Reklama

Wojciech Muszyński: UB wykorzystało „Radosława”

Rozmowa: Wojciech Muszyński, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej

Publikacja: 07.09.2015 21:04

Rz: 70 lat temu płk Jan Mazurkiewicz „Radosław" wydał odezwę do żołnierzy Armii Krajowej, apelując, aby ujawniali się nowym władzom. Jakie były okoliczności wydania tego apelu?

Wojciech Muszyński: Kilka tygodni wcześniej, 1 sierpnia 1945 r., Mazurkiewicz został aresztowany przez UB i umieszczony w warszawskim więzieniu na Rakowieckiej. UB rozmawiało z nim, w jaki sposób mógłby się przyczynić do rozwiązania problemu podziemia niepodległościowego. Nie stosowano w stosunku do niego przemocy, koncentrowano się na tym, by przekonać go, że dalszy opór jest bezsensowny i należy się dogadać „jak Polak z Polakiem". Wszystko to zbiegło się z ogłoszoną kilka dni wcześniej, 22 lipca, amnestią dla podziemia. Komuniści uznali, że należy stosować zasadę kija i marchewki – z jednej strony trwały aresztowania i egzekucje, z drugiej ogłoszono, że każda osoba, która się podda, zgłosi do UB i złoży obszerne wyjaśnienia, zostanie ułaskawiona. Amnestia miała teoretycznie oznaczać puszczenie win w niepamięć.

A czym była faktycznie?

Jej głównym celem było wyciągnięcie ludzi z podziemia; była to gigantyczna operacja wywiadowczo-dezinformacyjna. Komuniści nie zamierzali zapomnieć, kto działał w niepodległościowym podziemiu. Chodziło o to, aby żołnierze AK stali się łatwiejszym celem dla UB – łatwiej byłoby ich namierzyć, aresztować, zmusić do współpracy i wydania kolegów, którzy kontynuowali walkę w lesie. „Radosława" wypuszczono z więzienia specjalnie po to, by wydał odezwę do żołnierzy. Opublikowanie jej, gdy był aresztowany, odbierałoby całej akcji wiarygodność.

Ile osób ujawniło się po odezwie płk. Mazurkiewicza?

Reklama
Reklama

Około 50 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej.

To był wyraz faktycznej wiary w to, że „winy" zostaną im darowane, czy raczej bezradności?

Żołnierze podziemia nie wierzyli, że komuniści, ogłaszając amnestię, mają czyste intencje.

Dlaczego więc aż tyle osób się ujawniło?

Nie wierzono UB, ale uwierzono Mazurkiewiczowi. Owiany sławą niezłomnego dowódcy z Powstania Warszawskiego, cieszył się olbrzymią estymą wśród żołnierzy i oficerów. Słowo honoru, które dawał, oraz jego spotkania w różnych regionach Polski miały na ludzi ogromny wpływ. Niestety, wiele osób, które dały się przekonać do ujawnienia, później zostało aresztowanych. „Radosław" doprowadził do tego, że część żołnierzy było łatwiej złapać.

Jaki był ich dalszy los?

Reklama
Reklama

Część z tych, którzy się ujawnili, musiała potem znowu uciekać do lasu, inni za granicę. A szczątki wielu z nich dzisiaj odkopujemy na Łączce i w innych miejscach, gdzie są odnajdywane masowe groby.

Ilu żołnierzy pozostało w ukryciu?

W lesie zostały dziesiątki tysięcy ludzi, więc podziemie trwało. Do kolejnej amnestii, w 1947 r., były całe obszary kraju kontrolowane przez podziemie, np. na Podhalu czy Podlasiu.

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama