Rzeczpospolita: Dziś IPN podpisze porozumienie z Narodowym Centrum Kultury w sprawie udostępniania świadectw zbrodni nazistowskich i komunistycznych, co ma być pierwszym krokiem do powołania przez MKiDN Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami im. Witolda Pileckiego. Po co nam taka instytucja?
Magdalena Gawin: Na Zachodzie cały czas bardzo intensywnie powstają nowe książki na temat II wojny, odsłaniające nowe oblicza okupowanej przez Niemców Europy. A w Polsce takich prac pisze się bardzo niewiele. Dlatego okupacja Polski opisywana jest dziś przez historyków głównie z wykorzystaniem źródeł niemieckich. Dominują świadectwa wyprodukowane przez sam aparat terroru, a do świadectw ofiar dostęp jest mocno utrudniony. Chcemy przełamać tę barierę informacyjną, byśmy mogli podzielić się ze światem naszym doświadczeniem dwóch totalitaryzmów.
W jaki sposób chcecie państwo ułatwić dostęp do akt zgromadzonych w IPN?
Nie tylko chcemy wyciągnąć te świadectwa z Instytutu, ale także przetłumaczyć je na język angielski, tym samym podsuwając je pod nos historykom z całego świata. W końcu angielski pełni dziś funkcję lingua franca. Łatwiej uświadomimy Zachodowi, jak wielki terror u nas panował, jeśli będziemy o tym opowiadać nie ustami naszych historyków, lecz bezpośrednio ustami ofiar i świadków tych wydarzeń.
Czym, poza tłumaczeniem, będzie się zajmował planowany ośrodek?
Na pewno w swych opracowaniach badacze ośrodka będą się przyglądać mechanizmom totalitarnej władzy, a także temu, jak wyglądała współpraca między totalitaryzmami, która do 1941 roku była przecież dość głęboka. I warto się jeszcze zastanowić, na ile jeden totalitarny reżim mógł rozliczyć drugi, czyli jak po wojnie prowadzono śledztwa w sprawach niemieckich zbrodni.
Czy akta sądowe można ot tak udostępnić?
Możliwości korzystania z nich będą zróżnicowane, ale zapewnimy jak najszerszą formułę dostępu do nich. Uważamy, że źródła te nie należą wyłącznie do wymiaru sprawiedliwości, ale że pamięć o totalitaryzmach powinna zostać zwrócona Polakom. Na podstawie tych źródeł można będzie odświeżyć pamięć naprawdę wielu społeczności lokalnych. To jest nasze dziedzictwo narodowe i nie możemy go zaniedbywać.