Poruszanie się w tych stronach to nieustanne balansowanie na cienkiej linie. Przypominają o tym pojedyncze, przytłumione strzały albo ostra strzelanina, które rozrywają chwile nierealnej ciszy. W tym kraju nikt nie zna dokładnej liczby ludzi żywych. Pięć, dziewięć milionów, ale też nie wie, ilu z nich ginie każdego dnia. Bezsensowna barbarzyńska wojna, przynosząca od kilkunastu lat ofiary i zniszczenia, połączona z klęskami straszliwej suszy o biblijnych wymiarach, pozostawia głęboką niezaleczoną ranę. Wielu młodych Somalijczyków nie zdaje sobie sprawy, że ludzkość żyje już w XXI w.