Reklama

Jak Izabela Radziwiłłowa ratowała żydowskie dzieci w pałacu w Nieborowie

W czasie wojny w nieborowskim pałacu ukrywały się żydowskie dzieci. Opiekowała się nimi Izabela Radziwiłłowa.

Aktualizacja: 22.09.2023 06:46 Publikacja: 22.09.2023 03:00

Izabela Radziwiłłowa z mężem Edmundem w Nieborowie

Izabela Radziwiłłowa z mężem Edmundem w Nieborowie

Od 24 września w Pałacu Radziwiłłów w Nieborowie będzie można oglądać wystawę „Uratować kogo się da, nikogo nie wydać. Działalność konspiracyjna Izabelli Radziwiłł w czasie okupacji”. Będzie ona otwarta dla zwiedzających do września 2024 r. W ten sposób ta placówka muzealna wspomina 80. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim.

Wybuch wojny zastał Izabelę Radziwiłłową i jej bliskich w Ołyce na Wołyniu. Była ona wtedy siostrą naczelną Polskiego Związku Kawalerów Maltańskich na województwo wołyńskie.

20 września 1939 r. do zamku ołyckiego wkroczyło NKWD i zatrzymało Radziwiłłów. Zostali oni jednak zwolnieni z aresztu i pod koniec grudnia 1939 r. znaleźli się w okupowanej Warszawie. Izabela zamieszkała w pałacu na Bielańskiej.

Pokoje obok getta

Monika Antczak z muzeum w Nieborowie przypomina, że ten pałac graniczył z terenem getta. Sieć podziemnych kanałów dawała możliwość pomagania żydowskim dzieciom.

„Dzieci te przychodziły codziennie kanałem z terenu Getta. Dostawały jedzenie w specjalnie do tego przeznaczonym pokoiku z zamkniętymi okiennicami, a następnie napełniano im menażki, w których nieśli jedzenie dla swych rodziców i rodzin w Getcie. Dzieci te przechodziły zawsze w kilkoro, były małe, najstarsze mogło mieć dziewięć–dziesięć lat, może jedenaście” – opisywała w 1989 r. Izabela Radziwiłł.

Reklama
Reklama
Dzieci, które były ukrywane w pałacu w czasie wojny

Dzieci, które były ukrywane w pałacu w czasie wojny

Foto: Krystyna Radziwiłł-Milewska (2)

W marcu 1940 r. Edmund i Izabela przyjechali ze swoimi dziećmi do Nieborowa. Stacjonowali tam wtedy Niemcy, ale zezwolił rodzinie zająć trzy pokoje we wschodnim skrzydle. Oboje wstąpili do Batalionów Chłopskich, a później do Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej.

We wspomnieniach pisała: „W początku 1942 r. Matylda Getter, przełożona Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi, z którą współpracowałam, zaproponowała mi wzięcie do Nieborowa 12 dziewczynek w wieku od ośmiu do dwunastu lat. Wśród nich, o czym siostra Getter mi powiedziała, były trzy Żydówki. (…) Dziewczynkami stale opiekowały się trzy siostry ze Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi. Oczywiście zapewniliśmy im pełne utrzymanie, ubranie i wszystko co niezbędne (…). W pewnym momencie miejscowy wójt, Niemiec, ostrzegł mnie, że wpłynął do niego donos, że ukrywam jedną (podkreślam jedną) Żydówkę (…). Ostrzeżenie otrzymałam po południu, a następnego dnia wczesnym rankiem zawiozłam „rozpoznaną” dziewczynkę do Warszawy do siostry Getter. Siostra Getter natychmiast zorganizowała dołączenie dziewczynki do grupy wyjeżdżającej do Rabki. Pozostałe dziewczynki były w Nieborowie wraz z resztą grupy do naszego wywiezienia do Związku Radzieckiego, czyli do lutego 1945 r. Po powrocie do Polski dowiedziałam się od siostry Getter, że wszystkie trzy dziewczynki przeżyły wojnę w dobrym zdrowiu”.

Izabella nigdy nie poznała ich prawdziwych nazwisk i imion.

Nie mogła zrobić więcej

Ksiądz Józef Roman Maj, zaprzyjaźniony z synem księżnej, był częstym gościem w domu Radziwiłłów na Saskiej Kępie.

„Nie zapomnę, jak Izabela się rozpłakała mówiąc, że nie mogła uratować więcej dzieci i że mogła ratować tylko dziewczynki. Niemcy odwiedzając sierocińce, kazali się rozbierać chłopcom i wtedy wszystko się wydawało, narażone były wówczas klasztory i siostry zakonne, więc jeśli chodzi o chłopców, ratowali się ci, co sami potrafili się uratować. Z dziewczynkami było łatwiej, bo rozjaśniano im włosy, robiono makijaże i funkcjonowały bez większego zagrożenia w klasztorach. Podobne zabiegi kosmetyczne robiła w nieborowskim pałacu” – wspominał ksiądz.

Reklama
Reklama

Izabela współpracowała także z księdzem Stefanem Niedzielakiem, który pracował w Łowiczu i był kapelanem łódzkiego Okręgu AK. „Izabela Radziwiłłowa razem z ks. Niedzielakiem uratowała 70–80 dziewczynek. Gdyby nie Nieborów, nigdy nie mogłaby tego zrobić. Do transportu dziewczynek wykorzystywała karetki maltańskie oraz kolej, a z matką Getter komunikowała się przez zaufanych łączników” – dodał ks. Józef Maj.

W styczniu 1945 r. Radziwiłłowie zostali wywiezieni przez NKWD do obozu w Krasnogorsku pod Moskwą. Do Polski powrócili w 1947 r.

„Chyba nie powinno się mówić o pobudkach pomagania ludziom, którzy tego potrzebują. Jeśli jednak miałabym je wymienić, to na pewno była w nich tradycja, w jakiej zostałam wychowana, pamięć mojego starego przyjaciela Cadyka ze Stolina, i nie do spłacenia dług wdzięczności wobec Kligermana” – pisała w swoich wspomnieniach.

W 1992 r. jerozolimski Instytut Jad Waszem zdecydował o przyznaniu jej medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Historia Polski
Tajna misja polskiego konsula w Turcji. Setki osób zawdzięczały mu ocalenie od Zagłady
Historia Polski
Pion śledczy IPN ściga wykonawców stanu wojennego
Historia Polski
Jedna z największych tragedii polskiej żeglugi. Po 33 latach losy „Jana Heweliusza” wciąż budzą emocje
Historia Polski
Wystawimy rachunek Rosji. Naukowcy liczą straty po agresji ZSRS
Historia Polski
Jak KARTA broniła polskiej pamięci przed fałszem i podziałem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama