Monument, który stał w centrum miasta na pl. Wolności, rozebrano wczoraj bez uprzedzenia. To efekt uchwały podjętej przez Radę Miasta prawie 14 lat temu, w grudniu 2000 r. Wtedy też, zgodnie z procedurą, zaakceptowała ją rosyjska ambasada. Dlaczego tak długo czekano z rozbiórką?
– Przez długi czas problemem były kwestie finansowe. W ostatnim czasie czekaliśmy na odpowiedni moment. Plac Wolności jest remontowany i chcieliśmy skorzystać z okazji, że jest zamknięty dla samochodów – przekonuje Jakub Jarząbek, rzecznik prezydenta Katowic Piotra Uszoka (działacza lokalnego ugrupowania).
Z informacji „Rz" wynika jednak, że władzom miasta zależało, by pomnik zniknął przed zaplanowanymi na jesień wyborami samorządowymi (temat ten wracał w każdej kolejnej kampanii wyborczej). Dlatego już w czerwcu zeszłego roku zaplanowano na ten cel pieniądze w budżecie.
Operacja kosztuje 70 tys. zł. Obejmuje nie tylko demontaż, ale również renowację obiektu, który trafi na jeden z cmentarzy czerwonoarmistów.
Pomnik miał też swoich obrońców, głównie środowiska kombatanckie, które wywodzą się z Armii Ludowej. Może dlatego zdemontowano go o świcie, bez uprzedzania mediów, co oburzyło środowiska prawicowe. Te ostatnie organizowały przy pomniku protesty, z których ostatni odbył się 9 maja, gdy Rosja świętuje zwycięstwo nad faszyzmem.
– Nie chcieliśmy zamykać ruchu tramwajowego – odpiera zarzuty Jarząbek.
To jednak nie koniec katowickich sporów. Adam Słomka z Konfederacji Polski Niepodległej Niezłomni mówi „Rz", że w tym miejscu powinien powstać pomnik patriotyczny.
– Niemcy wysadzili tam w 1939 r. pomnik-grób Nieznanego Powstańca Śląskiego – przypomina.
Rzecznik miasta zauważa zaś, że protesty wywołuje również pomnik Trudu Górniczego w jednej z północnych dzielnic. Dwa lata temu został odnowiony przy okazji budowy otaczającego go skateparku. Prawica protestowała, przypominając, że pomnik komunistyczne władze wybudowały w 1983 r. w opozycji do powstającego spontanicznie krzyża monumentu upamiętniającego masakrę górników w kopalni Wujek.
Jak napisała na początku maja „Rz", według roboczego wykazu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Polsce jest jeszcze ok. 300 miejsc upamiętniających sowieckie wojska. Liderem w tej statystyce było województwo śląskie, ale po demontażu katowickiego pomnika, zrównało się z wielkopolskim. W obu regionach jest po 36 takich symboli.