Kłamstwa Dmitrija Miedwiediewa

Były prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew opublikował na Telegramie wpis atakujący Polaków i ich historię. Wspomniał w nim m.in. o wielkiej smucie jako okresie, kiedy Polacy „chcieli zbudować imperium” i o II wojnie światowej, kiedy Armia Czerwona wyzwalała Auschwitz i Majdanek.

Publikacja: 24.03.2022 18:00

Najeźdźcy gratulują sobie zniszczenia państwa polskiego. Oficerowie Wehrmachtu i Armii Czerwonej w L

Najeźdźcy gratulują sobie zniszczenia państwa polskiego. Oficerowie Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Lublinie (jesień 1939 r.).

Foto: German Federal Archives/Wikimedia Commons

Jako potomek tych, co stacjonowali na Kremlu, i tych, co walczyli w powstaniu warszawskim, chętnie sprostuję wyraźne luki w wiedzy historycznej byłego rosyjskiego prezydenta.

Zacznijmy może od tego, o czym niewielu rosyjskich nacjonalistów chce pamiętać. Kiedy w 882 r. książę Oleg przenosił swoją stolicę do Kijowa, Moskwa była zaledwie niewielką wiejską osadą zamieszkałą przez nic nieznaczące plemię Muromców, lud ugrofiński przybyły znad rzeki Oki.

Czytaj więcej

Miedwiediew atakuje Polskę: Elity zapomniały, kto wyzwolił kraj od faszystów

Księstwo Moskiewskie jako dzielnica Rusi Kijowskiej zostało wydzielone dopiero w 1213 r., a więc ponad trzy stulecia po panowaniu Olega i było bez wątpienia najpodlejszą pod względem cywilizacyjnym prowincją Rusi Kijowskiej. Spod jarzma tatarskiego wyzwolił te ziemie dopiero wywodzący się z dynastii Rurykowiczów i pochodzący z Nowogrodu Wielkiego wielki książę kijowski i włodzimierski Aleksander Newski, którego Rosjanie czczą jako świętego. On sam jednak w Moskwie nie mieszkał. Zarządzał swoim państwem z Włodzimierza nad Klaźmą. Jako władcę kijowskiego dzisiaj prędzej nazwalibyśmy go więc Ukraińcem niż Rosjaninem.

Wielka smuta nie była efektem polskiej polityki imperialnej, ale skutkiem rządów szaleńca, który jako pierwszy tytułował się carem Rosji. Iwan IV Groźny, do którego Rosjanie tak bardzo wzdychali w okresie stalinowskim, był zwykłym psychopatą, który maltretował żony i zatłukł knutem własnego syna. Swoją szóstą żonę Wasylisę Mielentiewą zakopał żywcem w grobie. Jego panowanie to czas potwornego terroru opriczniny.

Cała – znacznie krótsza od polskiej – historia Rosji ocieka krwią. W kwietniowym numerze miesięcznika „Uważam Rze Historia” (już w kioskach) ukaże się mój obszerny artykuł o tym, jak umierali władcy Rosji. Dość powiedzieć, że większość nie odeszła z tego świata w sposób naturalny. Zamachy, otrucia, skrytobójstwa, ponure pseudochrześcijańskie sekty okaleczających się fanatyków, pogaństwo w jego najdzikszej postaci, niewyobrażalna ciemnota – oto ponury obraz historii państwa, które dopiero car Piotr I, współrządzący z chorym psychicznie bratem Iwanem, próbował siłą przekształcić z ciemnej średniowiecznej dziury w jakąś quasi-formę absolutystycznej monarchii oświeconej. Kiedy Piotr I w 1720 r. ogłosił się cesarzem zapóźnionej pod każdym względem Rosji, na Zachodzie trwała wielka rewolucja naukowa. Cena za te przeobrażenia była straszna nawet dla samego cara, który kazał zatłuc na śmierć własnego syna. Do XIX w. Rosjanie niczego nie wnosili do cywilizacji europejskiej, ale bardzo wiele niszczyli. To jest kwintesencja historii Rosji.

Pan Miedwiediew pisze o „polskiej rusofobii”. Zdumiewające odkrycie, zważywszy, że niemiecka księżniczka Zofia Fryderyka Augusta, w Rosji panująca jako caryca Katarzyna II, dokonała bandyckiej napaści na Rzeczpospolitą i doprowadziła do trwających 123 lata zaborów.

Były prezydent Rosji pisze, że Polacy „marzą o zapomnieniu II wojny światowej. Przede wszystkim o tych żołnierzach radzieckich, którzy pokonali faszyzm, wypędzili najeźdźców z polskich miast i nie pozwolili wysadzić Krakowa, wyzwolili więźniów Auschwitz i Majdanka”. W XX w. tylko raz udało nam się pokonać tych najeźdźców. To było w 1920 r. Niestety, 17 września 1939 r. ze względu na spisek sowiecko-niemiecki nie udało nam się tego powtórzyć. W wyniku przestępczego paktu Ribbentrop-Mołotow Armia Czerwona dokonała napaści na wschodnie obszary Rzeczypospolitej. Te ziemie nigdy nie wróciły do jej granic.

I jeszcze kilka faktów dotyczących II wojny światowej, o których pan Miedwiediew nie raczy pamiętać. Auschwitz wyzwalali żołnierze ukraińscy, których potomkowie są dzisiaj zabijani przez wojska rosyjskie! W Armii Czerwonej było trzech marszałków (Tymoszeno, Kulik, Malinowski) i 300 generałów ukraińskich. 7 milionów czerwonoarmistów to byli Ukraińcy, co stanowiło ok. 23 proc. sił zbrojnych ZSRR. 250 tys. Ukraińców walczyło z III Rzeszą w amerykańskich, brytyjskich i polskich siłach zbrojnych. Rosja zabija dzisiaj ich dzieci i wnuki. Czy potrzebny jest dalszy komentarz?

Jako potomek tych, co stacjonowali na Kremlu, i tych, co walczyli w powstaniu warszawskim, chętnie sprostuję wyraźne luki w wiedzy historycznej byłego rosyjskiego prezydenta.

Zacznijmy może od tego, o czym niewielu rosyjskich nacjonalistów chce pamiętać. Kiedy w 882 r. książę Oleg przenosił swoją stolicę do Kijowa, Moskwa była zaledwie niewielką wiejską osadą zamieszkałą przez nic nieznaczące plemię Muromców, lud ugrofiński przybyły znad rzeki Oki.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia
Przez Warszawę przejdzie marsz pamięci
Historia
Prezydentura – zawód najwyższego ryzyka
Historia
Czesław Lasik: zapomniany agent wywiadu
Historia
Indyjscy „wyklęci” wracają do łask
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia
IPN poszukuje na Litwie szczątków poległych żołnierzy AK