Oczywiście wiele jest przyczyn, dla których posługiwanie się tą logiką jest proste, zwłaszcza tyle lat po tragedii. W istocie walka nielicznych bohaterów z profesjonalną maszyną wojenną hitlerowskiej Rzeszy nie mogła mieć innego finału, niż zagłada. Także figura mitologiczna walki o godną śmierć lepiej pasuje do istoty Holokaustu i jego historycznych odniesień, jak rzeź Jerozolimy, czy Masada.
Ale jest przecież w tle każdego schematu, a mit jest przecież schematem, indywidualne ludzkie życie, z jego naturalnym instynktem przetrwania, wiarą w cud i nadzieją do końca. Kiedy patrzę na młodzieńcze twarze tych powstańców z kwietnia 1943 nie mogę uciec od osobistej wiary, że jak każdy chcieli żyć, kochać, wyrwać się z tego piekła, jakim było getto.