Reklama

Wielka Brytania: Rząd przestrzega przed nowym antysemityzmem

Brytyjski rząd nie przeprosi Palestyńczyków. Przestrzega przed nowym antysemityzmem, czyli "nieuzasadnioną krytyką władz Izraela".

Aktualizacja: 03.11.2017 05:43 Publikacja: 02.11.2017 18:18

Brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson (przodem) i premier Izraela Benjamin Netanjahu

Brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson (przodem) i premier Izraela Benjamin Netanjahu

Foto: AFP

Uroczysty obiad w Londynie z udziałem premiera Beniamina Netanjahu, pokojowe demonstracje we wschodniej zamieszkanej przez Palestyńczyków Jerozolimie, Strefie Gazy oraz na Zachodnim Brzegu oraz dość skąpe uroczystości w Izraelu upamiętniły jedno z najważniejszych wydarzeń XX wieku.

Jest nim podpisanie 2 listopada 1917 roku krótkiego, liczącego zaledwie 67 słów listu przez szefa brytyjskiej dyplomacji lorda Arthura Balfoura do lorda Waltera Rothschilda lidera żydowskiej społeczności Wielkiej Brytanii. Minister informował w nim o decyzji Rządu Jego Królewskiej Mości , że "przychylnie zapatruje się na ustanowienie w Palestynie narodowego domu dla narodu żydowskiego" oraz że nie uczyni nic "co mogłoby zaszkodzić obywatelskim czy religijnym prawom istniejących w Palestynie społeczności nieżydowskich".

List ministra Balfoura miał być wyrazem sympatii dla społeczności żydowskiej lecz stał się aktem założycielskim przyszłego państwa żydowskiego w Palestynie. Był wielkim sukcesem ruchu syjonistycznego i kontynuacją dzieła Teodora Herzla. Trzy dekady później narodził się Izrael.

– Oczywiście, że deklaracja Balfoura odegrała wielką rolę ale katalizatorem powstania państwa był Holokaust – mówi „Rzeczpospolitej" Daniel Bettini z „Jedioth Ahronoth". Nie brak jednak głosów, że nawet bez Holokaustu państwo żydowskie musiało powstać ze względu na atrakcyjność idei syjonistycznej w środowiskach żydowskich wielu krajów. Po stronie Palestyńskiej nie ma wątpliwości, że deklaracja Balfoura jest przyczyną wszystkich nieszczęść całego narodu.

– Wielka Brytania powinna przeprosić – domaga się na łamach „The Guardian" Mahmud Abbas, szef Autonomii Palestyńskiej. Pod hasłem „Make it Right" trwa od dawna kampania mająca skłonić Londyn do skorygowania błędu sprzed stu lat i uznania obecnie istnienia niezależnego państwa palestyńskiego.

Reklama
Reklama

— Deklaracja Balfoura jest rzeczywiście przedmiotem dyskusji w kołach politycznych Londynu, lecz nie ma żadnych powodów, by sądzić, iż rząd wystąpi z jakąś nową inicjatywą – tłumaczy „Rzeczpospolitej" sir Richard Dalton, były brytyjski ambasador w Iranie. Zwraca uwagę, że druga część deklaracji nie została nigdy zrealizowana, to znaczy, że prawa Palestyńczyków zostały pogwałcone. Na tym opiera się zasadniczo krytyka deklaracji strony palestyńskiej.

– Była to dla nas katastrofa po arabsku Nakba – przekonuje w „Guardianie" Mahmud Abbas. Przypomina, że zaledwie 1,75 mln osób pozostało po czystkach etnicznych w swych domach, lecz żyją "w systemie instytucjonalnej dyskryminacji w tym, co się nazywa państwem Izrael".

– Palestyńczycy tkwią mocno w przeszłości – odpowiada na takie oskarżenia premier Netanjahu. W Wielkiej Brytanii nie brak krytyków jego polityki. Jednym z nich jest Jeremy Corbyn przywódca Partii Pracy, który nie przyjął zaproszenia na czwartkowy obiad z udziałem premiera Netanjahu.

Premier Theresa May nie ma żadnej wątpliwości, że deklaracji Balfoura była rzeczą właściwą. – Jesteśmy dumni z roli, jaką odegrała Wielka Brytania w powstaniu państwa Izrael – tłumaczyła przed spotkaniem z premierem Izraela. W wystąpieniu w czasie obiadu ostrzegała przed nieuzasadnioną krytyką władz Izraela jako nową postacią antysemityzmu.

Przy tym Wielka Brytania jak i zdecydowana większość państw świata opowiada się za uregulowaniem konfliktu palestyńsko-izraelskiego w oparciu o zasadę two states solution a więc poprzez utworzenie niezależnego państwa palestyńskiego obok powstałego w 1948 roku państwa żydowskiego. Rząd premiera Netanjuhu jest zdecydowanie przeciw. Impas trwa.

Mahmud Abbas , lider Palestyńczyków jest oskarżany przez Izrael, że nazywa poległych palestyńskich terrorystów męczennikami, wspiera finansowo ich rodziny co oznacza, że popiera terroryzm. Izrael kwestionuje także pozycję polityczną Abbasa, gdyż w Autonomii od ponad dziesięciu lat nie było wyborów.

Reklama
Reklama

On sam podkreśla, że nie wstawia żadnych warunków negocjacyjnych. Poza jednym, że w czasie ich trwania Izrael wstrzyma budowę nowych osiedli żydowskich.

Bez rozwiązania sprawy niemal 500 tys. rzeszy żydowskich osadników na Zachodnim Brzegu nie ma porozumienia. Podobnie jak w sprawie statusu Jerozolimy, którą Izrael uznaje od 1967 roku jako niepodzielną stolicą państwa żydowskiego. Do uregulowania pozostaje także problem palestyńskich uchodźców z terenów obecnego Izraela oraz wytyczenie granic państwowych. – Trudno się spodziewać przełomy w dającej się przewidzieć przyszłości – mówi Richard Dalton.

Historia
Artefakty z Auschwitz znów na aukcji w Niemczech. Polski rząd tym razem nie reaguje
Historia
Julia Boyd: Po wojnie nikt nie zapytał Niemców: „Co wyście sobie myśleli?”
Historia
W Kijowie upamiętniono Jerzego Giedroycia
Historia
Pamiątki Pierwszego Narodu wracają do Kanady. Papież Leon XIV zakończył podróż Franciszka
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Historia
Wielkie Muzeum Egipskie otwarte dla zwiedzających. Po 20 latach budowy
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama