W nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r. Sejm udzielił wotum nieufności rządowi Jana Olszewskiego. Bezpośrednią przyczyną jednego z najpoważniejszych kryzysów polskiej demokracji po 1989 r. stała się sprawa lustracji przeprowadzanej przez ówczesnego szefa MSW Antoniego Macierewicza. 4 czerwca 1992 r. min. Macierewicz przekazał przewodniczącym wszystkich klubów parlamentarnych listę zawierającą nazwiska ministrów, posłów, senatorów i kilku wysokich rangą urzędników kancelarii prezydenta, umieszczonych w rejestrach współpracowników organów bezpieczeństwa PRL.
W sumie znalazły się na niej 64 osoby. Na oddzielnej liście, którą otrzymali prezydent, marszałkowie Sejmu i Senatu, I prezes Sądu Najwyższego i prezes Trybunału Konstytucyjnego były nazwiska prezydenta Lecha Wałęsy i marszałka Sejmu Wiesława Chrzanowskiego.
Wydarzenia te zostały przedstawione przez obecnego prezesa TVP Jacka Kurskiego w filmie dokumentalnym "Nocna zmiana".
Wałęsa pisząc o tamtych wydarzeniach podkreśla, że "premier Olszewski chciał pozostać przy korycie", ale nie miał na to szans (rząd Olszewskiego był rządem mniejszościowym - red.) "więc uruchomił teczki po to, byśmy się tak podzielili, by zniszczyć mądrą lustrację, by nie można powołać długo żadnego rządu, to prowokator nieodpowiedzialny, tym ruchem zniszczył wszystkie struktury Państwa, nie mając i nie proponując niczego na następny dzień" - pisze były prezydent.
Wałęsa dodaje, że "na szczęście" udało mu się "zapanować nad kretynami nieodpowiedzialnymi, pchającymi za wszelką cenę do wojny domowej, było bardzo blisko".
"Taka jest prawda o tych szaleńcach" - podsumowuje.
O rządzie Olszewskiego Wałęsa pisze, że "był to najbardziej nieudany rząd w historii najnowszej". "Właściwie nigdy nie był z kompletowany zawsze brakowało kilku ministrów, byli w zamian kierownicy. Robił wszystko, ale to co było mniej potrzebne na ten czas. Same konflikty i złe decyzje" - wspomina.
Wałęsa zarzuca też Olszewskiemu i ówczesnemu szefowi MSW Antoniemu Macierewiczowi, że ci chcieli "skłócić scenę polityczną", by "długo nie mógł powstać nowy rząd, a oni by sobie rządzili".
"Zapanowałem nad szaleńcami i ich nieodpowiedzialnymi pomysłami" - przekonuje Wałęsa.