Jak podaje prokurator białostockiego oddziału IPN, do zbrodni doszło 3 lipca 1943 roku w Gródku, ale ofiarami było 36 cywilnych mieszkańców wsi Popówka i Pieszczenniki.
Jak podają historycy, w okresie niemieckiej okupacji mieszkańcy wsi Popówka i Pieszczenniki udzielali pomocy osobom, które ukrywały się przed funkcjonariuszami III Rzeszy Niemieckiej, a także okolicznym oddziałom partyzanckim.
Czytaj więcej
Naukowcy z IPN oraz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego znaleźli na terenie dawnego poligonu wojskowego Brus koło Łodzi szczątki kilku o...
Niemcy zamordowali mieszkańców i zrabowali ich majątek
Z powodu tej działalności Niemcy na polecenie niemieckiego komisarza Gródka zatrzymali jako zakładników mieszkańców tych wsi. W obławie wzięli udział żandarmi z posterunków w Gródku, Raduninie, Załukach oraz funkcjonariusze policji porządkowej z Białegostoku.
Mieszkańcy tych dwóch wsi byli więzieni od 30 czerwca 1943 do 3 lipca 1943 roku na terenie fabryki Rapalskiego w Gródku.
3 lipca 1943 roku w rejonie cmentarza żydowskiego w Gródku funkcjonariusze III Rzeszy Niemieckiej rozstrzelali 36 mieszkańców wsi Popówka i Pieszczenniki. W grupie tej było piętnaścioro dzieci.
Czytaj więcej
Na terenie półwyspu Westerplatte znalezione zostały szczątki kilku osób. Prokuratura Instytutu Pamięci Narodowej bada, kim byli i dlaczego zginęli.
Mienie mieszkańców wsi Popówka zostało przez Niemców zrabowane, dodatkowo funkcjonariusze III Rzeszy zlecili okolicznym mieszkańcom rozebrać część zabudowań wsi, a uzyskane z tych zabudowań drewno złożyć w niemieckim magazynie w Gródku. Pozostałe zabudowania zostały przez Niemców spalone.
Co zrobiła niemiecka prokuratura
Z informacji, którą podaje pion śledczy IPN, wynika, że kilkadziesiąt lat temu było już w tej sprawie prowadzone śledztwo (o sygnaturze S 14/80) Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Jednak 29 grudnia 1983 roku zostało zawieszone, bo sprawcy tej zbrodni przebywali na terenie Niemiec. Materiały na ten temat zostały przesłane do prokuratury w Stuttgarcie. I co istotne, do dzisiaj polscy śledczy nie otrzymali od Niemców informacji o tym, jakie decyzje kończące postępowanie zostały przez nich podjęte. Teraz zwrócono się zatem do prokuratury w Stuttgarcie o nadesłanie postanowienia.