[b]W biurze kupca[/b] zbożowego pracowało dwóch młodzieńców. Henoch dostawał tygodniowo sześć guldenów, Joel – trzy.
– Czemu mój zarobek jest o połowę mniejszy? – odważył się kiedyś spytać szefa.
– Hm… – westchnął kupiec. – Na targ zajechały furmanki. Zobacz no, co chłopi przywieźli.
Joel wychodzi z biura i wraca z informacją:
– Oni przywieźli kukurydzę.
– Zobacz, ile tej kukurydzy jest na wozach.
Joel wraca z informacją:
– Sześćdziesiąt cetnarów.
– Spytaj, skąd ją wiozą.
Joel wraca z wieścią:
– Z Jabłonowa.
– Spytaj no, do kogo ją wiozą.
Joel wraca i mówi:
– Do Pinkusa Bergera.
– Doskonale – powiada szef. – A teraz zawołaj Henocha.
Po analogicznym poleceniu: „Zobacz no, co chłopi przywieźli”, Henoch po kwadransie informuje:
– Chłopi przywieźli z Jabłonowa sześćdziesiąt cetnarów kukurydzy dla Pinkusa Bergera. Dałem im pięć halerzy od wora więcej i kukurydza jest już w naszym magazynie.
– Ot, widzisz, co znaczy być przewidującym – poucza kupiec nierozgarniętego młodziana.
[b]Kilka dni później[/b] zaniemogła żona szefa. Joel otrzymuje polecenie:
– Biegnij w te pędy po doktora.
Mija kwadrans, pół godziny. Po czterdziestu minutach zjawiają się: lekarz, rabin, przedstawiciel kahału, zarządca cmentarza i czterech Żydów z „Ostatniej Posługi” taszczących trumnę…
Joel się wykazał.
[i](na podst. Horacy Safrin „Przy szabasowych świecach”, Łódź 1963)[/i]