Ośla ławka dla Putina

Uzasadniając agresję, Putin wyrzucił z siebie jadowity obłok kłamstw. Oprócz bredni o „faszystowskiej juncie Wołodymyra Zełenskiego” na pierwszy plan wysuwają się historyczne oszustwa. Za cyniczne fałszowanie przeszłości tyranowi należy się ośla ławka.

Publikacja: 27.04.2023 21:33

„Bohdan Chmielnicki i Tuhaj-bej pod Lwowem” (na obłoku unosi się św. Jan z Dukli), obraz Jana Matejk

„Bohdan Chmielnicki i Tuhaj-bej pod Lwowem” (na obłoku unosi się św. Jan z Dukli), obraz Jana Matejki z 1885 r.

Foto: foto.poland.gov.pl

Kremlowski dyktator odebrał Ukraińcom prawo do samostanowienia, twierdząc, że razem z Białorusinami i Rosjanami są nieodłączną częścią „trójjedynego narodu ruskiego”. Wspólnota opierać się ma na tysiącletniej historii, języku oraz identyfikacji etnicznej, kulturowej i religijnej. Zgodnie z tą kłamliwą narracją Ukraińcy zawdzięczają świadomość, czyli tożsamość narodową… rosyjskim carom. Bujny rozwój kultury ukraińskiej miał nastąpić dzięki polityce imperium Romanowów. Natomiast sztuczny twór państwowy, jakim jest Ukraina, powołali do życia… bolszewicy. Odgórną polityką „korienizacji” (ukorzenienia) stworzyli współczesny naród ukraiński i proklamowali sowiecką Ukrainę w składzie ZSRR. Oczywiście kosztem Rosji i Białorusi.

Dla Putina wniosek jest oczywisty. Skoro dzisiejsza Ukraina zawdzięcza swój kształt terytorialny Sowietom, to zerwanie wasalnej zależności od Rosji, która jest spadkobierczynią ZSRR, oznacza logiczny powrót do granic Ukrainy z 1922 r., czyli w państwowy niebyt. W skrócie: fałszerzowi historii zależy na wymazaniu Ukrainy z mapy Europy i rusyfikacji 40 mln Ukraińców.

Czytaj więcej

Decyzja Putina. W Rosji mają powstać muzea o wojnie na Ukrainie

Historyczny cynizm Putina, dla którego jedyną miarą jest porównanie z nazistowską teorią rasową, a więc kłamstwem oświęcimskim, wymaga sprostowania. Prawdę należy poznać choćby w perspektywie nieuchronnego procesu norymberskiego. Gdy oskarżony o zbrodnie wojenne Putin będzie zeznawał przed międzynarodowym Trybunałem, warto wiedzieć, o co zapytają prokuratorzy i sędziowie.

Ukraina nigdy nie była ruskim światem

Jak twierdzi profesor Jarosław Hrycak ze Lwowa, ukraińscy naukowcy toczą dyskusję o tym, jak pisać historię kraju. Czy kłaść akcent na wspólnotę narodową, czy terytorialną, zważywszy na dziejowe meandry wynikające z geopolitycznego położenia na styku Zachodu i Wschodu? Sam wskazuje podejście globalne. W zamierzchłej przeszłości Ruś Kijowska była odpowiednikiem imperium Karolingów we wschodniej części Europy. Powstała na ówczesnej osi handlowej Północ–Południe. Dzięki systemowi rzek łączyła normańską Europę z Bizancjum. Łączność z Konstantynopolem zapewniała wgląd w dorobek kulturowy Bliskiego Wschodu.

To jedyny, a zarazem ostatni punkt styczny pomiędzy Ukrainą i Rosją. Od IX w. Kijów nosił nazwę „matki ruskich miast”. Skolonizował obecną Rosję, zakładając Moskwę jako prowincjonalną faktorię handlową. W XIII w. na Ruś Kijowską spadła apokalipsa stepów Azji. Najazd mongolski zniszczył kwitnące państwo. Jego centralna część z Kijowem uległa fizycznej destrukcji.

Tylko na skutek eksterminacji elit Rusi Kijowskiej kolaboracja z najeźdźcami sprawiła, że zdegenerowana linia moskiewskich Rurykowiczów urosła w siłę. W tym fakcie Jarosław Hrycak widzi kluczową różnicę pomiędzy Rosją i Ukrainą, która świadczy o całkowitej odrębności dwóch narodów. Azjatycka mentalność moskiewskich elit sprawiła, że Rosja wykształciła niewolniczy ustrój państwa despotycznego. Do dziś Rosjanie pozostają społeczeństwem konserwatywnym i zamkniętym na świat. Podporządkowują się bez sprzeciwu każdej władzy.

Losy Rusi Kijowskiej potoczyły się inaczej. Ukraina jako obszar zamieszkany przez wspólnotę etniczną odrodził się w ramach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Królestwa Polskiego, a następnie Rzeczypospolitej. Już nie na dotychczasowym kierunku geograficznym, a na osi Zachód–Wschód.

Gdy moskiewscy carzykowie bili głowami przed mongolskimi chanami, pokornie błagając o jarłyk, Ukraina rozwijała się w ramach cywilizacji europejskiej. To zarazem istota dzisiejszego konfliktu. Istnienie Ukrainy prowadzi nieuchronnie do zniszczenia Rosji. Dlaczego?

Naród kozacki

Po pierwsze, w historycznej rzeczywistości Rosji nie było i nie ma narodu, a więc wspólnoty cywilizacyjnej. Można mówić jedynie o grupach etnicznych imperium, dla których z braku innej alternatywy spoiwem był i pozostaje knut. Kremlowskie elity to spadkobiercy azjatyckich despotii. Chroniąc się, stworzyły mit wielkoruskiego narodu stojącego na czele ruskiego świata. W efekcie państwo moskiewskie było, a Rosja pozostaje, najbardziej zacofanym cywilizacyjnie zakątkiem Eurazji.

Tymczasem od XVI w. następowało odrodzenie Ukrainy. Dzięki europejskiej identyfikacji ruskie ziemie Rzeczypospolitej przechodziły renesans prawosławia, a więc ówczesnej kultury. Przodkowie Ukraińców czynnie uczestniczyli w procesach ogólnoeuropejskich, wyznaczonych odkryciem Ameryki przez Kolumba. Choć za początek nowoczesnych narodów Europy uważa się koniec XVIII w. (rewolucja francuska i Konstytucja 3 maja), ukraińscy historycy wskazują na powstanie zrębów świadomości kozackiej w połowie XVII w.

Hrycak twierdzi, że hetmani Chmielnicki i Doroszenko uważali się już za Ukraińców, ponieważ stali na czele wspólnoty etnicznej oraz terytorialnej, którą chronili. To prawda, że w opozycji do Rzeczypospolitej. Lecz kozaczyzna natychmiast przejęła system prawny i ustrojowy tej samej Rzeczypospolitej. Starszyzna kozacka toczyła ze szlachtą wojnę, ale formowała się jako kopia elitarnego narodu szlacheckiego. To było największym wyzwaniem dla nadchodzącej despotii moskiewskiej. Po zajęciu polskiej Ukrainy do linii Dniepru i Kijowa pierwszymi dekretami carowie zabronili druku książek. Były publikowane w języku, z którego wywodzi się ukraiński, a ponadto zawierały postulaty szlacheckiej demokracji.

– Największa różnica między Rosją a Ukrainą nie tkwi w religii ani w języku, tylko w różnych tradycjach politycznych. Historia ziem ukraińskich za pośrednictwem polskiej mediacji była ściśle związana z procesami, które zachodziły w zachodniej chrześcijańskiej Europie. W porównaniu z Rosją wykształciły się różne stosunki między państwem i społeczeństwem – tak rosyjskie kłamstwa podsumowali ukraińscy historycy na antenie Radia Swoboda.

Natomiast ukraińskie podręczniki podkreślają, że mit kozacki wszedł do powszechnej świadomości w XIX w. Na początku kolejnego stulecia został fundamentem współczesnego narodu ukraińskiego. Jak pisał amerykański historyk ukraińskiego pochodzenia Igor Szewczenko, „Zachód przyszedł do nas w polskim kontuszu. Po rozbiorach Rzeczypospolitej polski duch narodowy odegrał kluczową rolę w powstaniu koncepcji ukraińskiej nacji”.

Ukraiński nacjonalizm konfrontował się początkowo z polskim, ale po to, aby zakończyć walką z imperium rosyjskim. Jest to zresztą element kolejnego fałszerstwa historycznego Rosji. Putin twierdzi, że Ukraina i Ukraińcy zostali stworzeni przez „polski spisek” w celu osłabienia lub całkowitego podważenia rosyjskiej władzy. Tymczasem ukraińska tożsamość powstała wbrew intencjom polskich elit, przeżywając szybki rozwój po powstaniu styczniowym. W pierwszym odruchu Aleksander II poddał represjom polskich właścicieli ziemskich na Ukrainie. Następnie w 1876 r. wydał tzw. ukaz emski, którym zabronił używania nazwy Ukraina oraz druku książek, broszur, prasy i przekładów w języku ukraińskim, nazywanym ówcześnie narzeczem małoruskim. Car zdelegalizował całą ukraińską kulturę, zabraniając wystawiania spektakli, a nawet publicznej prezentacji utworów muzycznych. Oczywiście edukacja odbywała się wyłącznie w języku rosyjskim.

Rusyfikacyjny dekret demaskuje kłamstwo Putina o wspólnocie językowej. Na dodatek archiwalia Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej wskazują, że od średniowiecza obieg dokumentów na terenach ukraińskich dokonywał się w języku zachodnioruskim, zwanym także staroukraińskim lub starobiałoruskim. Była to także potoczna mowa ludowa, która nie przypominała języka państwa moskiewskiego, a później rosyjskiego. Nieprawdą jest również historyczne ciążenie ukraińskiego Kościoła prawosławnego do rosyjskiego patriarchatu. Ukraińcy próbowali stworzyć własną Cerkiew, czego dowodem jest Metropolia Galicyjska założona w 1302 r.

Wracając do ukazu emskiego, z pewnością nie był wyrazem mecenatu wspierającego rozwój ukraińskości. Wynikał z obaw, słusznych zresztą, przed narodowym ruchem i separacją Ukrainy z imperium. Taka rzeczywistość sprawiła, że centrum ukraińskiego ruchu oporu przeniosło się do austro-węgierskiego zaboru, przybierając postać ukraińskiego patriotyzmu „galicyjskiej produkcji” o antyrosyjskim ostrzu. Tylko dlatego, że z powodu represji żywioł narodowy nie mógł przetrwać w Kijowie i Charkowie.

Ukraina była i będzie

Ukraińskie państwo, nie jako koncepcja czy cel, ale w rzeczywistości pojawiło się na europejskiej arenie w 1917 r. Podobnie jak w przypadku kwestii polskiej problem ukraiński wykorzystały geopolitycznie mocarstwa I wojny światowej. Wiedeń i Berlin, Paryż i Londyn dostrzegły to, o czym wiedział od dawna Petersburg (i dzisiejsza Moskwa): kto kontroluje Ukrainę, w dużej mierze trzyma w ręku Europę Środkowo-Wschodnią. Zresztą to wspólne przekleństwo Polski i Ukrainy. Stajemy się ważni, gdy w Europie punkt kulminacyjny osiąga przemoc militarna.

Niestety, historia lubi się powtarzać. W latach 1914–1918 światowy konflikt zmiótł trzy imperia. Na ich gruzach pojawił się szereg niepodległych państw, w tym Ukraina. Wówczas zabrakło NATO, UE i USA, które wypełniłyby polityczną próżnię, dlatego przetrwali najbardziej zdeterminowani, tacy jak Polska i Czechosłowacja.

W tym kontekście największe kłamstwo Putina polega na przypisaniu bolszewikom organizacji państwa ukraińskiego. Wprost przeciwnie: Lenin i Stalin zrobili wszystko, żeby zniszczyć pierwszą niepodległą Ukrainę w historii. Gdy po rewolucji lutowej w Rosji ukonstytuowała się ukraińska centralna rada, Kijów myślał o szerokiej autonomii, a następnie konfederacji. Kiedy jednak bolszewicy dokonali zamachu stanu, demokratyczne władze proklamowały Ukraińską Republikę Ludową. Wówczas Lenin odpowiedział dywersją, prowokując „powstania robotników i chłopów”. Gdy V kolumna poniosła jednak klęskę, bolszewicy utworzyli Ukraińską Armię Czerwoną. Najechali URL, odrywając najpierw Charków, gdzie zainstalowali marionetkowy rząd. Następnie wywołali kolejną wojnę, zajmując Kijów.

Odzyskująca niepodległość Polska okazał się zbyt słaba, aby urzeczywistnić konfederacyjną ideę Józefa Piłsudskiego. Wspomogliśmy zbrojnie atamana Symona Petlurę. Odbiliśmy Ukrainę aż po Dniepr i Kijów. Na chwilę. Wspólnie przegraliśmy ukraińską niepodległość, bo Europa pozostała obojętna.

To prawda, że bolszewicy przez kilka lat prowadzili strategię tzw. ukrainizacji, czyli obsadzania kluczowych stanowisk w armii, gospodarce, oświacie i kulturze etnicznymi Ukraińcami. Robili to ze strachu przed niepodległościowym buntem Ukrainy, który wysadziłby w powietrze słaby jeszcze ZSRR. Jednak gdy Stalin poczuł się pewnie, natychmiast wymordował narodowe elity. Komunistyczne, bo innych nie było. Podczas Hołodomoru dokonał strasznej zbrodni ludobójstwa milionów zwykłych chłopów.

Zdaniem Jarosława Hrycaka to dlatego Ukraińcy odpowiedzieli na klęskę zgodnie z teorią „społeczeństw skrajnej przemocy”. Niestety, na bolszewicki terror i obojętność Europy, w tym Polski, odpowiedzieli współpracą UPA z nazistami i zbrodnią Wołynia. Jednak nawet po II wojnie światowej nie zaprzestali oporu. Mimo represji NKWD i KGB żywioł ukraiński tlił się przez cały okres sowiecki i eksplodował niepodległościowym zrywem w 1991 r. W ten sposób Kijów przesądził o upadku sowieckiego imperium. Między innymi za to mści się Putin.

Co równie ważne, Kreml oszukuje Rosjan i świat w kwestii promoskiewskiej postawy rosyjskojęzycznej wschodniej Ukrainy. Historyczne już badania socjologów wykazały, że od lat 80. XX wieku elity Donbasu wiązały nadzieje z Ukrainą, a nie z imperium. Najpierw intelektualiści, potem młodzież, a następnie czerwoni dyrektorzy i raczkujący biznes postawili na Kijów, odwracając się od Moskwy. Reorientacja przyniosła skutek 1 grudnia 1991 r., kiedy 90 proc. ludności wschodniej części sowieckiej jeszcze republiki opowiedziało się w referendum za niepodległością Ukrainy. W obwodach donieckim i ługańskim poparcie separacji z imperium sięgnęło 84 procent.

Był to wynik głębszego procesu renesansu ukraińskiego poczucia narodowego, w którym główną rolę odegrały trzy ośrodki: Lwów, Kijów i Donieck. Niepodległość nie wybuchła nagle. W 1968 r. komunistyczny namiestnik Ukrainy Petro Szelest nalegał na zajęcie Czechosłowacji. Rozumiał doskonale, że praska wiosna wywoła zagrożenie dla sowieckiej władzy w Ukrainie. Dziś Putin czuje, że niepodległa Ukraina w UE i NATO to egzystencjalne wyzwanie dla jego reżimu, stąd historyczne kłamstwa i agresja według bolszewickiej receptury.

Wielki głód na Ukrainie, Hołodomor – wywołana sztucznie przez komunistyczne władze ZSRR klęska głodu

Wielki głód na Ukrainie, Hołodomor – wywołana sztucznie przez komunistyczne władze ZSRR klęska głodu w latach 1932–1933. Z głodu zmarły wówczas miliony Ukraińców

Alexander Wienerberger/Diocesan Archive of Vienna/BA Innitzer

Na zdjęciu: manifestacja patriotyczna na ulicach Kijowa. W latach 1917–1921 istniała Ukraińska Repub

Na zdjęciu: manifestacja patriotyczna na ulicach Kijowa. W latach 1917–1921 istniała Ukraińska Republika Ludowa, której przywódcą był Symon Petlura

autor nieznany, domena publiczna

Kremlowski dyktator odebrał Ukraińcom prawo do samostanowienia, twierdząc, że razem z Białorusinami i Rosjanami są nieodłączną częścią „trójjedynego narodu ruskiego”. Wspólnota opierać się ma na tysiącletniej historii, języku oraz identyfikacji etnicznej, kulturowej i religijnej. Zgodnie z tą kłamliwą narracją Ukraińcy zawdzięczają świadomość, czyli tożsamość narodową… rosyjskim carom. Bujny rozwój kultury ukraińskiej miał nastąpić dzięki polityce imperium Romanowów. Natomiast sztuczny twór państwowy, jakim jest Ukraina, powołali do życia… bolszewicy. Odgórną polityką „korienizacji” (ukorzenienia) stworzyli współczesny naród ukraiński i proklamowali sowiecką Ukrainę w składzie ZSRR. Oczywiście kosztem Rosji i Białorusi.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Zegarki, broszki, obrączki. Niemcy zwracają wyjątkowe depozyty
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Historia
Marek Aureliusz, niedoszły król Polski
Historia
Historia fotografii. Jak powstało słynne zdjęcie z wojny w Wietnamie?
Historia
Żaglowce nie znikają. Wyjątkowa wystawa w Gdańsku
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Historia
Jak trener i konserwator mebli przekonali świat o odkryciu pisma
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży