Wiedział, że politycznym projektem Richelieu była silna monarchia i potęga Francji. Znienawidzony na dworze i przez lud (podatki!) kardynał rozumiał zaś kruchość swej pozycji. Spod La Rochelle napisze do kardynała La Valette: „Byłem zerem, które w arytmetyce coś oznacza tylko wtedy, gdy są przed nim jakieś cyfry. Teraz, gdy królowi spodobało się postawić mnie na czele, jestem tym samym zerem, które ze swym własnym rozeznaniem nic jeszcze nie będzie znaczyć”. Przedziwna symbioza króla i ministra na prawie dwadzieścia lat uczyni Francję „dwugłową monarchią”.