"Historyczna nazwa Rosji to Moskwa". Kto i dlaczego dokonał gigantycznego oszustwa?

W Ukrainie trwa publiczna debata o zasadności zmiany nazwy państwa rosyjskiego. Według Ukraińców adekwatniejszym terminem jest Moskowia. Tamtejsi historycy wskazują, że prawdziwa Rosja to Ukraina, a nazwa została jej skradziona. Jak było naprawdę? Kto i dlaczego dokonał fałszerstwa?

Publikacja: 30.05.2024 21:00

Mapa Beauplana z 1648 r. wykonana na zlecenie Władysława IV i obejmująca województwa: kijowskie, bra

Mapa Beauplana z 1648 r. wykonana na zlecenie Władysława IV i obejmująca województwa: kijowskie, bracławskie, czernihowskie, podolskie, wołyńskie i wschodnią część województwa ruskiego (uwaga: północ na dole mapy)

Foto: Library of Congress Geography and Map Division Washington, D.C.

Główne tezy obywatelskiej petycji skierowanej do Wołodymyra Zełenskiego brzmią następująco: „Historyczna nazwa Rosji to Moskwa. Jako termin oznaczający księstwo, carstwo, a następnie imperium funkcjonuje zaledwie od 301 lat. Od tego czasu Ukraińcy cierpią z powodu zakłamania własnej przeszłości. Mówienie o państwie z siedzibą w Moskwie jako o Rosji legitymizuje największe oszustwo historii. Mowa o twierdzeniu, że Federacja Rosyjska jest bezpośrednim sukcesorem prawdziwej Rosji, czyli Rusi Kijowskiej”.

Podpisani sugerują prezydentowi podjęcie odpowiedniej zmiany terminologii na forum międzynarodowym. Natomiast historycy wyjaśniają, kto, jak i dlaczego dokonał gigantycznego oszustwa.

Archiwalna hekatomba

Utwór współczesnego poety ukraińskiego Iwana Dracza zawiera oskarżycielską frazę: „Imię Ruś z serca Kijowa wyrwał żelazną ręką Piotr”. Faktycznie: 22 października 1721 r. car Piotr I ogłosił carstwo moskiewskie „imperium rosyjskim”, a jego mieszkańców zwanych dotąd Moskowitami przemianował na „Rosjan”. Tymczasem jeszcze w 1680 r. francuski inżynier wojskowy i kartograf Guillaume le Vasseur de Beauplan opublikował mapę z wyraźną lokalizacją Rosji jako Moskwy, o czym świadczy napis Moscovia Pars (Ziemia Moskiewska). Ponadto dzieło „Stemmatographia” z 1702 r. przedstawiała dwugłowego orła jako herb władców Moskwy, a w 1707 r. Piotr I kazał bić monety z napisem: „car Moskwy”. Dwa lata później francuski periodyk „Gazette” rozróżniał Ukrainę i Moskowię. Dlaczego jednak zmiana nazwy stanowi tożsamościowe wyzwanie dla narodu ukraińskiego? O takim niebezpieczeństwie był przekonany historyk, a zarazem ojciec założyciel ukraińskiej państwowości Mychajło Hruszewski. W 1904 r. ostrzegał: „Jesteśmy narodem, któremu skradziono imię”.

Współczesny badacz ukraiński Jarosław Daszkiewicz, interpretując wydarzenie z dalekiej przeszłości, wyjaśnia: „Państwo moskiewskie zapożyczyło nazwę Ruś-Rosja, która w znaczeniu etnicznym, geograficznym i historycznym pozostaje tożsama ze współczesną Ukrainą. Dzięki takiemu zabiegowi Moskwa pławi się w fałszywym blasku cywilizacji zupełnie innego państwa o starożytnej tradycji historycznej. Państwa, które wykazuje się bizantyjsko-kijowską metryką kościelną”.

Jak doszło do oszustwa? To raczej był proces, ponieważ już moskiewska, a więc boczna linia dynastii Rurykowiczów wykazywała się kompleksem niższości wobec starszych i bardzo dalekich krewnych z Kijowa. Car Iwan IV Groźny dokonał pierwszego fałszerstwa, wywodząc ród od rzymskich cezarów. Twierdził ponadto, że koronacyjne nakrycie głowy, tzw. Czapkę Monomacha, moskiewski dom panujący otrzymał od skruszonych papieży. Był to dowód uznania prymatu Kościoła prawosławnego i carów. W związku z tym nawet cesarz Świętego Imperium Rzymskiego Narodu Niemieckiego powinien uznawać zwierzchność Moskwy, o królach Polski nie wspominając.

Car Iwan IV Groźny (1530–1584)

Car Iwan IV Groźny (1530–1584)

Galeria Tretiakowska

To, co dla Iwana Groźnego było fantazją psychopaty, dla kolejnej dynastii na Kremlu stało się rzeczywistym problemem władzy. Romanowowie to przecież boczna odnoga bocznej gałęzi Rurykowiczów. Musieli udowodnić swoje prawa do tronu. Rozpoczęli więc szeroko zakrojoną i  trwającą do dziś kampanię zakłamywania historii. Na przykład w drugiej połowie XVII w. spalili księgi genealogiczne moskiewskich bojarów. Ukryli w ten sposób wstydliwy fakt własnej kolaboracji z najeźdźcami. Jeden z protoplastów rodu miał być rządcą mongolskiej ordy w Kostromie. Zginął podczas ludowego buntu spowodowanego drakońskim wzrostem daniny. Kontrowersyjny badacz przeszłości, matematyk Anatolij Fomienko, twierdził, że chęć zniszczenia źródeł była wielka. Na polecenie Romanowów skuwano nawet napisy, malowidła i reliefy z obiektów sakralnych. Dewastacji uległy szczególnie klasztory przechowujące pamięć o minionych dziejach. Prawdziwego pogromu materiałów archiwalnych dokonała jednak Niemka. Pomysł stworzenia nowej historii imperium rosyjskiego został „genialnie” zrealizowany przez carycę Katarzynę II. Co ją do tego skłoniło?

Według historyka Hryhorija Piwtoraka, uzurpatorka na tronie starała się poznać historię swojego państwa na podstawie dostarczonych źródeł pisanych. Kazała sobie czytać kroniki i inne dokumenty, a ich treść zszokowała carycę. Prawdziwa historia Moskwy była niezwykle uboga i odmienna od dworskich opowieści. Szczególne wrażenie na Katarzynie zrobił fakt, że mit imperium europejskiego nie miał wiele wspólnego z przeszłością księstwa moskiewskiego. Taka rzeczywistość skłoniła ją do stworzenia własnej wersji historii Rosji. 4 grudnia 1783 r. z polecenia Katarzyny powstała „Komisja do opracowania historii starożytnej, głównie rosyjskiej”. W ramach jej działalności policyjnej konfiskacie uległy wszelkie dostępne źródła archiwalne. Z całej Moskowii do Petersburga ciągnęły wojskowe konwoje wypełnione manuskryptami i kronikami klasztornymi. Następnie członkowie komisji przeprowadzali rewizję dokumentów. Niektóre „poprawiali”, inne przepisywali. Trzecia, najbardziej niebezpieczna dla imperium kategoria źródeł uległa zniszczeniu. Dworscy fałszerze działali dziewięć lat, a owocem ich pracy był imperialny standard historyczny. Nadał przeszłości zupełnie nowe ramy i treść, kierując się wyznaczonymi przez Katarzynę kryteriami.

Według Hruszewskiego o „przepisaniu” historii zadecydowało kilka czynników politycznych. Przede wszystkim Moskowia dokonywała rozbiorów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, co wywołało potrzebę ich historycznego uzasadnienia. Białorusini oraz Ukraińcy stali się częściami „trójjedynego” narodu rosyjskiego. Do tego potrzebny był mit dziedzictwa Rusi Kijowskiej. Po najeździe mongolskim Moskwa podjęła kulturową spuściznę zniszczonej państwowości. Świadczył o tym rzekomy udział książąt kijowskich w założeniu stolicy. Caryca osobiście zatwierdziła „nową” genealogię Rurykowiczów. Oszustwo zdemaskował jednak skutecznie Mychajło Hruszewski.

Moskowici to nie Słowianie

Wbrew prawdzie historycznej komisja Katarzyny II potwierdziła prawo Moskwy do politycznego i kulturowego dziedzictwa Rosji/Rusi Kijowskiej. W 1792 r. ogłosiła, że cała ludność słowiańska imperium jest „zjednoczonym narodem”. Od tej pory oficjalne fakty z przeszłości Moskowii należy uznawać wyłącznie za spekulacje. Przykładem jest data założenia samej Moskwy. Na podstawie „Kroniki Ipatiewskiej” rosyjska histografia wskazuje, że stolica powstała w 1147 r., tyle że naprawdę osada nosiła nazwę Kuczkowo, od imienia założyciela – bojara Kuczka. Pod nazwą Moskwa jest znana dopiero od 1257 r. Została zapisana w spisie miast i osad imperium mongolskiego stworzonym dla potrzeb fiskalnych. We wcześniejszych dokumentach sprawnej administracji stepowych władców nie jest znana.

Mimo to standard Katarzyny II stał się obowiązującą wykładnią dla oficjalnych historyków XIX w. Był podstawą monumentalnej „Historii państwa rosyjskiego” Nikołaja Karamzina, który wprowadził do publicznego obiegu mit o kijowskiej kolebce trzech gałęzi tego samego narodu. Jako jeden z pierwszych fałszerstwo obnażył Polak, profesor Uniwersytetów we Lwowie i Berlinie. Aleksander Brückner wyraził wątpliwość: prymitywny lud o skromnym, orientalnym dziedzictwie kulturowym, pielęgnowany przez mongolskich chanów, nagle przekształcił się w starożytną cywilizację europejską o bogatym dziedzictwie.

W 1904 r. kłam rosyjskiej tezie zadał Mychajło Hruszewski. Słynny artykuł nosił tytuł: „Zwykły schemat historii »rosyjskiej« a kwestia racjonalnego uporządkowania historii Słowian wschodnich”. Naukowo udowadniał, że twórcą tysiącletniego państwa Ruś Kijowska była ukraińska grupa etniczna. Obalał zarazem tezę o istnieniu „ogólnorosyjskiej” historii i zanegował istnienie wspólnego źródła pochodzenia narodów ukraińskiego, rosyjskiego i białoruskiego. „Nie może być »wszechrosyjskiej« historii, tak jak nie ma »wszechrosyjskiej« narodowości” – pisał Hruszewski. I objaśniał: „Wiemy, że państwo kijowskie, jego prawo i kultura były wytworem jednej, ukraińskiej, czyli rusińskiej (rosyjskiej) grupy etnicznej. Natomiast państwo włodzimiersko-moskiewskie to dzieło innej wielkoruskiej grupy”.

Mychajło Hruszewski (1866–1934) – ukraiński historyk i polityk

Mychajło Hruszewski (1866–1934) – ukraiński historyk i polityk

autor nieznany

Historyk zadał również kluczowe pytanie: kiedy naprawdę i jak ewoluowała owa narodowość wielkoruska? Według Hruszewskiego, w przeciwieństwie do linearnej historii wschodnich Słowian, oficjalna wykładnia domu Romanowów nie wyjaśnia, skąd w historii Wielkorusów stulecia pustki? Narodowość pojawia się w źródłach pisanych dopiero w XII w., podczas gdy Rosjanie-Rusini wkraczali wówczas w czwarty wiek egzystencji. Twierdzenie o tym, że przodkowie Moskowitów wyemigrowali z księstwa kijowskiego, kolonizując północny wschód, a następnie powrócili na Ruś, gdzie zastał ich najazd mongolski, historyk po prostu wyśmiał.

W zamian Hruszewski wyraził i uzasadnił teorię o ugrofińskim pochodzeniu Moskowitów, wyjaśniając dzięki temu dziurę czasoprzestrzenną. Jego tezę potwierdziły współczesne nam badania, które wskazują, że w kodzie DNA Rosjan dominują geny plemion, takich jak Czudowie i Muromcy. Wielkorusowie zawdzięczają więc państwowość Rusi Kijowskiej, ale inaczej, niż głosi oficjalny przekaz. Najzwyczajniej byli dalekimi peryferiami Rosji-Rusi, przejmując od stojącej wyżej cywilizacji wzorce organizacyjne. Ma to sens, gdy spojrzeć na mapy ówczesnych księstw Nowogrodu i Pskowa, które były integralnymi częściami państwa kijowskiego.

„Historia narodu wielkoruskiego jest prawie gotowa, należy tylko przetworzyć jej genezę. Oczyścić z epizodów suwerennej historii Ukrainy i Białorusi. Wielka rosyjska historia z wszytym w nią ukraińsko-rosyjskim (kijowskim) początkiem jest tylko kaleką, nienaturalną kombinacją. Dlatego najbardziej racjonalne jest przedstawienie historii każdej narodowości z osobna” – ogłosił Hruszewski 109 lat temu.

Teorię etnicznej oraz tożsamościowej odrębności Ukraińców-Rosjan i Moskowitów-Ugrofinów potwierdziła zaskakująco sowiecka nauka historyczna. Po październikowym puczu 1917 r. oficjalna szkoła akademika Michaiła Pokrowskiego faktycznie stanęła na stanowisku Hruszewskiego. Rozpoczęła historię Moskowii od księcia włodzimiersko-suzdalskiego Andrieja Bogolubskiego, czyli od XII w. Natomiast placówki edukacyjne Ukraińskiej Republiki Sowieckiej okres Rusi niemoskiewskiej identyfikowały z państwem kijowskim lub państwem ukraińsko-ruskim (rosyjskim).

Idylla nie trwała długo. W 1934 r. Stalin wraz z ideologicznymi pomagierami Andriejem Żdanowem i Siergiejem Kirowem reaktywowali imperialny standard historyczny Katarzyny II. Wspólnie zatwierdzili podręcznik „Uwagi do krótkiej historii ZSRS”. Jedyna oficjalna wykładnia uznawała za niedopuszczalne rozpatrywanie dziejów „wielkoruskich” w oderwaniu od historii „innych narodów sowieckich”, a przede wszystkim Ukraińców i Białorusinów. Zgodnie z nią komisarz oświaty Ukraińskiej SRS Wołodymyr Zatoński oświadczył na posiedzeniu republikańskiej akademii nauk: „Budujemy kulturę socjalistyczną dla proletariatu. Dlatego ostro nie zgadzamy się z konstrukcją historii ukraińskiej. Koniec z nieprzerwaną »złotą nicią« ciągnioną od wielkiego księstwa kijowsko-ukraińskiego, przez Piotra Mohyłę, hetmana Chmielnickiego, aż po sowiecką Ukrainę”.

Polityka oraz ideologia imperium po raz kolejny wymusiły na historykach, aby Ruś Kijowska była kolebką państwa rosyjskiego i Rosjan. Tym razem nazwanych Związkiem Sowieckim i Sowietami. Od tego czasu wśród historyków narastało przekonanie, że przeszłość można konstruować według gustu i uznania przełożonych, a prawda historyczna opiera się na dyrektywach władz.

Niestety, mimo zdemaskowania fałszerstwo nie ma końca. Władimir Putin ogłosił, że „kłamstwem są wszystkie fakty odbiegające od imperialnego standardu historii”. Kreml zmienił prawo, represjonując uczciwych badaczy. Co najgorsze, uznał liczącą sobie ponad 300 lat manipulację za uzasadnienie krwawej agresji.

Historia świata
„2001: Odyseja kosmiczna”: Horyzont marzeń
Historia świata
Marek Aureliusz. Życiowe drogowskazy cesarza filozofa
Historia świata
Czy Mikołaj Kopernik był Polakiem? Trzy nieścisłości w jednym zdaniu
Historia świata
Niezwykła Toskania: Lukka
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Historia świata
Rocznica D-Day. Joe Biden: 80 lat temu żołnierze przeszli próbę stuleci
Historia świata
Czy Ameryce grozi rozpad?