O sprawie dyskutowali wczoraj radni sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego. PiS chciało przyjęcia uchwały wspierającej samorządowców z Pieniężna, którzy pod koniec stycznia wyrazili wolę rozebrania pomnika czerwonoarmisty.
Według opinii, które otrzymał burmistrz Pieniężna Kazimierz Kiejdo – m.in. od Instytutu Pamięci Narodowej i Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – Czerniachowski brał udział w likwidacji oddziałów AK na Wileńszczyźnie.
Na wczorajszym posiedzeniu sejmiku radni Prawa i Sprawiedliwości chcieli wyrazić solidarność z decyzją lokalnych władz i zaprotestować przeciw działaniom Rosji w tej sprawie. Do debaty jednak nie doszło. Pod projektem podpisał się jedynie PiS.
Przedstawicieli tej partii zbulwersowały działania rosyjskiej ambasady podjęte już po przyjęciu uchwały przez radnych z Pieniężna. W mieście pojawili się Rosjanie, którzy najpierw odnowili pomnik i uporządkowali teren wokół niego, a potem urządzili tam uroczystości w 69. rocznicę śmierci generała.
Prowadzących prace budowlane Rosjan wylegitymowali policjanci, którzy przybyli tam w towarzystwie miejscowych urzędników.
– Chciałem zorientować się, czy ktoś nie przeprowadza jakiejś prowokacji – tłumaczy „Rz" burmistrz Kiejdo. Rosjanie zostali poinformowani, że tego typu prace powinni wcześniej zgłosić.
Zapewnia jednak, że nie żywi w tej sprawie urazy. Po uroczystościach rocznicowych zaprosił ich uczestników, wśród których był ambasador Rosji Aleksander Aleksiejew, na obiad. – Zaproszenie zostało przyjęte, wymieniliśmy się poglądami na temat losów pomnika – mówi Kiejdo.
Jednak z działań zmierzających do usunięcia obiektu rezygnować nie zamierza.
Uchwała trafiła do wojewody i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Pierwsza odpowiedź spodziewana jest w najbliższych dniach.
– Decyzja jeszcze nie zapadła, ale wszystko wskazuje, że zakwestionujemy tylko jeden punkt. W uchwale znalazło się stwierdzenie, że wchodzi w życie po publikacji w wojewódzkim „Dzienniku Urzędowym", a tego typu uchwały tam nie trafiają – mówi „Rz" Edyta Wrotek z Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie.
Dużo dłużej trzeba będzie czekać na odpowiedź ROPWiM. Rada pozytywnie zaopiniowała uchwałę, ale musi poprosić o opinię Rosji w tej sprawie. To wynik porozumienia podpisanego w 1994 r., które dotyczy cmentarzy i miejsc pamięci.
– Pismo w tej sprawie nie zostało jeszcze skierowane do ambasady. Nastąpi to w najbliższych dniach – informuje nas Artur Zawadka z Rady.
Tłumaczy, że dzieje się tak w przypadku każdego obiektu, który wpisany jest do specjalnego katalogu (tak jest w przypadku pomnika gen. Czerniachowskiego).
Według Zawadki, jeszcze się nie zdarzyło, by Rosjanie zgłosili sprzeciw. Za to bywa tak, że nie zajmują stanowiska, a wtedy Polska uznaje, że milczenie oznacza zgodę.
Tyle że oczekiwanie na odpowiedź Rosjan trwa czasem nawet rok.
Zdaniem posła PiS Arkadiusza Czartoryskiego, który szefuje w Sejmie zespołowi, który stawia sobie za cel usunięcie komunistycznych symboli, sprawa trwa już zbyt długo. – Chyba polskie władze nie chcą, by doszło do takich spontanicznych aktów, jakie obserwowaliśmy przy okazji obalania pomników Lenina na Ukrainie – argumentuje polityk.
Pomnik ma jednak wielu obrońców. Przeciw jego usunięciu protestowała rosyjska dyplomacja i deputowani do Dumy Państwowej. Władysław Mańkut z SLD uważa, że działania radnych Pieniężna „nie służą utrzymaniu dobrosąsiedzkich stosunków" z Rosją.