Reklama

Dwugłowa monarchia

Wejście Richelieu do rady dało bowiem początek nieufnej zrazu, a z czasem coraz bliższej współpracy króla i ministra. Słabowity, skłonny do melancholii i niezbyt wytrwały w pracy Ludwik czuł się nieraz przytłoczony silną osobowością kardynała. A jednak, dowodząc własnej wielkości, oparł się licznym intrygom i nigdy się go nie pozbył
Kardynał Richelieu, mal. Philippe de Champaigne, ok. 1637 r.

Kardynał Richelieu, mal. Philippe de Champaigne, ok. 1637 r.

Foto: bridgeman art library

Reklama

Wiedział, że politycznym projektem Richelieu była silna monarchia i potęga Francji. Znienawidzony na dworze i przez lud (podatki!) kardynał rozumiał zaś kruchość swej pozycji. Spod La Rochelle napisze do kardynała La Valette: „Byłem zerem, które w arytmetyce coś oznacza tylko wtedy, gdy są przed nim jakieś cyfry. Teraz, gdy królowi spodobało się postawić mnie na czele, jestem tym samym zerem, które ze swym własnym rozeznaniem nic jeszcze nie będzie znaczyć”. Przedziwna symbioza króla i ministra na prawie dwadzieścia lat uczyni Francję „dwugłową monarchią”.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama