Cóż, nie będę Was okłamywać. O templariuszach i ich skarbie dowiedziałem się – jak całe moje pokolenie – od Nienackiego. „Pan Samochodzik i templariusze” – najpierw książka, a potem serial – był w PRL-u najważniejszym źródłem wiedzy o templariuszach. Do dziś czuję dreszcz emocji, z jaką oglądałem kolejne odcinki przygód pana Tomasza i harcerzy. Że było to naiwne, momentami absurdalne, fatalnie ulokowane geograficznie? A któż to wiedział? Któż z nas w latach 70. miał o tym pojęcie? Liczyła się legenda, owe mrocznie i tajemniczo brzmiące słowo: templariusze.