Reintrodukcja: ambitne zamiary, niewiadome skutki

To jest reguła: latem światowe media obiegają sensacyjne wiadomości o odkryciu nieznanej komnaty w piramidzie Cheopsa lub o odnalezieniu Atlantydy (w Polsce natrafia się na kolejny trop hitlerowskiego „złotego pociągu”). Natomiast na przełomie roku wskrzeszane są wymarłe gatunki.

Publikacja: 04.01.2024 21:00

Thylacinus cynocephalus, wilkowór tasmański

Thylacinus cynocephalus, wilkowór tasmański

Foto: Stock Adobe

Nie inaczej jest również i tym razem. Amerykańska firma Colossal Biosciences właśnie ogłosiła, że zamierza wskrzesić wilkowora tasmańskiego, inaczej: wilka workowatego, wilka bądź tygrysa tasmańskiego (Thylacinus cynocephalus – wymarły gatunek ssaka, największy drapieżny torbacz czasów współczesnych). Pierwotnie występował na terenach Australii i Nowej Gwinei. Został wyparty wyłącznie do terenów Tasmanii, gdzie wyginął w XX stuleciu. W jaki sposób ma nastąpić wskrzeszenie?  Za pomocą techniki  CRISPR-Cas (są to tzw. nożyce molekularne; żeby zrozumieć ich działanie, trzeba obronić doktorat z inżynierii genetycznej i biochemii). W grę wchodzi sekwencjonowanie fragmentu DNA w precyzyjnie wyznaczonym miejscu i zastąpienie go inną sekwencją DNA.

Colossal Biosciences, czerpiąc ze zbiorów Victoria Museum w Melbourne, uzyskała sekwencje genomu wspomnianego wilka vel tygrysa tasmańskiego. Uzyskany embrion miałby zostać wprowadzony do macicy jakiegoś spokrewnionego żyjącego torbacza. Tyle tylko, że jeśli urodzi się takie stworzenie, będzie hybrydą, a nie kopią wilka vel tygrysa tasmańskiego. Wyjaśniono to w sposób naukowy, niepodlegający dyskusji, już niemal dekadę temu.

Czytaj więcej

Po raz pierwszy udało się uzyskać DNA człowieka z artefaktu z epoki kamienia

Naukowcy zaczęli myśleć o tego rodzaju odtwarzaniu na początku XX w. Próbowali doprowadzić do kiełkowania nasion znajdowanych podczas wykopalisk. Nie mieli wtedy szans, nie wiedzieli, że materiałem dziedzicznym jest DNA. Starożytne DNA – obecnie nazywane aDNA (od: ancient) – pierwsi wyizolowali Chińczycy w 1980 r. Gdy okazało się, że DNA można klonować (vide: owca Dolly), narodziła się archeologia molekularna, zaczęto badać aDNA wymarłych gatunków, odżyły nadzieje na przywrócenie do życia wspomnianego tygrysa tasmańskiego, ptaka dodo, mamuta.

W styczniu 2013 r. „Rzeczpospolita” informowała, że prof. George Church, amerykański genetyk wykładający wtedy na Uniwersytecie Harvarda, zapowiedział sklonowanie neandertalczyka. Zamierzał wydobyć jego aDNA z kości, jakie co roku odkopują archeolodzy w wielu miejscach w Europie. Genom neandertalczyka został zsekwencjonowany już w 2010 r. przez zespół wybitnego badacza Svante Pääbo ze słynnego Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku. Church chciał stopniowo syntetyzować genom z sekwencji składających się z około 10 tys. fragmentów; wielokrotne powtarzanie operacji miało doprowadzić do powstania linii komórek macierzystych coraz bliższych neandertalskim komórkom macierzystym, a wtedy pozostanie już tylko wprowadzić je do macicy współczesnej kobiety. Mamy rok 2024, minęło 11 lat, a dziecko neandertalskie nie biega po świecie...

„Czy tur powróci do polskich lasów?” – to tytuł książki, która ukazała się w 2008 r. Nie chodzi o sensację – książka przedstawia starania podejmowane i częściowo finansowane przez Polską Fundację Odtworzenia Tura, w których uczestniczy Instytut Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk, Katedra Biochemii i Biotechnologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Sieć Naukowa Biotechnologia Rozrodu Zwierząt Instytutu Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie. Mamy rok 2024 – cielak tura nie biega po świecie.

Nauka – z definicji – nie zna ograniczeń. Być może uda się odtworzyć wymarłego torbacza. Jednak rodzi się pytanie: dlaczego akurat ten gatunek, a nie inny, na przykład dodo  – wymarły gatunek dużego ptaka z rodziny gołębiowatych, który występował endemicznie na wyspie Mauritius. Ostatnie ptaki tego gatunku zabito w 1662 r. (ale „Alicja z Krainy Czarów” widywała je jeszcze dużo później). Rodzi się pytanie, czy opanowanie techniki reintrodukcji wymarłych gatunków nie zniechęci do wysiłków na rzecz ochrony gatunków wciąż istniejących, lecz zagrożonych? A ponadto: jak taka ewentualna reintrodukcja wpłynie na ekosystem?

Na koniec nasuwa się jeszcze jedno pytanie (narodziło się ono już w XIX stuleciu): w jakim momencie naukowiec powinien zacząć zastanawiać się nad skutkami odkrycia, do którego dąży?

Nie inaczej jest również i tym razem. Amerykańska firma Colossal Biosciences właśnie ogłosiła, że zamierza wskrzesić wilkowora tasmańskiego, inaczej: wilka workowatego, wilka bądź tygrysa tasmańskiego (Thylacinus cynocephalus – wymarły gatunek ssaka, największy drapieżny torbacz czasów współczesnych). Pierwotnie występował na terenach Australii i Nowej Gwinei. Został wyparty wyłącznie do terenów Tasmanii, gdzie wyginął w XX stuleciu. W jaki sposób ma nastąpić wskrzeszenie?  Za pomocą techniki  CRISPR-Cas (są to tzw. nożyce molekularne; żeby zrozumieć ich działanie, trzeba obronić doktorat z inżynierii genetycznej i biochemii). W grę wchodzi sekwencjonowanie fragmentu DNA w precyzyjnie wyznaczonym miejscu i zastąpienie go inną sekwencją DNA.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Krwawiący czarnoziem. Lwów, spleciona historia Ukraińców i Polaków
Historia świata
Zdobycie Bastylii. Rewolucja pożera własne dzieci
Historia świata
Skomplikowane drogi Polaków do niemieckich oddziałów Schutza. Tak chcieli bronić Wołynia
Historia świata
Sentinelczycy, najbardziej izolowana populacja na świecie
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Historia świata
III Rzesza: rasowe i cywilizacyjne „wyniesienie” niemieckiego narodu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą