Brytyjczycy z początku sprytnie wspierali sułtana, aby ten nie dogadał się z Rosjanami w sprawie otwarcia dla rosyjskich statków Dardaneli i Bosforu (Turcy w obawie przed kontrabandą zamknęli je w 1821 roku). Przy okazji odrzucali wszelkie propozycje wspólnego z Rosją pośrednictwa w konflikcie i nadania Grecji zaproponowanej przez Aleksandra I autonomii na wzór księstw naddunajskich. Gdy okazało się, że Grecy oczekują wsparcia nie tylko Petersburga, ale także Londynu i Paryża, ochoczo zaangażowali się po ich stronie. W marcu 1823 roku brytyjski minister spraw zagranicznych George Cunnings uznał Greków za stronę konfliktu, co oznaczało de facto uznanie niepodległości Grecji. Szybko też popłynęły brytyjskie subsydia w wysokości 800 tys. funtów, dzięki którym greckie oddziały powstańcze z hałastry Kleftów (rozbójników) i Armatołów (zbrojnych) przeobraziły się w jako tako ubraną i uzbrojoną armię, liczącą ok. 4 tys. regularnego żołnierza i kilkanaście tysięcy partyzantów.

Francuzi i Włosi wspomogli Greków bronią i instruktorami, Austria zaś wysłała na Morze Śródziemne eskadrę obserwacyjną kontradmirała Hamilkara Paulucciego.

Również car Aleksander I udał się na południe Rosji, aby nadzorować przygotowania do udzielenia militarnej pomocy Grekom, ale zmarł w Taganrogu 19 listopada 1825 roku. Dzieło brata kontynuował jego następca Mikołaj I, który rozpoczął montowanie międzynarodowej koalicji antytureckiej. W marcu 1826 roku Rosja postawiła Turcji ultimatum, w którym żądała ewakuacji sułtańskich garnizonów z księstw naddunajskich, przywrócenia Serbom autonomii, respektowania praw ludności chrześcijańskiej w Grecji oraz odblokowania Bosforu i Dardaneli. Turcy zgodzili się tylko na dwa pierwsze punkty.

Równocześnie w Petersburgu zawarto z Brytyjczykami układ, który przewidywał ich pośrednictwo w konflikcie grecko-tureckim, a dla Grecji autonomię w granicach imperium tureckiego. W razie odrzucenia przez Turcję misji rozjemczej Wielkiej Brytanii oba państwa przyznały sobie prawo do wspólnej lub niezależnej interwencji zbrojnej w Grecji.

Sytuacja sprzyjała takiej decyzji, gdyż w czerwcu 1826 roku w Stambule doszło do buntu janczarów, których formacje Mahmud II postanowił rozwiązać w związku z tworzeniem nowoczesnej armii na wzór europejski. W wyniku rzezi w stolicy i na prowincji zginęło ok. 24 tys. ludzi. Jednak wojenne plany Rosji pokrzyżowała nieoczekiwana wojna z Persją: w lecie 40-tysięczna armia Abbasa Mirzy zaatakowała rosyjskie garnizony w Azerbejdżanie i na południowym Kaukazie. Pikanterii sprawie dodawało to, że Persów szkolili brytyjscy doradcy. Wprawdzie Rosjanom we wrześniu udało się zażegnać kryzys, jednak dopiero wiosną 1827 roku zaczęli odnosić sukcesy na froncie, a wojna zakończyła się ich zwycięstwem w lutym następnego roku.

Mikołaj II robił dobrą minę do złej gry. Nie mogąc posłać przeciw Turkom armii, którą przerzucił do Azerbejdżanu, spuścił z tonu. Na razie nie występował w obronie Greków, tylko naciskał na otwarcie Bosforu i Dardeneli dla rosyjskich statków handlowych i rozwiązanie kwestii księstw naddunajskich. Takie też były ustalenia konwencji, którą oba państwa zawarły w Akermanie w październiku 1826 roku.

Dopiero po wykrystalizowaniu się sytuacji na froncie perskim car powrócił do koncepcji działań koalicyjnych przeciw Turcji. 6 lipca 1827 roku Wielka Brytania, Rosja i Francja zawarły w Londynie konwencję w sprawie greckiej. W ultimatum wysłanym do Stambułu zażądały dla Grecji autonomii, jednak z coroczną daniną dla sułtana, oraz umożliwienia Grekom wykupu własności tureckiej na Peloponezie (Turcy, choć byli w mniejszości, posiadali większość ziem uprawnych). Jeśli droga pokojowego rozwiązania konfliktu zawiodłaby, mocarstwa postanowiły nawiązać z Grekami stosunki dyplomatyczne i gospodarcze oraz odwołać swoje misje dyplomatyczne ze Stambułu. Jeśli i to nie odniosłoby skutku, ich floty miały rozpocząć działania zbrojne przeciw Turcji. Jak można było się spodziewać, Porta odrzuciła żądania aliantów, wzmogła natomiast represje wobec ludności greckiej.