Linia umocnień odcięła je od lądu, a z dwóch pobliskich fortów spadły nań pierwsze bomby. Pierwszy szturm, podjęty 8 listopada 1627 roku, nie powiódł się, trzeba więc było cierpliwie budować tamę i czekać na skutki głodu w otoczonym mieście. Richelieu nie przepuścił wypędzonych przez obrońców kobiet i dzieci, gdyż godząc się, wydłużyłby oblężenie. Od stycznia 1628 roku z roszelskich ulic poczęły znikać nie tylko psy i koty, ale nawet szczury. Obronę zagrzewała na angielską odsiecz i twarda ręka Guitona, który hamował defetystów. Ci liczyli na łaskę króla, który od kwietnia znów dołączył do kardynała.