Chodzi o nagrania z filmów dokumentalnych Krzysztofa Krauzego i Jerzego Morawskiego „Kontrwywiad" i „Spadł,  umarł, utonął" z 1994 r. Prokurator Ireneusz Kunert z pionu śledczego krakowskiego IPN, prowadzący piąte już śledztwo w sprawie śmierci studenta w 1977 r., zapowiada, iż na razie nie ma pewności, czy wniosek rodziny zostanie uwzględniony.

– Krewni Stanisława Pyjasa uważają, że należy wykorzystać wszelkie informacje, które mogą coś wnieść do tego śledztwa – wskazuje senator Zbigniew Cichoń, pełnomocnik rodziny.

Reżyserzy rozmawiają w filmach m.in. z byłymi funkcjonariuszami peerelowskiej Służby Bezpieczeństwa znającymi sprawę śmierci opozycjonisty. Występujący w  „Kontrwywiadzie" oficer SB mówi np., że został on zamordowany, gdyż „za dużo wiedział". – Bito go fachowo. Po brzuchu – opowiada o obrażeniach Pyjasa. Mówi też, że śmierć studenta miała być przestrogą dla młodych opozycjonistów. W trakcie nagrania padają słowa, iż „Pyjas był takim pierwotnym Popiełuszko".

Także były esbek w dokumencie „Spadł, umarł, utonął" twierdzi, iż nawet dziecko nie wierzy już, że śmierć Pyjasa była wypadkiem.

Od kilku dni nagrania z obu filmów są dostępne na portalu YouTube.

Kunert zwraca jednak uwagę, że rozmowy autorów filmów z esbekami nie mają charakteru formalnych zeznań. Choć na potrzeby śledztwa analizuje inne filmowe nagrania sporządzone przez autorki głośnego obrazu „Trzej kumple" Ewę Stankiewicz i Annę Ferens, których nie wykorzystały w dokumencie pokazanym przez TVN.