Pomysł stworzenia „Encyklopedii Solidarności" zrodził się w 2005 roku po wydaniu książki „Droga do niepodległości. Solidarność 1980 – 2005". Zebrane do książki informacje stały się inspiracją do stworzenia szerszej publikacji na temat „S".
Wtedy Stowarzyszenie Pokolenie, IPN oraz Oficyna Wydawnicza Volumen zaczęły współpracować przy produkcji pięciotomowej „Encyklopedii Solidarności".
– Projekt nabrał rozpędu głównie dzięki przychylności ówczesnego prezesa IPN Janusza Kurtyki – mówi Przemysław Miśkiewicz, prezes powstałego w 1997 roku w Katowicach Stowarzyszenia Pokolenie, który został też szefem projektu.
Równolegle z tomami encyklopedii powstaje strona internetowa. Wirtualna wersja jest szersza niż książkowa. Oprócz haseł związanych z „S" zawiera też wirtualną czytelnię bibuły oraz relacje działaczy. – Co ważne, można ją wciąż aktualizować – twierdzi prof. Antoni Dudek, historyk, który zasiada w radzie naukowej „ES".
– Zaczęliśmy się zajmować nieodkrytą do końca historią. Byliśmy pierwsi, jeśli chodzi o publikacje na temat żołnierzy wyklętych – wspomina Grzegorz Widenka, pierwszy prezes Stowarzyszenia Pokolenie.
Większość działaczy stowarzyszenia zaczynała w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. – Łączyła nas i łączy nadal wspólnota poglądów, podobne spojrzenie na politykę i ogromna potrzeba zmieniania świata – twierdzi Widenka.
Od chwili powstania zorganizowali wiele imprez kulturalnych i charytatywnych. Rozpoczęli też działalność wydawniczo-naukową dotyczącą najnowszej historii Polski. I to ona jest dzisiaj tym, co przyniosło im największy rozgłos. Dzięki projektowi „Encyklopedia Solidarności" zaczęto mówić o nich w mediach, a ich działalność rozeszła się na skalę ogólnopolską.
– Projekt jest nieporównywalny z tym wszystkim, co do tej pory zrobiono dla upamiętnienia „Solidarności" – uważa Antoni Dudek. I dodaje, że znamienne jest to, iż został zainicjowany przez organizację pozarządową, a nie przez instytucję naukową czy państwową.
Mimo że naczelna „ES" Mirosława Łątkowska twierdzi, że książkowa wersja jest lepiej dopracowana, to z internetowej korzysta więcej ludzi. Może dlatego, że gdy wpiszemy w wyszukiwarce hasło związane z „Solidarnością", strona „ES" wyskakuje najwyżej, nawet wyżej niż Wikipedia.
Hasła do drugiego tomu są już zebrane, a strona cieszy się popularnością. Jednak prace nad projektem straciły tempo. – Kryzys, który dotknął IPN, dotknął też encyklopedii – tłumaczy Dudek. – W katastrofie smoleńskiej zginęli wszyscy nasi dobroczyńcy – dodaje Łątkowska. Jednak autorzy projektu są pewni, że mimo trudności uda się go doprowadzić do końca.