Ryszard Bugaj jest zdania, że Sejm, który powstał po wyborach 4 czerwca 1989 roku, był nie tylko Sejmem kontraktowym, ale jedynym w historii, w którym nie było podziału na większość koalicyjną i opozycję.

Czytaj także: Chrabota: Wzięliśmy los Polski we własne ręce

Wszystkie grupy miały swoich reprezentantów w rządzie Mazowieckiego - powiedział Bugaj. - On był swego rodzaju rządem jedności narodu.

Profesor przyznał, że w 1989 roku nie był zwolennikiem utworzenia rządu Tadeusza Mazowieckiego. Jak mówił, obawiał się, że opozycja nie jest do tego przygotowana pod względem kadrowym.

Jak patrzyłem potem, co się dzieje w parlamencie, to myślałem sobie, że nie miałem racji. Chyba się trochę myliłem - przyznał.

Bugaj, choć przyznaje, że rola Lecha Wałęsy była "generalnie pozytywna",  krytycznie ocenia i metody stosowane przez byłego prezydenta, i jego prezydenturę.

Były opozycjonista przyznał też, że nie spodziewał się aż takich rozdźwięków między politykami, którzy 30 lat temu byli po jednej stronie. Przypuszczał, że naturalny proces pluralizacji spowoduje różnice zdań, ale nie tak radykalne, jak mają one miejsce obecnie. Proces pluralizacji, jak stwierdził, był hamowany przez część obywatelskiego klubu parlamentarnego.

- To Lech Wałęsa go rozbił. Miałem uczucie nieestetyczności jego działania, ale skutek pluralizacyjny, choć trochę patologiczny, był pozytywny - ocenił Bugaj.