Dla skonstruowania tej jednostki Krupp pospiesznie ściągnął do Kolonii inżynierów, których dzieci – ku wielkiemu zdziwieniu sąsiadów – mówiły po holendersku. Część projektów została wcześniej wykonana w holenderskich stoczniach Kruppa. Stępka została położona w lutym 1929 roku w należącej do Kruppa stoczni Deutsche Werke w Kolonii. Okręt wypłynął w pierwszy rejs w maju 1932 roku.

W latach 30. Niemcy zwodowali trzy kieszonkowe pancerniki: wymieniony już „Deutschland” (później „L?tzow”), „Admiral Scheer” i „Admiral Graf Spee”. Zamiast dozwolonej wyporności 10 tys. ton miały 16 tys. ton i spawany elektrycznie kadłub, który był lżejszy od nitowanego. Dzięki temu główna artyleria miała działa kalibru 280 mm, a nie 203 mm jak w ciężkich krążownikach. Do tego „Deutschland” miał osiem armat kalibru 150 mm i działa mniejszego kalibru. Silniki wysokoprężne MAN o mocy 56 000 KM rozpędzały okręt do 28 węzłów, co pozwalało na ucieczkę przed cięższymi jednostkami wroga. Oszczędny diesel zapewniał duży zasięg blisko 9 tys. mil morskich (16,5 tys. km), który umożliwiał grasowanie po morzach i topienie statków handlowych.

Hitler miał znacznie ambitniejsze od polityków weimarskich plany. 16 marca 1935 weimarska Marinenleitung stała się Kriegsmarine. Od czterech miesięcy zakłady Kruppa Germaniawerft i Gusonswerk produkowały pancerne płyty i armaty dla nowych pancerników. W czerwcu 1935 roku Brytyjczycy pozwolili Niemcom na rozbudowę floty. Już jesienią 1935 roku hamburska stocznia Blohm & Voss otrzymała zle-cenie na budowę okrętu liniowego typu F, który potem został nazwany „Bismarck”. Okręt (wart pół miliarda przedwojennych złotych) wszedł do służby w sierpniu 1940 roku. „Tirpitz” pół roku później.

Okręty miały osiem dział kalibru 380 mm i 12 armat kalibru 150 mm oraz kilkadziesiąt mniejszych armat. Wyporność jednostek wynosiła ok. 50 tys. t. Od dziobu do rufy mierzyły nieco ponad 250 m, miały 36 m szerokości. Kadłub był chroniony pancerzem o grubości 320 mm. Niemcy nie mieli wydajnych turbin parowych – ich moc przekraczała 150 000 KM, gdy podobnej wielkości amerykański pancernik „Iowa” miał 212 000 KM. Okręty typu F rozpędzały się do 31 węzłów, jednak przy dużych prędkościach turbiny wpadały w niebezpieczne wibracje.

Plany Hitlera nie ograniczały się do budowy dwóch pancerników. W drugiej połowie lat 30. powstał gigantyczny plan Z, który przewidywał budowę 13 okrętów i krążowników liniowych, czterech lotniskowców, 44 lekkich krążowników i ośmiu ciężkich, 68 niszczycieli oraz 249 okrętów podwodnych. Plan Z miał zostać zrealizowany do 1945 roku. W momencie wybuchu wojny został wstrzymany, a położone trzy stępki pod okręty liniowe typu H złomowane. Kriegsmarine miała w 1939 roku pięć razy więcej personelu niż w 1932 roku i 12-krotnie większy budżet.

Gdyby Niemcy zrealizowali plan Z, okręty niemieckiej marynarki stałyby bezużytecznie na kotwicach – zabrakłoby dla nich paliwa, bo zużyłyby rocznie 6 mln ton paliw, czyli całą roczną konsumpcję paliw w Niemczech w 1938 roku. Niemcom brakowało nie tylko paliwa. Już w 1937 roku dowódca Kriegsmarine admirał Reader ostrzegał, że prace w stoczniach trzeba będzie zatrzymać z powodu braku stali, chociaż w 1938 roku Niemcy wytworzyli 20,7 procent światowej stali.

„Bismarck” został zatopiony w 1941 roku po wielkim pościgu. Trzy lata później bombowce RAF zatopiły zacumowanego w norweskim fiordzie „Tirpitza”.

[i]Robert Przybylski, dziennikarz „Rzeczpospolitej”znawca historii gospodarczej i techniki[/i]