Co polski wywiad sprowadzał z Japonii? IPN ujawnia historię „Capricorna”

Wywiad PRL dostarczał do Polski urządzenia objęte embargiem znanych japońskich firm. Czy współpraca z agentem zakończyła się po upadku komunizmu w Polsce?

Publikacja: 08.12.2023 17:18

"Capricorn". Zdjęcie z zasobów IPN.

"Capricorn". Zdjęcie z zasobów IPN.

Foto: Archiwum IPN

Interesującą historię japońskiego współpracownika wywiadu o pseudonimie „Capricorn” ujawnił na stronie IPN Marek Hańderek.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Stany Zjednoczone i kraje członkowskie CoCom (Coordinating Committee for the Multilateral Export Control) nałożyły embargo na dostawy nowoczesnych technologii do PRL. Dlatego wywiad naukowo-techniczny funkcjonującego w ramach Departamentu I MSW, wziął na celownik przedsiębiorców z Korei Południowej, Tajwanu i Japonii.

„Capricorn” oferuje współpracę wywiadowi i dostarczenie maszyn do Polski

W grupie tej znalazł się Ritsuo Matsumiya, określany w dokumentacji Departamentu I mianem „Capricorn”. „Był on właścicielem i prezesem prężnie rozwijającego się i działającego w kilku państwach przedsiębiorstwa. Założone w 1978 r. zajmowało się głównie produkcją i sprzedażą urządzeń do produkcji półprzewodników oraz zakładaniem linii produkcyjnych baterii i ogniw słonecznych. Matsumiya miał bardzo dobre kontakty w całej branży elektronicznej w Japonii (m.in. z firmami Toshiba, NEC, Hitachi), co dawało mu możliwość pozyskiwania i sprzedaży za granicę praktycznie każdej japońskiej technologii mikroelektronicznej” – opisuje Marek Hańderek.

Czytaj więcej

O czym premier rozmawiał z CIA

Rozmowy z wywiadem PRL japoński biznesmen zapoczątkował w trakcie oficjalnej delegacji w Polsce przedstawicieli jego przedsiębiorstwa w październiku 1985 r. Pracujący na stanowisku dyrektora Biura Techniki Elektronowej Przedsiębiorstwa Handlu Zagranicznego „Unitra” oficer Departamentu I płk Jan Brukszo „Stec” zaproponował Japończykowi rozmowę w cztery oczy. Matsumiya przedstawił listę technologii, które byłby w stanie pozyskać i sprzedać Polakom. Zobowiązał się dostarczyć urządzenia niezbędne do uruchomienia linii produkcyjnej układów scalonych.

W połowie marca 1986 r. Japończyk ponownie przyleciał do Polski. Omówiono z nim możliwość dostarczenia technologii pamięci 1 MB Toshiby lub Siemensa, a także japońskiego odpowiednika mikroprocesora Intel 80286. Japończyk zaoferował, że za ok. 1,5 mln dolarów USA może sprzedać Polakom technologię produkcji wysokonapięciowych tranzystorów mocy typu „Darlington” firmy Toshiba.

Przerzut maszyn objętych embargiem z Japonii przez Chiny do PRL

„Aby upewnić się co do jakości pierwszej oferty, przedstawiciele wywiadu i przemysłu wizytowali pod koniec marca 1986 r. chronioną fabrykę nr 19 w Szanghaju, w której Japończycy zainstalowali linię produkcyjną oferowaną teraz Polakom. Oficerowie wywiadu PRL wykorzystali możliwość wejścia do obiektu i wykonali 28 zdjęć linii produkcyjnej układów scalonych VLSI. Kopie zdjęć przekazali następnie wywiadowi naukowo-technicznemu KGB. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych odpowiednie komórki Departamentu I MSW i KGB zajmujące się kwestiami naukowo-technicznymi odbywały regularne konsultacje oraz wymieniały setki pakietów dokumentów dotyczących nowoczesnych cywilnych i wojskowych technologii” – zaznacza autor publikacji.

Czytaj więcej

Morderca ze Stasi. Kto zabił Czesława Kukuczkę?

Poważnym wyzwaniem było zorganizowanie transportu materiałów do PRL. Zdecydowano, że zostanie on wysłany do Europy z Chin. Operację nadzorował konsul w Szanghaju i zarazem pracownik Departamentu I kpt. Tomasz Giełżecki „Rix”. We wszystkie jej szczegóły wtajemniczony był także ówczesny rezydent Departamentu I w Chinach mjr Jan Sierek „Laman”.

Najpierw ładunek został przetransportowany z Tokio do Pekinu drogą lotniczą do fikcyjnego odbiorcy, jakim była fabryka mikroelektroniczna „Tensing”. Tam – dla zachowania pozorów – linia produkcyjna została zamontowana, a po kilku dniach zapakowana i przygotowana – ze zmienionymi listami przewozowymi – do wysyłki do Polski.

„Chińskie służby nie zorientowały się, że Japończycy przerzucają do Polski objęte embargiem urządzenia. Z Pekinu ważący w sumie 1415 kg ładunek wysłano 18 grudnia 1986 r. lotem do Bukaresztu. Tam na przesyłkę czekał wyczarterowany samolot LOT-u oraz oficerowie Departamentu I z rezydentury w Rumunii i wysłannicy centrali, w tym szef zespołu „embargo” kpt. Marek Kłoszewski. W ten sposób towar dotarł do Polski” – opisuje Marek Hańderek.

Wypłata we frankach szwajcarskich

Polski wywiad zapłacić Japończykowi na początku 1 588 344 franki szwajcarskie, a po otrzymaniu kolejnej partii ładunków i po zainstalowaniu linii i upewnieniu się, że wszystko działa, otrzymał on resztę pieniędzy. Umowa z „Capricornem” przewidywała, że należy mu się jeszcze prowizja w wysokości 15 proc. wartości pierwszej części przesyłki w wysokości 277 096 franków szwajcarskich. Otrzymał te pieniądze w lutym 1987 r. w Wiedniu. Drugą część produktów wysłano w pięciu skrzyniach o łącznej wadze blisko 1,5 t samolotem LOT bezpośrednio z Pekinu do Warszawy 21 kwietnia 1987 r. Po dotarciu do Polski całości materiałów zdecydowano o wypłaceniu „Capricornowi” prowizji za tę część ładunku i 30 czerwca 1987 r. w Luksemburgu mjr Kłoszewski wręczył przedstawicielowi „Capricorna” 269 304 franki szwajcarskie w gotówce.

Czytaj więcej

„Szalony” – zapomniany bohater II Wojny Światowej

Chociaż japoński biznesmen przedstawił oficerom polskiego wywiadu listę 150 urządzeń amerykańskich, do których miał dostęp, i zapytał, jakie technologie ich interesują, kontakty zostały zamrożone. „Było to związane z kontrolą japońskiego ministerstwa handlu zagranicznego i przemysłu w kilku spółkach podejrzewanych o to, że mogły sprzedawać technologie objęte embargiem” – dodaje Hańderek.

Czy „Capricorn” po upadku komunizmu nadal prowadził grę z wywiadem?

Co ciekawe, Japończyk prowadził podobną grę ze służbami ZSRS oraz Bułgarii.

Zachowane dokumenty wskazują, że niemal przez cały 1989 r. nie było z Japończykami kontaktu i nie zabiegano więcej o spotkanie z „Capricornem”. „Ale w listopadzie 1989 r. pojawił się sygnał od japońskiego biznesmena, że jest gotowy wznowić współpracę. Dostępne materiały operacyjne wskazują, że pod koniec lipca 1990 r. przedstawiciel „Capricorna” przybył do Ambasady Polskiej w Tokio i poprosił o rozmowę z pracującym tam nadal pod przykryciem dyplomatycznym Powałowskim. „Capricorn” poprzez swojego przedstawiciela pytał o możliwość importu z Polski do Japonii kryształów krzemu. Nie wiadomo, jak dalej potoczyły się sprawy, ponieważ późniejsze chronologicznie dokumenty pozostają tajne” – zwraca uwagę Marek Hańderek.

Historia
Morderca ze Stasi. Kto zabił Czesława Kukuczkę?
Historia
Śledczy bada zbrodnię wojenną Wehrmachtu w Łaskarzewie
Historia
Niemcy oddają depozyty więźniów zatrzymanych w czasie powstania warszawskiego
Historia
Kto mordował Żydów w miejscowości Tuczyn
Historia
Polacy odnawiają zabytki za granicą. Nie tylko w Ukrainie