I tak np. w telewizji publicznej BNT w reportażu o uchronieniu bułgarskich Żydów przed wysłaniem ich do obozów zagłady pojawiło się określenie „obozy pracy w Polsce". W innych bułgarskich mediach pojawiały się też określenia : „polski obóz koncentracyjny", „obozy koncentracyjne w Polsce", „obóz koncentracyjny Auschwitz w Polsce", czy także „niemieckie obozy zagłady w Polsce".
Określenia takie pojawiały się w tekstach dotyczących Holocaustu i 70 rocznicy uchronienia bułgarskich Żydów przed ich wywiezieniem do niemieckich nazistowskich obozów śmierci. Najczęściej takie przekłamania pojawiały się na stronach internetowych bułgarskich mediów. Każdorazowo interwencję podejmowała polska ambasada w Sofii.
Dlatego na wniosek ambasadora RP w Sofii Leszka Hensela strona www.truthaboutcamps.eu jest teraz dostępna także w bułgarskiej wersji językowej.
Strona powstała w sierpniu 2012 roku w odpowiedzi na mnożące się przypadki używania przez niektóre media zagraniczne terminu „polskie obozy śmierci". Przez dwa lata istnienia serwis (dostępny po polsku i angielsku) miał ponad 185 tysięcy odsłon na całym świecie.
Strona www.truthaboutcamps.eu przedstawia podstawowe informacje o obozach zagłady i obozach koncentracyjnych utworzonych przez III Rzeszę Niemiecką na terenach okupowanej Polski podczas II wojny światowej. Strona wyjaśnia kwestie odpowiedzialności za niemieckie obozy w oparciu o fakty historyczne.
W wielu gazetach zagranicznych, pisząc o niemieckich nazistowskich obozach z czasów II wojny światowej, używano nieprawdziwego i krzywdzącego skrótu myślowego „polskie obozy". Pojęcie to mogło sugerować, iż twórcami i zarządcami niemieckich obozów zlokalizowanych na terytorium okupowanej Polski mogli być Polacy.
Według danych polskiego MSZ, tylko w 2012 roku, w światowych mediach aż 130 razy posłużono się tym określeniem.
Jaki termin należy stosować? Jak przypomina IPN zgodnie z decyzją Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO z 27 czerwca 2007 roku dotyczącą obozu Auschwitz-Birkenau oficjalna nazwa we wpisie na listę Światowego Dziedzictwa to „Auschwitz-Birkenau. Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady (1940-1945)". Propozycję nazwy wspólnie przedstawiły Polska i Izrael.
Już w 2005 r. Amerykański Kongres Żydowski (American Jewish Congress) określił stosowanie określenia „polskie obozy koncentracyjne" jako mylące i szkodliwe, stwierdzając, że w czasie II wojny światowej istniały wyłącznie „obozy koncentracyjne założone przez niemieckich nazistów". W podobnym tonie wypowiedziała się również żydowska Liga Przeciwko Zniesławieniu (Anti Defamation League).
Niedawno zmarły prof. Israel Gutman z Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, uczestnik powstania w getcie warszawskim i więzień niemieckich obozów koncentracyjnych na Majdanku, Auschwitz-Birkenau oraz Mathausen-Gusen, uważał, że jedną z form negowania Holokaustu jest używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne". Jego zdaniem była to forma zamiany ofiary w kata i próba rozmycia kwestii odpowiedzialności za popełnione zbrodnie. Powtarzał, że "Polacy na to nie zasłużyli".
Najbardziej kuriozalne, że takie błędy zdążają się także w mediach niemieckich. Rok temu terminu „polskie obozy" użyła agencja DPA, pisząc o obozie zagłady w Sobiborze. Wcześniej pojawił się w „Die Welt" w relacji z podróży młodych Izraelczyków do obozu w Majdanku. Latem zeszłego roku o „polskich obozach" pisał regionalny dziennik „Rheinische Post".
Spotkało się to z reakcją Niemieckiego Związku Historyków, którzy zaapelowali do niemieckiej opinii publicznej o przeciwstawienie się powtarzającym się błędnym sformułowaniom. „To niedopuszczalne słowa, które sugerują całkowicie fałszywe wyobrażenia o odpowiedzialności za zbrodnie" – napisali niemieccy historycy.