W 990 r. arcybiskup Canterbury wyruszył w drogę. Sigeric nie był zwykłym pielgrzymem, ponieważ jako zwierzchnik Kościoła w Anglii jechał do Rzymu po paliusz – wełnianą stułę nakładaną na ramiona arcybiskupów, znak władzy i bezpośredniej zależności od papieża. Bez niego jego godność pozostawała niepełna. Paliusz mógł nadać wyłącznie biskup Rzymu.
Podróż zaczynała się na krańcu znanego świata. Z Canterbury Sigeric przeprawił się przez kanał La Manche, a potem ruszył na południe przez ziemie Franków. Europa końca X stulecia była mozaiką księstw, opactw i warowni, połączonych siecią dróg pamiętających jeszcze czasy rzymskie. Ale nie był to świat bezpieczny. Granice były płynne, gościńce pełne rabusiów, a przeprawy przez rzeki i góry zależały od pogody i dobrej woli lokalnych władców.