Jak zdobyliśmy Kreml

8 września 1610 r. wojska hetmana Żółkiewskiego zdobyły Moskwę i okupowały ją przez dwa lata. Tego sukcesu nie powtórzyły później ani wojska napoleońskie, ani niemieckie.

Publikacja: 07.09.2023 21:00

„Carowie Szujscy na sejmie warszawskim”, obraz Jana Matejki z 1892 r.

„Carowie Szujscy na sejmie warszawskim”, obraz Jana Matejki z 1892 r.

Foto: Muzeum Narodowe we WrocŁawiu/Wikimedia Commons

Stanisław Żółkiewski w wiekopomnym dziele „Początek i progres wojny moskiewskiej” atak polskiego wojska na stolicę carów opisywał tymi słowami: „Było niektórych zdanie, żeby do grodka szturmem ludzi przypuścić, ukazując, że nieprzyjaciel, strwożywszy się, nie miał razu wytrwać. Ale pan hetman, widząc rzecz niebezpieczną i pełną wielkiej trudności, gdyż nieprzyjaciel dobrze się był ufortyfikował, a moskiewski naród są bardzo pertinaces (skłonni – przyp. L.Sz.) do bronienia, wiedząc od więźniów, że żywności o male to wojsko ma, bo jedno tym żywi byli, co kto w tajstrze albo w sakwach z sobą przyniósł, oblężeniem chciał ich do poddania przycisnąć. Ażeby żywności i dla nich, i dla koni obronić, kazał gródki małe in locis opportunis (w dogodnych miejscach – przyp. L.Sz.) postawić, także drzewa wkopując, a rowem one gródki okopane były capaces sta człeka (przestronne, na 100 osób – przyp. L.Sz.), osobliwie przeciwko temu miejscu, gdzie wody dostawali. Osadził one gródki część piechotą, część kozaki; więc w niedostatku piechoty i jazda, widząc istius rei necessitatem (tej rzeczy potrzebę – przyp. L.Sz.), pacholikami bronili im wyjścia. Bo kusili się na każdy dzień po kilkanaście razy, czyniąc wycieczki. Ale im to nie szło, bo nasi z onych grodków odstrzeliwali ich, osobliwie u wody. Jako potem sam Wałujew powiadał, do pięciuset człeka im pobito; i w naszych jednak, zwłaszcza piechocie, nie było w tych częstych utarczkach bez szkody”.

8 września 1610 r. Żółkiewski na czele wojsk polskich wkroczył do Moskwy, w której rządził przez dwa lata. Zapisał się w ten sposób w historii jako jedyny człowiek, który tego dokonał. W tym okresie Moskwa była pod obcym panowaniem i tego wyczynu nikomu już nigdy później nie udało się powtórzyć. Rzeczpospolita znalazła się u szczytu swojej potęgi, a jej wojskowy dowódca u szczytu wojennej sławy i politycznej kariery.

Czytaj więcej

U stóp Rzeczypospolitej

Carską stolicę Żółkiewskiemu udało się zdobyć niemal bez walki. 3 sierpnia 1610 r. polskie wojska stanęły pod Moskwą, a naczelny wódz rozpoczął negocjacje z Dumą, czyli radą sprawującą rządy w carstwie pod nieobecność monarchy. Gdy Polacy spokojnie stali pod bramami stolicy, za jej murami coraz więcej dostojników opowiadało się za sojuszem z Polską. Oponent i konkurent do moskiewskiego tronu – Wasyl Szujski – starał się zbudować antypolską koalicję, jednak nie zdołał przekonać do tego członków Dumy. 27 lipca bojarzy moskiewscy dowodzeni przez Zachara Lapunowa obalili cara i uwięzili go, aby wydać go Polakom i w ten sposób zyskać dobre warunki porozumienia. Gdy Żółkiewski stanął u bram Moskwy, wysłał swoich przedstawicieli do Dumy, którzy przekazali, że przybywa on jako przyjaciel, aby ochronić miasto i jego mieszkańców przed grabieżami.

Samozwańczy pokój

Żółkiewski zaproponował moskwianom bardzo atrakcyjne warunki pokojowe. Książę Władysław Waza miał zostać carem Rosji (zagwarantowano, że przejdzie na prawosławie), a całej Rosji obiecano zachowanie dotychczasowego systemu politycznego. Moskwianie wynegocjowali jeszcze, że Rzeczpospolita zwróci swoje wschodnie nabytki terytorialne zdobyte podczas kończącej się wojny. Aby wszystko przebiegło jeszcze sprawniej, Żółkiewski obiecał, że jego wojsko nie będzie kraść ani dopuszczać się gwałtów na mieszkańcach. Wydał nawet rozkaz polskim rycerzom, aby zachowywali się „godnie”, strasząc karą śmierci tego, kto wystąpi przeciwko dyscyplinie.

„Hetman Żółkiewski z husarią”, obraz Wojciecha Kossaka z 1936 r.

„Hetman Żółkiewski z husarią”, obraz Wojciecha Kossaka z 1936 r.

Muzeum Narodowe w Warszawie/Wikimedia Commons

Duma po kilkunastu dniach dała się przekonać, bojarzy ustąpili i otworzyli bramy miasta. W ten sposób Żółkiewski zajął stolicę ruskich carów. Nie przewidział tylko tego, że król Zygmunt III Waza nie zaakceptuje warunków porozumienia, a zatem nie będzie ich honorował. Dlaczego będący u szczytu potęgi polski władca nie chciał się zgodzić na warunki zatwierdzone przez Żółkiewskiego? Historycy zgadzają się, że przyczyny mogły być trzy. Pierwsza to obietnica przejścia Władysława na prawosławie (Zygmunt III Waza był gorliwym katolikiem), obawa o los młodego księcia (mógł zostać zamordowany przez bojarów) i w końcu fakt, że jego wysłanie do Moskwy powinien był zatwierdzić Sejm. Być może jakąś rolę odegrała osobista ambicja króla. Nie mogło mu się podobać to, że jego hetman zawarł porozumienie z moskiewską Dumą bez jego akceptacji. Tak czy inaczej we wrześniu 1610 r. polskie wojska weszły na Kreml i zaczęły tam rządzić. Tak rozpoczęło się dwuletnie polskie panowanie w Moskwie.

Wir geopolityki

Wydarzenia, które doprowadziły do wejścia polskiej załogi do serca państwa carów, rozpoczęły się w 1598 r. Umarł wówczas car rosyjski Fiodor, który był ostatnim władcą z dynastii Rurykowiczów. Rosja zaczęła się pogrążać w wielkim chaosie. Walkę o tron zaczął kniaź Borys Godunow, ale jego odłam rodu nie zaliczał się do dotychczasowych elit władzy. Pomysł, by to on został carem, spotkał się z ostrym sprzeciwem bojarów. W 1603 r. w Rzeczypospolitej pojawił się ruski kniaź używający imienia Dymitr (historia nadała mu przydomek Samozwaniec) i głoszący, że jest cudownie ocalałym synem Iwana Groźnego, a więc prawowitym następcą ruskiego tronu. Dymitr pozyskał w Rzeczypospolitej możnych protektorów: ród Wiśniowieckich i wojewodę sandomierskiego Jerzego Mniszecha. Ten ostatni wymyślił nawet, że wyda córkę za mąż za Samozwańca, pomoże mu odzyskać moskiewski tron i w ten sposób stanie się najpotężniejszym polskim magnatem, poprawiając przy okazji pozycję Polski. Do pierwszej wyprawy na Moskwę doszło w roku 1604. Rok później zmarł Borys Godunow, a jego syn Fiodor został zamordowany.

Dymitr Samozwaniec objął więc na krótko carski tron i wziął ślub z Maryną Mniszchówną. Jednak jego epopeja szybko się skończyła. Wasyl Szujski zawiązał spisek przeciwko Dymitrowi, zamordował go i przejął tron. Natychmiast zaczął budować międzynarodowe sojusze. Porozumiał się z Karolem IX Wazą, z którym skonfliktowany był polski król. 28 lutego 1609 r. zawarli sojusz. Karol IX zgodził się oddać Rosji twierdze w Inflantach (zajęte przez Polaków do 1611 r.).

Czytaj więcej

Krwawe rządy carów

Zygmunt III uważał, że tron szwedzki należy się jemu, a nie Karolowi, i marzył o odzyskaniu go. W tej sytuacji król Polski postanowił wyprawić swoje wojska na Moskwę i zniszczyć w zarodku sojusz rosyjsko- -szwedzki. Sejm, przeciwny angażowaniu Polski w wojnę i nieskory do uchwalania nowych podatków, nie zaakceptował wyprawy wojennej, jednak król Zygmunt zorganizował ją mimo to. Magnatom tłumaczył, że obejmując tron, zaprzysięgał pacta conventa, a w nich zobowiązał się odzyskać ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego zabrane przez Moskwę po niedawnych wojnach. Król Zygmunt zapewniał, że celem jest odbicie Smoleńska i przyłączenie do Rzeczypospolitej Smoleńszczyzny. Tymczasem ze Szwecji wyruszył 15-tysięczny oddział wojskowy pod dowództwem Jacoba de la Gardie. W Nowogrodzie Wielkim połączył się z rosyjskimi siłami.

We wrześniu 1609 r. siły Rzeczypospolitej dowodzone przez Lwa Sapiehę rozpoczęły oblężenie Smoleńska. Działania zbrojne utrudniała surowa rosyjska zima. 14 lutego 1610 r. w obozie polskim zjawił się patriarcha ruski Filaret. Chciał ocalić Rosję od wojny i dlatego zgodził się na to, aby nowym carem został królewicz Władysław IV Waza. Upierał się tylko przy tym, aby Rosjanom zagwarantować wolność religijną, czyli możliwość wyznawania prawosławia.

Wasyl Szujski nie chciał słyszeć o takim porozumieniu. Wysłał przeciwko Polakom armię w sile 35 tys. ludzi, wśród nich wojska szwedzkie. Dowodził nią Dymitr Szujski – brat cara. Wydawało się, że przy miażdżącej przewadze liczebnej Rosjan ich armia szybko odniesie zwycięstwo, przejdzie do kontrataku, ocali Smoleńszczyznę, zmusi Polaków do odwrotu, wkroczy w granice Rzeczypospolitej i może nawet wyprawi się na Warszawę.

Bitwa pod Kłuszynem w malarskiej wizji Szymona Boguszowicza (obraz z ok. 1620 r.)

Bitwa pod Kłuszynem w malarskiej wizji Szymona Boguszowicza (obraz z ok. 1620 r.)

Lviv National Art Gallery/Wikimedia Commons

Wielkie zwycięstwo

Te plany pokrzyżował jednak Stanisław Żółkiewski. Dowodząc pięciokrotnie słabszą armią, zastąpił Szujskiemu drogę w pobliżu miejscowości Kłuszyn. Zrobił to jednak w wielkiej tajemnicy: Rosjanie nie zorientowali się, że wojska polskie wieczorem opuściły swoje miejsce i wyruszyły przeciwko nim. 4 lipca 1610 r. około godz. 3 nad ranem Żółkiewski zarządził atak z zaskoczenia. Niektóre chorągwie szarżowały osiem–dziesięć razy, co wśród żołnierzy rosyjskich wywołało popłoch. Szujski doszedł do wniosku, że atakuje go większa liczba husarzy niż w rzeczywistości. Rankiem polską jazdę wsparła piechota, która z opóźnieniem dotarła na pole walki. Wywołało to panikę w obozie szwedzko-rosyjskim, chaos w dowodzeniu i w końcu załamanie się obrony. Po pięciu godzinach walk z pola bitwy uciekły tysiące pozostałych przy życiu Szwedów i Rosjan, a Żółkiewski wjechał triumfalnie do zdobytego obozu. Źródła historyczne mówią o wielkich bogactwach, które tego dnia wpadły w ręce polskie, w tym złote monety przeznaczone na wypłaty żołdu dla najemników. Siły szwedzko-rosyjskie straciły aż 17 tys. żołnierzy, Polacy – około 300 i kilkuset rannych. Ponadto wojska polskie straciły około 400 koni. Jeszcze tego samego dnia Żółkiewski dotarł pod główny obóz wojsk rosyjskich, ale nie stoczył tam bitwy. Dowódca poddał się, uznając zawarty traktat i postanowienie o tym, że nowym carem Rosji będzie królewicz Władysław.

Na Kreml

Już 12 lipca Żółkiewski na czele armii liczącej 19,5 tys. ludzi ruszył na Moskwę. W jego szeregach znajdowało się kilkuset husarzy ciężko rannych w bitwach. Tych wieziono na wozach pod opieką medyków. Polski hetman zdecydował się również na nietypowy fortel: rozesłał uniwersały do okolicznej ludności, w których informował o zawartym porozumieniu, o tym, że nowym carem będzie królewicz Władysław, i o tym, że każdemu gwarantowana jest wolność religijna. Obiecywał również spokój w Rosji, pogrążonej przez ostatnie lata w chaosie. Te informacje wywołały pożądany rezultat: mieszkańcy miast i wsi z przychylnością patrzyli na polską armię, upatrując w niej zwiastuna lepszych czasów. 27 lipca grupa bojarów obaliła Wasyla Szujskiego, a władzę przejęła siedmioosobowa Duma składająca się z przedstawicieli najznamienitszych rodów. Szybko uznano warunki porozumienia i Władysława IV za cara. 28 sierpnia na Dziewiczym Polu pod Moskwą mieszkańcy miasta złożyli przysięgę wierności Władysławowi IV.

8 września polskie wojska wkroczyły do Moskwy, a 12 września przekroczyły obręb murów Kremla. Car Wasyl Szujski i jego bracia Dymitr i Iwan trafili do polskiej niewoli. Żółkiewski zabrał ich potem ze sobą do Warszawy. Tam złożyli uroczysty hołd królowi Zygmuntowi III. To wielkie wydarzenie zapisało się w historii jako „hołd ruski”. Trzej książęta zostali potem więźniami polskiego monarchy i zmarli w niewoli. Fakt ten był potem skrzętnie wymazywany z polskiej historii w czasach zaborów i PRL, dlatego dziś większości Polaków pozostaje zupełnie nieznany.

Krótkie panowanie

13 czerwca 1611 r. w ręce polskie wpadł Smoleńsk. Bojarzy zaczęli się obawiać, że polski król sam wybierze się do Moskwy, aby objąć tutaj tron. Na to nie mogło być ich zgody. Coraz bardziej napięte stosunki między Rosją a Polską wykorzystali Szwedzi. Wskazali swojego kandydata na cara. Był nim książę Karol Filip Sudermański. Na czele wojsk wyprawił się na Moskwę, co znowu postawiło ruskie ziemie w stan wojny.

Wkrótce w Niżnym Nowogrodzie wybuchło antypolskie powstanie (zapewne z inspiracji szwedzkiej), na którego czele stanął kupiec Minin. Głównym celem było wyparcie Polaków z Moskwy. Z pomocą załodze polskiej na Kremlu pospieszył Jan Karol Chodkiewicz, ale wyprawa dwukrotnie zakończyła się niepowodzeniem. Z głównymi siłami na odsiecz wyruszył król Zygmunt, lecz jego pochód zablokowała załoga twierdzy w Wołokołamsku. Król rozpoczął oblężenie, jednak do Moskwy już nie zdążył. 7 listopada 1612 r. polska załoga opuściła Kreml i wyruszyła w drogę powrotną do Warszawy. Sobór Ziemski w Moskwie wybrał na nowego cara Michaiła Romanowa, który zapoczątkował 300-letnie panowanie tej dynastii. Tak oto szansa na ruski tron dla polskiego królewicza została ostatecznie pogrzebana.

Stanisław Żółkiewski w wiekopomnym dziele „Początek i progres wojny moskiewskiej” atak polskiego wojska na stolicę carów opisywał tymi słowami: „Było niektórych zdanie, żeby do grodka szturmem ludzi przypuścić, ukazując, że nieprzyjaciel, strwożywszy się, nie miał razu wytrwać. Ale pan hetman, widząc rzecz niebezpieczną i pełną wielkiej trudności, gdyż nieprzyjaciel dobrze się był ufortyfikował, a moskiewski naród są bardzo pertinaces (skłonni – przyp. L.Sz.) do bronienia, wiedząc od więźniów, że żywności o male to wojsko ma, bo jedno tym żywi byli, co kto w tajstrze albo w sakwach z sobą przyniósł, oblężeniem chciał ich do poddania przycisnąć. Ażeby żywności i dla nich, i dla koni obronić, kazał gródki małe in locis opportunis (w dogodnych miejscach – przyp. L.Sz.) postawić, także drzewa wkopując, a rowem one gródki okopane były capaces sta człeka (przestronne, na 100 osób – przyp. L.Sz.), osobliwie przeciwko temu miejscu, gdzie wody dostawali. Osadził one gródki część piechotą, część kozaki; więc w niedostatku piechoty i jazda, widząc istius rei necessitatem (tej rzeczy potrzebę – przyp. L.Sz.), pacholikami bronili im wyjścia. Bo kusili się na każdy dzień po kilkanaście razy, czyniąc wycieczki. Ale im to nie szło, bo nasi z onych grodków odstrzeliwali ich, osobliwie u wody. Jako potem sam Wałujew powiadał, do pięciuset człeka im pobito; i w naszych jednak, zwłaszcza piechocie, nie było w tych częstych utarczkach bez szkody”.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia Polski
Manifest PKWN: 22 lipca, dzień wielkiego kłamstwa
Historia Polski
Oto kufer Else Ledermann. 80 lat temu zlikwidowano obóz na Majdanku
Historia Polski
80 lat temu wybuchło Powstanie Warszawskie. Jak wygląda tegoroczny program obchodów?
Historia Polski
Wilczy Szaniec nie był pierwszy. Nieudane zamachy na Hitlera
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia Polski
50 lat temu Zamek Królewski w Warszawie ożył!