Reklama

Były obozowy strażnik Jakob Palij przekazany przez USA Niemcom

Wydalony z USA były strażnik z obozu w Trawnikach wylądował nad ranem w Duesseldorfie. Waszyngton od lat naciskał na Berlin, aby zajął się mężczyzną. Jego proces jest jednak mało prawdopodobny.

Aktualizacja: 21.08.2018 14:58 Publikacja: 21.08.2018 14:16

Jakiw Palij w 1957 roku

Jakiw Palij w 1957 roku

Foto: afp

Po wielu latach dyplomatycznych nacisków ze strony USA Niemcy przyjęły byłego strażnika z obozu SS w Trawnikach Jakoba Palija. Jak podaje gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung samolot wojskowy z 95-letnim mężczyzną na pokładzie wylądował we wtorek rano na lotnisku w Duesseldorfie. Ma on trafić do jednego z domów opieki w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Stany Zjednoczone od dawna próbowały pozbyć się żyjącego w Nowym Jorku Palija, któremu w 2003 roku odebrano amerykańskie obywatelstwo. Wcześniej wyszło na jaw, że Palij, emigrując do USA w 1949 roku, sfałszował swój życiorys i zataił fakt współpracy z SS. Ani Niemcy, ani jak informuje gazeta Bild) Polska i Ukraina nie chciały jednak przyjąć bezpaństwowca. Teraz Berlin ugiął się pod naciskiem Waszyngtonu. Jak podają niemieckie media, administracja Donalda Trumpa wywierała w tej sprawie bardzo dużą presję na Niemcy.

Jakob Palij urodził się w 1923 roku w Piadykach w należącym wówczas do Polski województwie stanisławowskim. Większość jego mieszkańców stanowili Ukraińcy. W 1943 roku Palij służył jako strażnik w obozie SS w Trawnikach niedaleko Lublina. W tym samym roku obóz został zlikwidowany, a jego więźniowie zgładzeni. Zginęło wówczas około 6 tysięcy osób. Palij znajduje się na liście najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy nazistowskich Centrum Szymona Wiesenthala. Jakob Palij utrzymuje, że służył w Trawnikach pod przymusem i był odpowiedzialny jedynie za patrolowanie okolicy. Mężczyzna przekonuje, że nie miał udziału w żadnych zbrodniach wojennych. „Wzięli mnie kiedy miałem 18 lat, wiedziałem, że zabiją mnie i moją rodzinę jeśli odmówię. Nigdy nie miałem na sobie nawet nazistowskiego munduru" – mówił w 2003 roku gazecie New York Times. Dyrektor specjalnej grupy śledczej amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości Eli M. Rosenbaum oskarżał jednak Palija o bycie gorliwym pomocnikiem Niemców. „Był bardzo lojalny i służył do samego końca wojny, podczas gdy inni żołnierze dezerterowali na lewo i prawo" – mówił Rosenbaum.

Jest mało prawdopodobne, aby Jakob Palij musiał spodziewać się w Niemczech procesu. Jak podaje Frankfurter Allgemeine Zeitung, materiał dowodowy przeciwko niemu praktycznie nie istnieje. Inaczej niż w głośnej sprawie sądzonego w Niemczech Johna Demianiuka, w przypadku Palija nie zachowały się dokumenty takie jak obozowa legitymacja czy akta personalne. Także w USA Palijowi nie dało się wytoczyć procesu, bo zarzucane mu czyny nie zostały popełnione na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Po ujawnieniu przeszłości Jakoba Palija przed jego domem w nowojorskiej dzielnicy Queens organizowano protesty. Środowiska żydowskie domagały się deportacji mężczyzny, ale żaden kraj nie chciał go przyjąć. Tłumacząc zmianę niemieckiego stanowiska w tej sprawie szef MSZ Niemiec Heiko Maas powiedział, że to moralny obowiązek jego kraju. „Nie uchylamy się od moralnych zobowiązań Niemiec, w których imieniu, pod rządami nazistów, wyrządzono najgorsze zbrodnie" – powiedział gazecie Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Reklama
Reklama

 

Historia
Agentka, której ufał Canaris. Niezwykła historia Haliny Szymańskiej
Historia
Skafandry, które zmieniły świat. Nowy skarb trafił do polskiego muzeum
Historia
Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej
Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama