W 116. rocznicę urodzin gen. Zygmunta Berlinga kombatanci, córka generała Alicja Robakiewicz, miejscy urzędnicy z Pragi-Południe, komunistyczna Partia Polski, a nawet przedstawiciele ambasady Białorusi złożyli wieńce przed pomnikiem dowódcy przy Trasie Łazienkowskiej.
Kombatanci – berlingowcy – przyznawali, że dawno nie było takiej oprawy tego święta, choć to nawet nie była okrągła rocznica.
Choć uroczystość trwała krótko, nie przeszła bez politycznego echa.
Szef klubu PiS w Radzie Warszawy Maciej Wąsik już w weekend wystosował pismo do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.
„Komu pani oddaje hołd, pani prezydent?" – pyta radny PiS. – „Bardzo proszę o udzielenie informacji, z jakiego powodu przedstawiciele pani prezydent oraz dzielnicy Praga-Południe składali kwiaty pod pomnikiem gen. Berlinga. Czy prezydent zasięgała opinii ekspertów w sprawie składania kwiatów pod pomnikiem osób, które historycy zaliczają do grona zdrajców Polski? Czy zamierza pani składać też kwiaty pod odnowionym pomnikiem Braterstwa Broni?" – nie stroni od złośliwości radny Wąsik.
A o generale Berlingu na Facebooku wspomina: „To był człowiek całkowicie sowiecki, a ten pomnik wystawiły mu władze PRL w hołdzie za wierną służbę towarzyszowi Stalinowi i ojczyźnie światowego proletariatu, której zresztą był obywatelem. Gdybyśmy byli złośliwi, moglibyśmy uznać, że składanie kwiatów, to dalszy ciąg normalizacji stosunków z Moskwą. Zaczętej tak owocnie 10 kwietnia 2010 r. i kontynuowanej przez wystawienie sowieckiej hordzie pomnika pod Ossowem..."
Urzędnicy Pragi-Południe nie zamierzają wypierać się hołdu. Wieniec w imieniu samorządowców składał wiceburmistrz Jarosław Karcz (PO).
– My składaliśmy wieniec w hołdzie żołnierzom, nie samemu Berlingowi. Nie utożsamiamy się wyłącznie z tą postacią – wyjaśnia nam Ewelina Buczyńska, rzeczniczka południowopraskiego urzędu. – Żołnierze bohatersko walczyli za Polskę i przelewali swoją krew, a krew ma jeden kolor, bez politycznych konotacji.
Ratusz odpowie radnemu na piśmie, gdy pytanie otrzyma.