzy, pieniądzach, brexicie i populizmie.

Publikacja: 31.08.2023 21:00

Boris Johnson w latach 2019–2022 był liderem Partii Konserwatywnej i premierem Wielkiej Brytanii

Boris Johnson w latach 2019–2022 był liderem Partii Konserwatywnej i premierem Wielkiej Brytanii

Foto: SIMON DAWSON/BLOOMBERG

„Bezwzględność zawsze szokuje ludzi. Czyż nie? Jednego dnia tam jest, a drugiego go już jej nie ma” – te słowa wypowiedział 24 czerwca 2016 r. Crispin Odey, brytyjski miliarder, reagując na informację o podaniu się do dymisji Davida Camerona, tuż po ogłoszeniu wyników referendum o członkostwie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Zwycięstwo brexitu, które wysłało Camerona na przedwczesną emeryturę polityczną, było zarazem wielkim triumfem Crispina Odeya oraz Borisa Johnsona, jego przyjaciela, sojusznika i jednego z przywódców kampanii „Vote Leave”. Jakże znamienne, że dzisiaj, siedem lat później (jak ten czas płynie!), te same słowa mogą świetnie podsumować to, co właśnie ich spotkało.

Czytaj więcej

Boris Johnson: To Władimir Putin zabił Jewgienija Prigożyna. To gangster

Crispin Odey, gigant londyńskiego City, wskutek skandalu o naturze seksualnej został zmuszony do odejścia z własnego funduszu – Odey Asset Management. Tymczasem Johnson, gigant brytyjskiej polityki, do niedawna premier, złożył swój mandat poselski, obawiając się poważnych konsekwencji ze strony jego własnego ugrupowania politycznego – Partii Konserwatywnej.

Typowa ścieżka kariery brytyjskich elit

Obu tych panów łączy znacznie więcej niż przyjaźń oraz sojusz w kampanii referendalnej z 2016 r. Są to jedne z bardziej wyrazistych postaci brytyjskiego życia publicznego. Osoby tyleż samo wyjątkowo oryginalne i charyzmatyczne co kontrowersyjne. Ponadto ich równoczesny upadek spowodowała ta sama wspólna cecha, dzięki której być może dotarli na szczyt – lekceważenie norm i zasad, które dotyczą zwykłych śmiertelników.

Boris Johnson i Crispin Odey należą do tego samego pokolenia brytyjskich elit, które odebrały tradycyjne wykształcenie w prywatnych szkołach z internatem i na uniwersytecie oksfordzkim, aby później wspiąć się na szczyty karier w świecie polityki i finansów. Johnson, urodzony w 1964 r., przed pójściem na filologię klasyczną na Oksfordzie ukończył Eton College, prestiżową szkołę, która wykształciła niemal połowę premierów Wielkiej Brytanii. Crispin Odey, urodzony w 1959 r., uczęszczał do równie prestiżowego Harrow School, skąd później także trafił na uniwersytet oksfordzki, gdzie studiował historię i ekonomię.

Czytaj więcej

Boris Johnson sięgnął dna

Po ukończeniu studiów obaj napotykają pewne trudności na początkach dróg swego dorosłego życia. Odey nie jest do końca przekonany, co ze sobą począć. Zapisuje się nawet na kursy doszkalające z prawa, rozważając karierę adwokata. W międzyczasie dowiaduje się, że jego ojciec znalazł się w olbrzymich tarapatach finansowych. Rodzina Odey popada w ruinę i zostaje zmuszona do sprzedania swego rodzinnego majątku w Yorkshire. Sielankowy obraz tejże posesji zawisnął później w salonie domu Crispina w Chelsea, a jego obecna rezydencja wiejska w Gloucestershire, Eastbach Court, jest łudząco do niej podobna. Być może właśnie wśród tych smutnych okoliczności Crispin odnajduje w sobie siłę i motywację ku temu, aby odbudować dobrobyt, stać się bogatym i tym samym nie podzielić losu swego marnotrawnego ojca. Były to lata 80. XX w., dziki okres w historii finansów, a Londyn jak zwykle stanowił jeden z głównych ośrodków tego świata. Crispin porzuca więc ścieżkę prawniczą i zatrudnia się w pewnym funduszu inwestycyjnym. W pracy zyskuje sławę świetnego inwestora, który w niekonwencjonalny sposób potrafi czytać rynki finansowe. Postanawia założyć własny hedge fund, porzuca pracę i w trudzie próbuje zebrać środki wśród swoich zamożnych znajomych. Wspominał później, że w razie możliwego niepowodzenia rozważał udanie się z powrotem na uniwersytet, tym razem w charakterze wykładowcy. Udaje mu się jednak i w 1991 r. powstaje niesławne dzisiaj Odey Asset Management.

Tymczasem Boris od dziecka pragnął zaistnieć w świecie polityki i postanawia rozpocząć swą karierę w publicystyce. Pracuje w „The Timesie”, potem w „Daily Telegraph”, by wreszcie zostać redaktorem naczelnym „The Spectator” (arcyświetnego, notabene, tygodnika). Publicystą jest niezwykle sprawnym. Jego teksty są żywe i oryginalne, a język, którego używa, wyjątkowo kwiecisty. Oskarża się go jednak równocześnie o rasizm, dezinformację i obskurantyzm. Oto kilkakrotnie pisząc o Afrykańczykach, nazywa ich „Pigmejami” o „arbuzowych uśmiechach”. Daje się też wcześnie poznać jako eurosceptyk. Oskarża na łamach „Daily Telegraph” Unię Europejską o rzekome plany wprowadzenia ustandaryzowanych rozmiarów prezerwatyw, motywowanych podobnież „mniejszymi penisami Włochów”. Ponadto nieustannie krążą słuchy o jego kolejnych zdradach małżeńskich. Skandale, które wywołuje, nieraz przyczyniają się do utraty przez niego pracy. Jego barwna oryginalna postać przyciąga jednak zainteresowanie. Boris zapraszany jest do mediów, gdzie bawiąc i intrygując, zdobywa sławę oraz staje się swego rodzaju celebrytą. W 2001 r. z sukcesem ubiega się o miejsce w Izbie Gmin, startując w Henley z ramienia Partii Konserwatywnej. Mimo notorycznych skandali Boris zdaje się iść jak burza. Innych śmiertelników nawet ich namiastka zapewne by pogrążyła, on jest jednak niezniszczalny i jedynie bardziej popularny. W 2008 r. przełamuje wieloletnią dominację laburzystów w Londynie, zostając burmistrzem stolicy Wielkiej Brytanii.

Wspólne pasje i poglądy Johnsona i Odeya

Podczas gdy Johnson staje się jednym z bardziej rozpoznawalnych polityków w Wielkiej Brytanii, Odey wyrabia sobie pozycję jednego z najbardziej wyrazistych inwestorów w Europie, jeśli nie na całym świecie. Obu charakteryzują niekonwencjonalne metody działania i opinie polityczne tudzież inwestycyjne. Są to osoby, które kochają iść pod prąd. Odey, żonglując wielkimi kwotami na rynkach finansowych, potrafi w jednym roku przynieść swoim inwestorom kolosalne zwroty, aby w następnym odnieść rekordowe straty. Jego decyzje regularnie zadziwiają wszelkich ekspertów i znajomych z City. Osiąga on jednak olbrzymi sukces, w szczytowym momencie zarządzając kilkunastoma miliardami funtów, a jego majątek wyceniany jest na ponad miliard.

Boris tymczasem stale łamie dyscyplinę partyjną w głosowaniach w parlamencie, często otwarcie krytykując przywództwo torysów. Jednym z jego głównych osiągnięć z okresu pełnienia urzędu burmistrza Londynu jest zainstalowanie sieci ogólnie dostępnych rowerów miejskich. Przekonuje Barclays, aby sfinansowało to przedsięwzięcie, i w zamian obiecuje bankowi wyłączność do nazwy i logo rowerów. Barclays Bikes zostają największym prywatnie sponsorowanym projektem publicznego sektora na świecie. Rower staje się jednak nieodłączną częścią wizerunku Borisa, a owe rowery miejskie powszechnie nazywane są przez londyńczyków nie „Barclays Bikes”, lecz „Boris Bikes”. Tak też się na nie woła do dzisiaj. Kończąc swą drugą kadencję samorządową, w maju 2016 r., Johnson postanawia nie ubiegać się o reelekcję i staje się realnym zagrożeniem dla przywództwa Davida Camerona nad Partią Konserwatywną. Kampania referendalna w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej stanowi dla niego wielką polityczną szansę, której wcale nie waha się wykorzystać.

Crispin Odey, założyciel Odey Asset Management, wieloletni hegemon londyńskich finansów

Crispin Odey, założyciel Odey Asset Management, wieloletni hegemon londyńskich finansów

hOLLIE ADAMS/BLOOMBERG

Nie wiem, kiedy dokładnie obaj się poznali i zaprzyjaźnili. Oprócz podobnych charakterów z pewnością połączyły ich poglądy oraz wspólne pasje. Obaj kochają dobrze zjeść i wypić. Odey specjalnie umieścił siedzibę swego biura na Upper Brook Street w londyńskiej dzielnicy Mayfair, aby znajdowała się naprzeciwko jego ukochanej francuskiej restauracji Le Gavroche. W swoim domu na wsi, w Eastbach Court, przez wiele lat zatrudniał na stałe pewnego utytułowanego kucharza. Posiada tam również wielką piwnicę wypchaną najznakomitszymi winami z Akwitanii. Johnson otwarcie narzekał, że nie wie, jak będzie mógł dalej prowadzić swój styl życia, utrzymując się jedynie z pensji burmistrza. Aby temu zaradzić, postanowił dodać do swojej służby publicznej obowiązki redaktora „The Daily Telegraph”, gdzie dostawał sute opłaty za swoje kolumny publicystyczne. Podobno, świętując swój wybór na szefa Partii Konserwatywnej w 2019 r., zamówił w restauracji aż 75 ostryg, mając za kompana wieczerzy jedynie swojego syna.

Słyszałem również, że między Odeyem a Johnsonem istniał swoisty układ. Boris zawsze wybierał restaurację, a Crispin opłacał rachunki… Obaj też słyną z wielkiej słabości do płci pięknej. Mimo małżeństwa Crispina z Nicolą Pease, a Borisa z Mariną Wheeler, wspaniałymi i niezwykle inteligentnymi kobietami, tajemnicą poliszynela były ich notoryczne romanse. Oprócz tego łączyło ich również umiłowanie dyskusji politycznych i historycznych, a także... polowań. Miłość do życia i jego uciech, niespożyte zasoby energii oraz ekscentryzm – oto są główne cechy, które definiują Crispina Odeya i Borisa Johnsona.

Czas przełomu: triumf populizmu

2016 był to dziwny rok. Brytyjczycy zdecydowali o tym, by wystąpić z Unii Europejskiej, a Amerykanie wybrali sobie na prezydenta Donalda Trumpa. Populizm triumfował, a elity Zachodu bezradnie rozkładały ręce. Brexit wydarzył się również przy dużym współudziale Borisa Johnsona i Crispina Odeya.

Wraz z kampanią referendalną ich przyjaźń zamienia się w sojusz polityczny, którego celem jest zwycięstwo brexitu. Johnson staje się jednym z czołowych przywódców ponadpartyjnej kampanii „Vote Leave”, a Odey łoży na jej rzecz znaczne sumy. Za kulisami debaty publicznej, pośród środowisk finansowych City, Odey występuje jako kluczowy orędownik świetlanej przyszłości Wielkiej Brytanii poza strukturami unijnymi. Boris tymczasem podczas kampanii przechodzi samego siebie i do perfekcji opanowuje nowatorskie techniki populizmu. Hasła, które wymyśla i głosi, przekonują wielu wyborców i zarazem wywołują kolejne skandale.

Była to niezwykle zacięta kampania, w której walka toczyła się do samego końca. Polecam obejrzenie filmu dokumentalnego na jej temat, „Brexit: a very British coup?”, wyprodukowanego przez BBC Two. Materiał ten z wielką dramaturgią ilustruje ostatnie dni tej zaiste historycznej, dziejowej kampanii politycznej. Fortuna kołem się toczy! Gdy zamknięto urny wyborcze, wszyscy byli przekonani, że wygra jednak opcja „Remain”. Film pokazuje Nigela Farage’a, który w wieczór przed ogłoszeniem wyników smutnie dziękuje swoim zwolennikom. Crispin Odey tymczasem otwarcie deklaruje, że jest głęboko przygnębiony. Nadchodzi jednak świt 24 czerwca i wszystko się zmienia. Brexitowi politycy triumfują, a David Cameron podaje się do dymisji.

Odey – oprócz politycznego zwycięstwa – odnosi też olbrzymie korzyści finansowe. Przed referendum obstawił na rynkach finansowych, że wartość funta oraz brytyjskich obligacji skarbowych drastycznie spadnie. Wynik referendum spowodował, że operacja przyniosła zwrot jego funduszowi o wartości 220 milionów funtów. Nic dziwnego zatem, że miał sporo powodów do radości w ów czerwcowy poranek 2016 r.

Od razu rozpoczyna się też wyścig o schedę po przegranym i upokorzonym Cameronie. Ku zdziwieniu wszystkich Boris Johnson rezygnuje z kandydowania. Premierem zostaje Theresa May, wcześniej przeciwniczka brexitu. Wielka Brytania wpada w kilkuletni chaos polityczny, negocjacje z Brukselą prowadzą donikąd, narasta powszechna atmosfera imposybilizmu. Theresa May szybko zostaje zmuszona do zorganizowania przedwczesnych wyborów parlamentarnych, które odbywają się 8 czerwca 2017 r. Zamiast obiecanej „pewności i stabilności” przynoszą one jedynie większy chaos. Liczba mandatów torysów w Izbie Gmin kurczy się o 16 miejsc, co prowadzi do zawarcia przez nich naprawdę egzotycznej i wyczerpującej koalicji rządowej z DUP – skrajnie prawicową partią unionistyczną z Irlandii Północnej.

Tymczasem mocno zyskują laburzyści. Widmo rządów Jeremy’ego Corbyna, wyjątkowo czerwonego przywódcy Partii Pracy, krąży nad Wielką Brytanią. Wywołuje ono strach i panikę pośród wielu zwolenników torysów, a zwłaszcza takich jak Crispin Odey.

Nowy rząd May oczywiście nie jest w stanie rozwiązać kwestii brexitu. Brexitowcy czują się oszukani i sfrustrowani, nie bez podstaw twierdząc, że na czele rządu Wielkiej Brytanii stoi osoba, która wcale w brexit nie wierzy. Nadchodzą jeszcze wybory do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r. Dużą część głosów uzyskuje Brexit Party – nowy twór Nigela Farage’a. Crispin Odey jest namawiany, aby również wystartował z ramienia tej partii w wyborach do Brukseli. Nie daje się przekonać. Niemniej hojnie finansuje jej poczynania i z pasją wszędzie głosi, że najlepiej będzie, jeśli Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez żadnego porozumienia z Brukselą. Brexit był zaiste jego obsesją.

Ciągłe niepowodzenia Theresy May w wynegocjowaniu satysfakcjonującego porozumienia z Brukselą, niestabilna większość parlamentarna, wreszcie brak poparcia poczynań rządu wśród członków Partii Konserwatywnej zmuszają ją do odejścia. 24 maja 2019 r. składa rezygnację. Wszyscy są zmęczeni i zniechęceni. Na scenę wkracza Boris Johnson i obiecuje dokończenie brexitu, zjednoczenie narodu i pokonanie Jeremy’ego Corbyna. Wypuszcza oryginalny spot wyborczy, na którym – jadąc traktorem – rozwala ścianę oznaczoną napisem „Zator”. Traktor ozdobiony jest flagą Wielkiej Brytanii i wielkim plakatem głoszącym: „Get Brexit Done”. Odey znów łoży na kampanię Johnsona.

23 lipca Johnson zdecydowanie pokonuje w wyborach na przewodniczącego Partii Konserwatywnej Jeremy’ego Hunta. Pamiętam, jak oglądałem tego dnia jego zwycięską przemowę. Była to jedna z lepszych mów politycznych, jakie dotychczas słyszałem. Niezwykle elektryzująca, wprowadzająca ducha optymizmu w szeregi przemęczonych torysów, inteligentna i zabawna. 24 lipca Boris Johnson zostaje premierem. Szybko dochodzi do wniosku, że należy rozwiązać parlament i zaryzykować przedwczesne wybory, aby uzyskać stabilną większość, kluczową również do zamknięcia kwestii brexitu. 12 grudnia 2019 r. torysi pod przywództwem Johnsona odnoszą swoje największe zwycięstwo wyborcze od czasów Margaret Thatcher. Zagrożenie ze strony Jeremy’ego Corbyna mija, a on sam niebawem ustępuje.

Brexit, pandemia i wojna w Ukrainie

31 stycznia 2020 r. Wielka Brytania w końcu wychodzi z Unii, prawie cztery lata po referendum. Johnson udowadnia, że jest politycznym zwycięzcą i potrafi załatwiać sprawy. W tym czasie fundusz Crispina Odeya odnosi spore sukcesy – znajduje się w absolutnej światowej czołówce. Obaj panowie osiągają szczyty swojej potęgi.

Nadchodzi pandemia. Dziwny i ponury okres wcale nieodległej przeszłości. Jako student przeklinałem Johnsona wniebogłosy za każdym razem, gdy wygłaszał orędzie i zamykał restauracje, bary, kluby i zakazywał zgromadzeń. Kto by wtedy pomyślał, że sam sobie z tych restrykcji niewiele robił? Wydawało się, że sprawę pandemii traktuje niezwykle poważnie. Sam bardzo ciężko przeszedł koronawirusa, ledwo uchodząc cało. Proces narodowych szczepień przeprowadził w sposób skoordynowany i błyskawiczny, znacznie szybciej i skuteczniej niż wiele innych państw Zachodu. W tym czasie zbierają się też pierwsze czarne chmury nad losem Crispina Odeya. W maju 2020 r. pewna dawna klientka oskarża go przed sądem, że w 1998 r. dokonał na niej napaści seksualnej, kiedy odwiedziła go w jego domu w Londynie. Sprawa mocno uderza w rodzinę Odey. Pozostaje ona jednak zjednoczona i pewna niewinności Crispina, tym bardziej że wygrywa proces sądowy i zostaje uniewinniony w marcu 2021 r.

Pod koniec 2021 r. zaczynają wychodzić na jaw dowody na to, że w trakcie pandemii, w okresie najostrzejszych restrykcji, administracja na Downing Street 10, przy współudziale, a często z inicjatywy premiera Johnsona, organizowała imprezy. Wśród Brytyjczyków i w samym parlamencie narasta oburzenie. Nic dziwnego – każdy jeszcze dobrze pamiętał, jak wielu wyrzeczeń przez długi czas wymagały owe restrykcje pandemiczne, jak wielu z nas straciło też swych bliskich z powodu koronawirusa. Trudno stwierdzić, co Boris Johnson myślał, notorycznie organizując imprezy na Downing Street, jawnie łamiąc prawa i restrykcje, które sam wprowadził. Jest w tej sytuacji wiele absurdu, przede wszystkim jednak bezmyślność, poczucie bezkarności oraz skrajna nieodpowiedzialność.

Nadchodzi wybuch wojny w Ukrainie, pamiętny 24 lutego 2022 r. Ratuje to na jakiś czas premierostwo Johnsona. Wykorzystał dobrze ten okres i jego bezkompromisowe wsparcie Ukrainy przyniosło wiele pożytku. Wychodzą jednak na jaw kolejne informacje dotyczące „Partygate”. Pojawia się też skandal obyczajowy w administracji Johnsona: wysoki urzędnik, odpowiedzialny za dyscyplinę partyjną, Chris Pincher, oskarżany jest o wieloletnie seksualne nadużycia wobec młodszych mężczyzn z partii. Okazuje się, że Johnson był świadomy niebezpiecznych skłonności swojego podwładnego. Następują masowe dymisje w rządzie, a Johnson traci poparcie własnego ugrupowania w parlamencie. 7 lipca 2022 r. ogłasza swoją rezygnację z urzędu premiera. Przewinieniami Johnsona zajmuje się jednak Komisja Przywilejów. Parlament chce jeszcze pociągnąć go do odpowiedzialności za jego imprezy z czasów pandemii. 12 czerwca 2023 r. Boris składa swój mandat poselski, tuż przed opublikowaniem raportu komisji.

Koniec potęgi Crispina Odeya?

Tymczasem zwycięstwo Odeya w procesie sądowym z marca 2021 r. okazuje się zwycięstwem bardzo tymczasowym. Sprawa otwiera przy okazji prawdziwą puszkę Pandory. Zaczynają wychodzić na jaw podcasty w niszowych mediach, opowiadające o seksualnych nadużyciach, których Odey miał się dopuszczać wobec swoich pracownic. Prawdziwy jednak wstrząs wywołuje śledztwo „Financial Timesa”, opublikowane 8 czerwca 2023 r. Oto trzynaście kobiet oskarża na łamach „FT” Crispina Odeya o molestowanie seksualne, którego ofiarą miały paść na przestrzeni ostatnich 25 lat. Są to kobiety, wobec których Odey miał występować z pozycji siły. Pojawiały się one w jego otoczeniu np. jako recepcjonistki w jego firmie lub klientki poszukujące finansowania dla własnych projektów. Niektóre sceny opisane w tym reportażu są wyjątkowo oburzające. Wyłania się z niego jednoznaczny obraz Crispina Odeya jako swoistego Harveya Weinsteina londyńskich finansów. Dostaje się również całej firmie, a zwłaszcza jej personelowi przez wiele lat tolerującemu często jawne seksualne nadużycia swojego szefa. Skala i treść reportażu przynoszą błyskawiczny miażdżący efekt. Na nic wszelkie kroki prawne i zaprzeczenia. Tydzień po ukazaniu się artykułu Crispin Odey nie ma już nic wspólnego z Odey Asset Management, a samej firmie grozi likwidacja. Przeprowadzeniem śledztwa zainteresowana jest policja. Wieloletni hegemon londyńskich finansów, triumfator brexitu, nieobliczalny i genialny Crispin Odey schodzi ze sceny w absolutnej niesławie…

W ten oto sposób dochodzi do zmierzchu potęgi Borisa Johnsona i Crispina Odeya. Obaj brawurą, niekonwencjonalnymi metodami oraz siłą swych wyjątkowych charakterów potrafili wspiąć się na same szczyty władzy, pieniędzy i wpływów, aby dokonać rzeczy, które wielu wydawały się niemożliwe. Obaj zdecydowanie wyróżniali się wśród innych polityków czy finansistów swoimi wyrazistymi postaciami. Charyzma, błyskotliwość, pomysłowość – z pewnością mało kto może się pochwalić takim dostatkiem tychże cech co Crispin Odey i Boris Johnson. To jednak okazało się na koniec niewystarczające. Obu zgubiło w gruncie rzeczy to samo – swoiste przekonanie, że normy i zasady społeczne ich nie dotyczą. Musiało to dość wcześnie zakorzenić się bardzo głęboko w ich charaktery, tak aby w tych krytycznych sytuacjach, które ostatecznie ich pogrążyły, w pełni zagłuszyć zdrowy osąd oraz powstrzymać rozumne, samozachowawcze działanie. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć zachowanie Crispina Odeya, który mimo wielkiego ostrzeżenia w postaci procesu sądowego wciąż miał nagabywać kobiety w swoim biurze? Cóż myślał Boris Johnson, wprowadzając zakazy rano, aby wieczorem tego samego dnia je łamać wśród wielu świadków i w samym ośrodku władzy, na Downing Street?

Jest to być może również opowieść stara jak świat. Historia po raz kolejny dobitnie świadcząca o tym, jak władza demoralizuje i zaślepia. Wydaje się, że Odey swoją firmę, swoje wielkie dzieło, traktował jak jakieś księstwo udzielne, gdzie mógł robić i mówić, co chciał, nie zważając wcale na innych. Podobnie Johnson, który wychodził przed całe społeczeństwo i wymagał od niego skrajnych poświęceń, ewidentnie wcale nie wymagał tego od siebie samego. Niczym jakiś król w państwie feudalnym, który w obliczu zagrożenia ściąga drakońskie podatki i rekrutuje do wojska, kogo się da, samemu jednak nie chwytając za broń i wciąż świetnie ucztując na swoim zamku. Tak jednak nie funkcjonują współczesne państwa i społeczeństwa, a upadek Borisa Johnsona i Crispina Odeya pokazuje, że rozmaite brytyjskie instytucje kontroli społecznej czuwają i w razie nadużyć i patologii potrafią pociągnąć do odpowiedzialności choćby najpotężniejszych dygnitarzy i możnych.

Zmierzch tych dwóch gigantów wydaje się dokonany, ostateczny. Czy jednak na pewno? Jest to przecież również historia populizmu, tej wielkiej, nieobliczalnej i zuchwałej siły, która nieraz już dowiodła, że nic nie robiąc sobie z zasad i przekraczając wszelkie granice, potrafi z impetem roztrzaskiwać swych zwiotczałych przeciwników. Znamienne, że Boris Johnson i Crispin Odey borykają się z olbrzymimi problemami w tym samym czasie co Donald Trump, ów gigant populizmu zza oceanu. Wiele mają zaiste z nim wspólnego. Czy wszyscy oni dzięki swej nieszablonowości, brawurze i przebojowości zdołają się jednak odbić od dna i raz jeszcze przebić się na sam szczyt? Charakter przewinień Odeya wskazuje, że w jego przypadku jest to mało prawdopodobne. Johnson tymczasem prócz skandali zostawia po sobie wcale niemało dokonań. Wybory, brexit, szczepienia, Ukraina. Naprawdę imponujący dorobek trzyletnich rządów. I być może torysi przypomną sobie w kolejnych słabych momentach, kto potrafił przekonać wielu nieprzekonanych i poprowadzić ich do zwycięstwa. Na razie jednak ci dwaj giganci, Johnson i Odey, pokonani schodzą ze sceny, a brytyjski parlament i londyńskie City z ulgą urządzają sobie życie na nowo już bez ich wybuchowego udziału. Czas pokaże, na jak długo.

„Bezwzględność zawsze szokuje ludzi. Czyż nie? Jednego dnia tam jest, a drugiego go już jej nie ma” – te słowa wypowiedział 24 czerwca 2016 r. Crispin Odey, brytyjski miliarder, reagując na informację o podaniu się do dymisji Davida Camerona, tuż po ogłoszeniu wyników referendum o członkostwie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Zwycięstwo brexitu, które wysłało Camerona na przedwczesną emeryturę polityczną, było zarazem wielkim triumfem Crispina Odeya oraz Borisa Johnsona, jego przyjaciela, sojusznika i jednego z przywódców kampanii „Vote Leave”. Jakże znamienne, że dzisiaj, siedem lat później (jak ten czas płynie!), te same słowa mogą świetnie podsumować to, co właśnie ich spotkało.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
„2001: Odyseja kosmiczna”: Horyzont marzeń
Historia świata
Marek Aureliusz. Życiowe drogowskazy cesarza filozofa
Historia świata
Czy Mikołaj Kopernik był Polakiem? Trzy nieścisłości w jednym zdaniu
Historia świata
Niezwykła Toskania: Lukka
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Historia świata
Rocznica D-Day. Joe Biden: 80 lat temu żołnierze przeszli próbę stuleci
Historia świata
Czy Ameryce grozi rozpad?