Józef Stalin i Gruzja – dzieje toksycznej relacji

Dlaczego w Tbilisi w 1956 r. demonstrowano w obronie dobrego imienia tyrana? Czy Stalin dał Gruzinom jakikolwiek powód, by go dobrze wspominali?

Publikacja: 01.03.2024 03:00

W Gori wciąż możemy obejrzeć dom, w którym Stalin urodził się i spędził dzieciństwo. Obecnie mieści

W Gori wciąż możemy obejrzeć dom, w którym Stalin urodził się i spędził dzieciństwo. Obecnie mieści się tam muzeum. Wewnątrz znajduje się ekspozycja niemal niezmieniona od czasów sowieckich, będąca zbiorem pamiątek po dyktatorze i poświęconych mu socrealistycznych dzieł

Foto: shutterstock

W nocy z 24 na 25 lutego 1956 r., na XX zjeździe sowieckiej partii komunistycznej, wygłoszony przez Nikitę Chruszczowa referat „O kulcie jednostki i jego następstwach” był dla wielu komunistów szokiem. Bynajmniej nie dlatego, że nie wiedzieli oni o opisanych w nim zbrodniach Stalina. Wszak wielu towarzyszy słuchających tego wystąpienia uczestniczyło w stalinowskim ludobójstwie. Szokiem było to, że Chruszczow mówił o tych zbrodniach tak otwarcie i że skazał na infamię człowieka, którego dotąd czczono w świecie komunistycznym jak boga. Sowiecki przywódca pozwolił sobie przy tym na drobne złośliwości. Ironicznie nazywał Stalina „wielkim synem narodu gruzińskiego”. Dawał w ten sposób do zrozumienia: „I taki kaukaski przybłęda rządził nami, Wielkorusami”. Referat Chruszczowa teoretycznie był tajny, ale jego treść szybko zaczęła krążyć wśród członków partii oraz w krajach satelickich, dotarła też do Gruzji, gdzie wywołała oburzenie. Gruzini trafnie odczytali, że Chruszczow nimi gardzi.

4 marca 1956 r. przy pomniku Stalina stojącym nad rzeką Kurą w Tbilisi zebrali się studenci, by uczcić trzecią rocznicę śmierci wodza. Demonstracja nie była spokojna – doszło do przepychanek ze zdezorientowaną milicją. N.I. Parastiszwili, jeden z działaczy komunistycznych, wszedł na cokół pomnika, wypił łyk wina z butelki, po czym rozbił ją o pomnik. – Niech wrogowie Stalina zginą, tak jak ta butelka! – krzyknął, wzbudzając aplauz tłumu. Gdy następnego dnia aleją Rustawelego, najbardziej reprezentacyjną ulicą miasta, przeszedł pochód studentów i robotników z portretami Stalina, niektórzy ludzie się dziwili, rozpoznając wśród demonstrantów dzieci osób represjonowanych w 1937 r. Czy demonstranci mieli wyprane mózgi przez ideologię komunistyczną, czy też ich protest krył pod stalinowską maską patriotyczne i antysowieckie uczucia? Niewątpliwie bronili oni „swojaka” Stalina przed wielkoruskimi szowinistami. Czy jednak Stalin był rzeczywiście „swojakiem”? Na ile ów sowiecki tyran czuł się Gruzinem?

Czytaj więcej

„Bitwa o Moskwę” i kult Józefa Stalina. Szkic do portretu sowieckiego dyktatora

Dżugaszwili z Gori

Współcześnie wielu Gruzinów postrzega Stalina jako zasymilowanego Osetyńca. Uważają, że nazwisko rodowe dyktatora – Dżugaszwili – wywodziło się od popularnego osetyńskiego nazwiska Dżukajew. Nie ma jednak żadnych dowodów na osetyńskie pochodzenie Stalina. Człon „-szwili” w jego nazwisku oznacza po gruzińsku syna, „dżugasz” to natomiast archaiczne gruzińskie słowo oznaczające jarzmo dla wołów. Zapewne więc przodkowie Stalina byli rzemieślnikami wytwarzającymi takie jarzma. Wiadomo, że jego pradziadek Zaza Dżugaszwili brał udział w powstaniach wymierzonych w Rosję i dwukrotnie uciekał z niewoli. Później osiadł w wiosce Didi-Lilo. Jeden z jego wnuków, Wissarion, w wieku 14 lat wyjechał do Tbilisi, gdzie znalazł zatrudnienie w fabryczce butów. Później przeniósł się do Gori, gdzie został szewcem, dorobił się domu i w 1874 r. ożenił się z Jekatieriną (Keke) Geladze. Ich czwartym dzieckiem był przyszły sowiecki dyktator. Zapis w księgach parafialnych katedry Zaśnięcia w Gori mówił: „Iosif Dżugaszwili urodzony 6 grudnia 1878 r. Ochrzczony 17 grudnia, rodzice: Wissarion Iwanowicz Dżugaszwili, chłop i jego legalna ślubna żona Jekatierina Gieorgijewna, mieszkańcy miasta Gori. Ojciec chrzestny: Cichatriszwili, chłop, mieszkaniec Gori”. Daty w tym dokumencie podane są według „starego stylu”, czyli obowiązującego wówczas w Imperium Rosyjskim kalendarza juliańskiego. Według kalendarza gregoriańskiego data urodzin Stalina przypadała na 18 grudnia 1878 r. Od 1922 r., w oficjalnych biografiach podawano jednak, że Stalin urodził się nieco ponad rok później – 21 grudnia 1879 r. Paranoiczny wódz, fałszując życiorys, z jakiegoś powodu ukrywał swoją prawdziwą datę urodzenia…

Wissarion znęcał się nad swoim synem, podejrzewając, że jest on dzieckiem z nieprawego łoża. Roman Brackman wysunął teorię, że prawdziwym ojcem sowieckiego przywódcy był miejscowy prawosławny ksiądz Koba Egnataszwili. Gdy spytałem o to w Muzeum Stalina w Gori, usłyszałem: „Tutaj wszyscy to wiedzą”. To właśnie Egnataszwili załatwił Stalinowi przyjęcie do niższego seminarium duchownego w Tbilisi, szkoły, do której dostęp miały niemal wyłącznie dzieci duchownych. Gdy Koba Egnataszwili został później zamordowany, nikt z mieszkańców Gori nie powiązał jego śmierci z jednodniową wizytą Stalina w tym mieście. Uznano, że młody Dżugaszwili nie mógłby skrzywdzić człowieka, który zrobił dla niego tyle dobrego… W późniejszych latach dwóch synów Koby Egnataszwilego cieszyło się jego protekcją. Aleksander Egnataszwili był jego ochroniarzem i testerem potraw. Inni ochroniarze nazywali go „bratem przyrodnim Stalina”. Wasilij Egnataszwili został redaktorem naczelnym partyjnej gazety „Zaria Wostoka” i sekretarzem Rady Najwyższej Gruzji. Został jednak aresztowany, po tym jak chwalił się publicznie, że jest bratem Stalina. „Stalin był bratem przyrodnim mojego męża. Nasza rodzina cierpiała z powodu Stalina. Cała Gruzja cierpiała” – stwierdziła później jego żona Maria. W roku 1955 Koba Egnataszwili, syn Wasilija, rzucił się w szkole z pięściami na kolegę z klasy, który krzyknął: „Matka Stalina była kurwą!”. Owym kolegą był Zwiad Gamsachurdia, późniejszy dysydent i prezydent niepodległej Gruzji.

XX Zjazd KPZR: Nikita Chruszczow wygłasza referat o zbrodniach Stalina, noc z 24 na 25 lutego 1956 r

XX Zjazd KPZR: Nikita Chruszczow wygłasza referat o zbrodniach Stalina, noc z 24 na 25 lutego 1956 r.

PAP

Prowincja imperium

Ci, którzy spotykali się ze Stalinem, często dostrzegali, że mówi on po rosyjsku z wyraźnym gruzińskim akcentem. Pod względem kulturowym sowiecki tyran nie wypierał się swojej gruzińskości. Jadł gruzińskie potrawy, pił wino ze swojej ojczyzny i uwielbiał biesiadować ze swoimi współpracownikami w gruzińskim stylu. Pod względem politycznym nie afiszował się jednak ze swoją gruzińskością. Już w czasach bolszewickiej konspiracji wyrobił sobie opinię wielkiego specjalisty od kwestii narodowościowych. Dostrzegał, że można instrumentalnie wykorzystywać nacjonalizmy. Czuł się jednak przede wszystkim panem wielkiego wielonarodowego imperium, łączącego tradycje mocarstwowe carskiej Rosji z programem zaprowadzenia komunistycznej tyranii na całym świecie. Jako wódz imperium i „świecki komunistyczny bóg” musiał więc być ponad wszystkimi narodami ZSRR, z żadnym się oficjalnie nie identyfikować i być dla wszystkich surowym władcą.

Gdy w lutym i marcu 1921 r. Armia Czerwona podbiła niepodległą, rządzoną przez mieńszewików Gruzję, Stalin opowiadał się za szybką sowietyzacją swojej dawnej ojczyzny. W lipcu 1921 r. wygłosił na wiecu w Tbilisi przemowę, w której wzywał Gruzinów do „eliminacji” nacjonalizmu. Został wówczas wybuczany i wygwizdany przez robotników. Tak go to zdenerwowało, że kilka dni później wymienił władze gruzińskiego oddziału partii komunistycznej i lokalnej bezpieki. Popierał też plan włączenia Gruzji – ledwie jako republiki autonomicznej – w skład Republiki Zakaukaskiej, tworzonej również przez Armenię i Azerbejdżan. Granice Gruzji okrojono. W 1922 r. przyłączono Soczi do Rosyjskiej Federacyjnej Republiki Sowieckiej. Nieco wcześniej z Abchazji zrobiono odrębną republikę, z Adżarii republikę autonomiczną wewnątrz republiki gruzińskiej, a z terenów wokół starożytnego gruzińskiego miasta Cinchwali, południowoosetyński obwód autonomiczny, na którego terenach zaczęto masowo osiedlać Osetyńców. Czuć było w tym wszystkim rękę „wielkiego specjalisty od kwestii narodowościowej”. W 1924 r. w Gruzji doszło do antysowieckiego powstania, które zostało krwawo stłumione. Umacniający władzę na Kremlu Stalin oczywiście nie widział potrzeby, by okazywać buntownikom litość. Był podobnym narodowym zaprzańcem jak opłacany przez Niemców rosyjski zdrajca Lenin.

Czytaj więcej

Jak zmarł Józef Stalin? Tajemnica śmierci czerwonego cara

Reżim w Gruzji wyraźnie jednak zelżał w pierwszej połowie lat 30. Stalin uczynił w 1931 r. pierwszym sekretarzem partii komunistycznej w Gruzji Ławrientija Berię, szefa lokalnej bezpieki, który pomagał mu fałszować dokumenty dotyczące swojej przeszłości. Zwrócił też uwagę Stalina swoim szczerym raportem pokazującym katastrofalny przebieg kolektywizacji na Kaukazie Północnym. W 1932 r. Beria został pierwszym sekretarzem partii w Republice Zakaukaskiej. W odróżnieniu od Stalina czuł się gruzińskim patriotą i nie wierzył w sukces komunizmu. Przyczynił się do tego, że w 1931 r. Abchazję znów włączono do republiki gruzińskiej (na zasadach autonomii), a 1936 r. Gruzja stała się pełnoprawną republiką wewnątrz ZSRR. W polityce wewnętrznej Beria bronił Gruzję przed kolektywizacją, propagując takie specjalistyczne uprawy, jak winorośl, mandarynki czy tytoń. Inicjatywę prywatną tolerowano tam w dużo większym stopniu niż w innych częściach ZSRR, a Rosjan starano się tam sekować na rynku pracy. W instytucjach naukowych pracowali ludzie z mieńszewicką czy „reakcyjną” przeszłością, a w prasie pojawiały się antyrosyjskie aluzje. Co prawda, znaczna część kościołów była zamknięta, ale Beria chronił je przed wyburzaniem, wskazując na ich wartość zabytkową. Jednocześnie utrzymywał kontakty z gruzińską emigracją antykomunistyczną.

Nadszedł jednak straszny rok 1937. Rok wielkiego terroru. W Gruzji skazano na śmierć 3,6 tys. ludzi, w tym wielu wybitnych intelektualistów. Część wyroków była osobiście zatwierdzana przez Stalina. Wykonawcą represji był Beria. Jego żona Nina – bratanica Ewgeniego Gegeczkoriego, przywódcy mieńszewickiej emigracji – groziła mu rozwodem, jeśli nie przestanie niszczyć gruzińskiej inteligencji. Beria sam wówczas jednak walczył o życie. Latem 1938 r. uciekł przed aresztowaniem do Moskwy, gdzie Stalin… uczynił go zastępcą szefa, a wkrótce potem szefem bezpieki. Czyżby u Stalina odezwały się sentymenty narodowe?

Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili (1878–1953), radziecki dyktator Józef Stalin, na zdjęciu z 1894 r.

Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili (1878–1953), radziecki dyktator Józef Stalin, na zdjęciu z 1894 r.

Getty Images

Wielki językoznawca

Przeglądając starą encyklopedię skonfiskowaną jednej z ofiar represji, Stalin znalazł w niej hasło poświęcone urodzonemu w Gruzji niemieckiemu językoznawcy Nicholasowi Marrowi. Wyczytał w nim, że Marr był twórcą teorii jafetyckiej, głoszącej, że język gruziński miał wspólne korzenie nie tylko z baskijskim i albańskim, ale również z językami semickimi, takimi jak hebrajski. Dowodem pośrednim na to miała być starożytna nazwa Gruzji – „Iveria”. Nazwa ta była podobna do słowa „ivrit”, czyli „Hebrajczyk”. Stalin był tym wstrząśnięty, gdyż wówczas jego paranoje koncentrowały się na Żydach, wobec których czuł zadawnioną niechęć – a jej korzenie sięgały wewnątrzpartyjnych rywalizacji. Teoria jafetycka zrobiła na nim tak duże wrażenie, że w 1950 r. napisał artykuł „O zagadnieniach językoznawstwa”, w którym piętnował ją z pozycji marksistowsko-leninowskich. Kazał też usuwać nazwę „Iveria” z książek i z piosenek ludowych. Coraz częściej dystansował się od gruzińskości i mówił: „my, Rosjanie”.

Czytaj więcej

Na kolacji u Stalina. Po libacji niektórzy już nie wracali do domów

Pod koniec życia szykował się do kolejnej wielkiej czystki. Jej ofiarą mieli paść przede wszystkim Żydzi, ale też Megrelowie, czyli przedstawiciele gruzińskiego plemienia, z którego wywodził się Beria. W 1951 r. zaczęła się tzw. sprawa megrelska, czyli fala aresztowań wśród ludzi Berii w Gruzji. Ich wymuszone zeznania mówiły o megrelskim spisku mającym na celu oderwanie Gruzji od ZSRR. „Uderzyć w głównego Megrela” i „Śmierć wszystkim megrelskim bandytom!” – napisał Stalin na marginesach akt ze śledztwa. Szykował się wówczas prawdopodobnie do deportacji Megrelów na Syberię. W Tbilisi pojawiły się oddziały kozackie mające zapędzać Gruzinów do wagonów bydlęcych.

Nie doszło do tego jednak, gdyż Stalin dostał udaru. Na początku marca 1953 r., gdy tyran konał bez pomocy lekarskiej, Beria wypuścił megrelskich generałów z cel na Łubiance, zwołał ich na naradę i powiedział: „Pederasta zdycha, musimy działać szybko”.

Matka Józefa Stalina: Jekatierina Gieorgijewna z domu Geladze (1858–1937)

Matka Józefa Stalina: Jekatierina Gieorgijewna z domu Geladze (1858–1937)

Getty Images

Przekorny naród

Czemu więc Gruzini wyszli na ulice w marcu 1956 r., by bronić czci Stalina? Ich postawę dobrze tłumaczył Siergiej Atriunow z Rosyjskiej Akademii Nauk, świadek tamtych wydarzeń: „Weźmy na przykład postawę wieśniaków z Kardenachi, rodzinnej wioski mojego dziadka, oraz z wielu innych wiosek, w których na początku lat 40. poznałem prawdę na temat Gułagu. Ci ludzie nigdy nie mówili o Stalinie inaczej niż »wąsaty« lub »bestia z wąsami«. Teraz jednak demonstrowali portrety Stalina na szybach swoich traktorów i ciężarówek. To była zadziwiająca zmiana. O ile wśród Rosjan było to przejście od jednego konformizmu do innego, to w Gruzji od jednego zachowania niekonformistycznego do drugiego” – wspominał Atriunow.

Podczas demonstracji z marca wzywano do wyrzucenia z rządu i partii Chruszczowa, Bułganina i Mikojana, a także do przeprowadzenia amnestii. Apelowano do przebywającego w Tbilisi chińskiego marszałka Zhu De, by wstawił się za Gruzinami u Mao Zedonga. W tłumie pojawiły się flagi niepodległej Gruzji oraz śpiewano jej hymn. Rozdawano ulotki wzywające do secesji Gruzji i bito funkcjonariuszy bezpieki, którzy próbowali się temu przeciwstawiać. Protesty objęły nie tylko stolicę, ale również miasta na prowincji. W demonstracjach uczestniczyli tacy sławni później dysydenci, jak Zwiad Gamsachurdia i Merab Kostawa.

Czytaj więcej

Galeria osobliwości: marszałkowie Stalina

9 marca na ulicach Tbilisi pojawiły się czołgi. To były wojska spoza Gruzji, które zaczęły pacyfikację protestów. Strzelano w tłum i dobijano demonstrantów bagnetami. Oficjalnie zabito wówczas 22 demonstrantów, 47 raniono, a 200 aresztowano. Liczba ofiar prawdopodobnie była jednak większa. Z rzeki Kury wyłowiono później wiele zwłok, a pogłoski mówiły o nawet kilkuset zabitych. Wielkim paradoksem historii jest to, że o ile Polacy i Węgrzy w 1956 r. walczyli na ulicach przeciwko systemowi komunistycznemu, przeklinając Stalina, to Gruzini zbuntowali się przeciwko tej samej hydrze z imieniem Stalina na ustach.

Pomniki nie są wieczne

W Gori wciąż możemy obejrzeć dom, w którym Stalin urodził się i spędził dzieciństwo. Na nieco sfatygowanej dwujęzycznej (gruzińsko-rosyjskiej) tablicy pamiątkowej widnieje fałszywa data jego urodzin: 21 grudnia 1879 r. W 1937 r. wyburzono cały kwartał ulic, by zrobić miejsce na Muzeum Stalina i otaczający je park. Wewnątrz muzeum jest ekspozycja niemal niezmieniona od czasów sowieckich, będąca pokaźnym zbiorem pamiątek po dyktatorze i poświęconych mu socrealistycznych dzieł. Na honorowym miejscu jest jego maska pośmiertna. Gruzińska przewodniczka opowiada jednak rosyjskojęzycznej grupie prawdę o zbrodniach Stalina. Gdy mówi, że w latach 30. XX w. można było trafić do łagru za spóźnienie do pracy lub za kradzież kilku kłosów zboża, jedna z rosyjskich turystek burzy się: „To niemożliwe! Sami to wymyśliliście!”. Włączam się do dyskusji, mówiąc: „Nie, to było oficjalne ustawodawstwo Związku Sowieckiego”. – Ty Polak? – zaczepia mnie później jeden starszy Rosjanin...

Oficjalny ojciec Stalina: Wissarion Iwanowicz Dżugaszwili. Znęcał się nad małym Iosifem (bękartem?)

Oficjalny ojciec Stalina: Wissarion Iwanowicz Dżugaszwili. Znęcał się nad małym Iosifem (bękartem?)

Official photographer of Gori Wikipedia

Obok muzeum stoi wagon będący kiedyś salonką Stalina. Jego wnętrze wygląda dosyć skromnie, ale funkcjonalnie. Rosyjscy turyści chcą usłyszeć od przewodniczki jakieś pozytywne opowiastki o życiu Stalina. Widać, że darzą sentymentem „zwycięskiego wodza”. W muzealnym parku gruziński staruszek sprzedaje drobne pamiątki ze Stalinem. Przeważają wśród nich magnesy na lodówkę ze Stalinem w mundurze marszałka i z ikonografią odwołującą się do zwycięstwa nad III Rzeszą. Moją uwagę przyciąga magnes, na którym widnieje zdjęcie Stalina z młodym szachem Iranu. Sprzedawca mówi mi, że irańscy turyści bardzo chętnie takie kupują. Sam też taki nabyłem.

Gori odwiedziłem w 2018 r. Dziesięć lat wcześniej miasto okupowały i grabiły wojska rosyjskie. Eksponatów z Muzeum jednak nie rozszabrowały, gdyż Putin wydał im rozkaz grożący drakońskimi karami za takie świętokradztwo. Wówczas w centrum Gori stał jeszcze pomnik Stalina. Podczas mojej wizyty już go nie było. Wszystkie pomniki dawnego tyrana zdemontowano za rządów gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego. Pomnik w Gori usunięto jako ostatni. Wbrew obawom mieszkańcy tego miasta nie protestowali przeciwko demontażowi posągu swojego „ziomka”. W Gori w 2018 r. wciąż była jednak ulica Stalina. Ponoć źle tam jest widziane zbyt ostre jego krytykowanie. Wszak więzi klanowe wciąż mają się tam dobrze, a honoru klanu powinno się bronić. W pozostałych częściach kraju można usłyszeć opinie takie jak: „Nie lubię Stalina, bo od niego zaczęły się nieszczęścia naszego kraju. To on dał Cinchwali Osetyńcom, a Soczi – Ruskim”.

Czytaj więcej

Pomoc USA dla ZSRR. Jak Amerykanie uzbrajali Armię Czerwoną

Podczas swoich podróży po Gruzji ulicę Stalina, poza Gori, znalazłem tylko w jednym miejscu: w Uszguli, czyli miasteczku będącym stolicą wysokogórskiego regionu Swanetii. Ulica Stalina przechodzi tam w ulicę Świętej Królowej Tamary (natomiast ulicę Berii przypadkiem znalazłem w Zugdidi, małym megrelskim mieście położonym przy linii rozejmowej z Abchazją). Miejscowi nie widzą w tym żadnej sprzeczności. Tak się bowiem dziwnie złożyło, że Stalin lubił miejscowy lud Swanów. Owi górale, w przeszłości często parający się bandytyzmem, wytworzyli specyficzną kulturę, która mogła się Stalinowi bardzo spodobać. Budowali wysokie kamienne baszty, w których bronili się przed wrogami swoich rodów. Stosowali rodową wendetę, ale bywali też bardzo gościnni. Bywało, że patriarcha rodu pozwalał gościowi spać w jednej komnacie z córką. Przez całą noc paranoicznie zastanawiał się, czy przybysz zrobi coś jego córce i czy w związku z tym ma go przyjąć do rodu, czy zabić. Jeśli rano postanowił polać gościowi wodę na dłonie, to oznaczało, że przyjmował go do rodziny. Jeśli nie, to go zabijał. Idealnie wpisywało się to w mentalność Stalina.

Historia
Śledczy bada zbrodnię wojenną Wehrmachtu w Łaskarzewie
Historia
Niemcy oddają depozyty więźniów zatrzymanych w czasie powstania warszawskiego
Historia
Kto mordował Żydów w miejscowości Tuczyn
Historia
Polacy odnawiają zabytki za granicą. Nie tylko w Ukrainie
Historia
Krzyż pański z wielkanocną datą