Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Tablica pamiątkowa w Kuropatach (Andrej Kuźniečyk)
O tym, że w Kuropatach ma się pojawić pomnik, zdecydował rząd Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej jeszcze w 1989 roku, w czasach pieriestrojki. Ówczesne władze w Mińsku wydały postanowienie, z którego wynikało, że naukowcy z Akademii Nauk Białorusi mają „wszechstronnie i wnikliwie zbadać przyczyny i skutki represji”.
Kilka dni temu, po 30 latach, władze Białorusi wypełniły pierwszy punkt ówczesnego rozporządzenia – powstał pomnik. To przypominająca kaplicę zardzewiała metalowa konstrukcja, na której zawieszono dzwon. Postawiono ją na wzgórzu w Kuropatach, które od lat jest nazywane Golgotą. Wszystko za zgodą i pod kontrolą białoruskiego ministerstwa kultury. Na elementach konstrukcji widoczne są m.in. słowa: „mama”, „ojciec”, „wujek”, „siostra”, „brat”. Poza tym nie wiadomo, kim są ofiary i kto jest sprawcą. Nie ma żadnej tablicy informacyjnej, która wyraźnie by wyjaśniała, że leżą tam ofiary reżimu sowieckiego. Brytyjski historyk Norman Davies oszacował, że może ich być nawet 250 tys.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: