Co łączy Tomasza Arabskiego, szefa Kancelarii Premiera, wiceministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, historyka Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarza TVN 24 Bogdana Rymanowskiego? Jako uczniowie szkół średnich zaangażowali się w walkę z komunizmem w ramach Federacji Młodzieży Walczącej. Organizacja założona w 1984 r. obchodzi dzisiaj 25. rocznicę istnienia.
[wyimek]Nie byliśmy potulnymi barankami. Podejmowaliśmy walkę - [i]Bogdan Rymanowski dziennikarz TVN 24, kiedyś w FMW[/i][/wyimek]
Wszyscy zgodnie zapewniają, że nie czują się kombatantami. – Daleko nam do tego, co robili nasi starsi koledzy, ale jakiś udział w opozycji wobec komunizmu mieliśmy – mówi „Rz” Krzysztof Kwiatkowski.
FMW, z którą związanych było kilka tysięcy uczniów i młodych robotników, zasłynęła nie tylko z kolportażu pism drugiego obiegu, ulotek i wydawania podziemnych gazet. Jej członkowie brali też aktywny udział we wszystkich większych manifestacjach drugiej połowy lat 80. Ich znakiem firmowym były ostre zadymy.
– Można powiedzieć, że byliśmy takim zbrojnym ramieniem opozycji – śmieje się Rymanowski, w FMW mający pseudonim Karol Ski. – Sam jestem dzieckiem Nowej Huty. U nas każdego 13. były manifestacje, które kończyły się ganianiem z ZOMO po całej dzielnicy. Nie byliśmy potulnymi barankami. Podejmowaliśmy walkę – mówi Rymanowski.
Jak przyznaje, miał sporo szczęścia w porównaniu z kolegami, którzy byli wyrzucani ze szkół czy bici na komisariatach.
– Raz w 1987 r., w czasie akcji ulotkowej na Rynku Głównym w Krakowie, złapałem ogon. Zostałem zapakowany do suki i spędziłem 48 godzin na dołku w milicyjnym areszcie. Dostałem też kolegium w wysokości ówczesnych 90 tys. zł, którego nie zapłaciłem – wspomina.
Federacja wyjątkowo silna była też na Pomorzu. – W liceum dzieliłem czas na trzy rzeczy: naukę, przyjaźnie i niechęć do komunizmu. Można powiedzieć, że dwie ostatnie się ze sobą zazębiały – wspomina Tomasz Arabski, w FMW znany pod pseudonimem Arab. – W
Trójmieście łatwo było działać w młodej opozycji. Praktycznie wszyscy znajomi w niej byli. Większym bohaterstwem było to np. w Lęborku, gdzie milicja i ORMO ostro się wyżywały na osobach, które demonstrowały sprzeciw wobec ustroju.
Arabskiego do działania w FMW wciągnął kolega ze szkoły Olgierd Buchocki („Buchol”), który dziś zajmuje się wydawaniem książek. – Można powiedzieć, że zaraziłem się tym właśnie w czasach Federacji – mówi „Rz” Buchocki. – Drukowaliśmy pisma, ulotki i gazetki. Organizowaliśmy też wykłady i wyjazdy, na których przekazywano nam wiedzę np. o historii, której nie było w szkołach.
Łącznie Federacja Młodzieży Walczącej w ponad 40 swoich ośrodkach wydawała ok. 140 podziemnych tytułów prasowych. Jedno z największych pism, gdański „Monit”, do którego pisali m.in. Buchocki, Mariusz Roman („Powstaniec”) i Robert Kwiatek („Jacek”), miało ponad 100 numerów.
W gdańskiej Federacji działał też historyk Sławomir Cenckiewicz. Współautor głośnej książki „SB a Lech Wałęsa” do ruchu trafił poprzez stadion.
– Od początku lat 80. chodziłem na mecze Lechii. Praktycznie każdy mecz kończył się bijatyką z ZOMO i wykrzykiwaniem: „Precz z komuną!”. Większość kumpli z młyna (sektor najzagorzalszych kibiców) związana była z Federacją i tak tam trafiłem – wspomina Cenckiewicz. Tam uczył się najnowszej historii Polski. Brał też udział w jednej z ostatnich głośnych akcji FMW: okupacji budynku KW PZPR w Gdańsku w styczniu 1990 r.
W Zgierzu Federację zakładał obecny wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. – Roznosiliśmy ulotki, braliśmy udział w manifestacjach w Łodzi – wspomina Kwiatkowski. Opowiada, jak malował na murach napisy: „Solidarność Walczy”, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści” itp. – Łódzka organizacja i tak należała do wyjątkowo spokojnych. W Krakowie odwiedzałem Wojciecha Polaczka („Dłuto”) z tamtejszej FMW. Pokazywał mi butelki z benzyną, które w każdej chwili były gotowe do użycia – opowiada Kwiatkowski.
– Kto wie, jak to by się skończyło, gdyby nie Okrągły Stół. Naszymi idolami byli młodzi ludzie z powstania warszawskiego. Gotowi byliśmy walczyć – mówi „Rz” stateczny dziś dziennikarz Bogdan Rymanowski. To właśnie Okrągły Stół stał się początkiem końca FMW.
– Część osób zaangażowała się po stronie komitetów obywatelskich. Wielu jednak uznało te rozmowy za zdradę. Przecież miało nie być żadnych rozmów z komunistami – mówi Cenckiewicz.
[ramka][srodtytul]Członkowie FMW będą świętować [/srodtytul]
Osoby zaangażowane w działalność Federacji Młodzieży Walczącej będą świętować w sobotę w Muzeum Powstania Warszawskiego 25. rocznicę powołania organizacji. Całość obchodów organizowanych przez Stowarzyszenie FMW rozpocznie się o godzinie 10. Dwie godziny później w muzealnej kaplicy zostanie odprawiona msza św. w intencji zmarłych działaczy FMW. Wśród pozostałych punktów obchodów są m.in.: gra miejska, warsztaty drukarskie, wystawa, pokaz filmów i konferencja poświęcona historii FMW.
Uroczystości zakończy wieczorny Apel Młodych Poległych oraz koncert, na którym wystąpi m.in. bard „Solidarności” Przemysław Gintrowski. [i]—js[/i] [/ramka]