To efekt postanowień szczytu z udziałem Donalda Trumpa i Kim Dzong Una w Singapurze, w czasie którego Korea Północna, w ramach poprawy relacji z USA, zgodziła się przekazać Stanom Zjednoczonym szczątki żołnierzy poległych w trakcie wojny na terenie Korei Północnej.
W przypadku sierżanta McDaniela nieśmiertelnik jest jedyną, jak dotąd, pozostałością po nim - pisze BBC.
Pentagon nadal pracuje nad identyfikacją pozostałych przekazanych mu przez Koreę Północną szczątków żołnierzy USA - czytamy w serwisie brytyjskiego nadawcy.
70-letni Larry McDaniel i 71-letni Charles McDaniel Junior (emerytowany kapelan wojskowy w stopniu pułkownika) otrzymali nieśmiertelnik ojca po briefingu prasowym zorganizowanym w Arlington, w Wirginii (znajduje się tam Narodowy Cmentarz, na którym spoczywają szczątki amerykańskich żołnierzy poległych w czasie wojen).
Nieśmiertelnik sierżanta McDaniela znaleziono na polu bitwy niedaleko Usan, gdzie sierżant McDaniel poległ w walce.
- To jest mój ojciec - powiedział McDaniel Jr dziennikarzom pokazując im nieśmiertelnik. Dodał, że ani on, ani jego brat nie spodziewali się, że trafi do nich coś, co należało do ich ojca.
Nie jest jasne czy szczątki znajdujące się w pojemniku, w którym był nieśmiertelnik, należą również do McDaniela. Analizą DNA szczątków zajmie się laboratorium Departamentu Obrony na Hawajach. Może to potrwać nawet kilka lat.
Sierżant McDaniel był synem rolnika z Indiany. W czasie II wojny światowej służył w Europie przez rok. W sierpniu 1950 roku trafił do Korei. Jego synowie mieli wtedy 2 i 3 lata.
- Byłem małym chłopcem i słabo pamiętam ojca - powiedział McDaniel Jr. Mimo to, gdy usłyszał, że trafi do niego nieśmiertelnik ojca, jak mówi, przeżył "bardzo głębokie" emocje.
- Siedziałem i płakałem - wspomina.