Jean-Marie Le Pen w tym roku obchodził 96. urodziny, a partia, której twarzą był jeszcze wcale nie tak dawno, minimalnie rozminęła się z wyborczym zwycięstwem. Ale ani on, ani Front Narodowy, któremu przewodził, nie są fenomenami ostatnich dekad. Korzenie tej partii sięgają wydarzeń sprzed kilkudziesięciu, a nawet 100 lat.
Przykładem może być choćby szukanie źródeł kłopotów Republiki w imigracji. Jak wspominał Jean-Yves Potel, francuski pisarz i dyplomata, w wydanym w Polsce wywiadzie rzece „Francja – ta sama czy inna?”, w latach 70., gdy Le Pen zaczynał wkraczać na tamtejszą scenę polityczną, wzrost imigracji zbiegł się z kryzysem gospodarczym, co zaowocowało gwałtownym wzrostem obaw o utratę pracy na rzecz rywalizujących o nią przybyszów. Dla Le Pena mogło to być dejà vu: podobne nastroje panowały, gdy był dzieckiem.