"Pani Kiszczakowa, wobec faktów i dowodów pytanie - czy to Pani uruchomiła Teczki, przygotowane do walki, by mnie wrabiać we współpracę i tym sposobem niszczyć autorytet, i zohydzać w społeczeństwie" - pyta na Facebooku były prezydent.
Razem z wpisem Wałęsa zamieszcza film z 1993 roku (fragment Wiadomości TVP), w którym Czesław Kiszczak odpowiada na pytanie, czy widział teczkę agenta 'Bolka'?".
- Nie, takiej teczki nie widziałem i takiej teczki w ministerstwie spraw wewnętrznych nie ma - mówi Kiszczak i dodaje: "Nigdy nie widziałem dokumentów pisanych własnoręcznie przez pana Lecha Wałęsę, które by go stawiały w niekorzystnym świetle".
"Generałowi Kiszczakowi wystarczyło honoru by powiedzieć prawdę" - komentuje Wałęsa.
"W walce używaliśmy różnych metod, w tym nielegalnych. W teczkach tych znajdowały się materiały wyprodukowane zawodowo przez SB do nielegalnej dywersji. Uznane dziś za oryginały" - podsumowuje w swoim wpisie były prezydent.
Lech Wałęsa sugeruje, że jeśli za "wrabianie go" nie odpowiada wdowa po Czesławie Kiszczaku, to są to "ludzie od Kaczyńskich i Cenckiewicza".
Były prezydent neguje autentyczność dokumentów przejętych przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.
Naukowcy nie mają wątpliwości – niemal wszystkie materiały znalezione w dwóch teczkach TW „Bolek" są podpisane ręką byłego prezydenta - wynika z opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie.