Gdy popioły zasłaniają Słońce

W dziejach ludzkości często to siły przyrody rozdawały karty, m.in. wywołując zmiany klimatyczne spowodowane wybuchami wulkanów. Najnowsze badania ujawniły takie zdarzenie – do gigantycznej erupcji doszło w epoce brązu.

Publikacja: 14.09.2023 21:00

Ruiny Akrotiri, miasta zniszczonego w wyniku wybuchu wulkanu na Therze

Ruiny Akrotiri, miasta zniszczonego w wyniku wybuchu wulkanu na Therze

Foto: AdobeStock

Wybuch wulkanu na Sumatrze 75 tys. lat temu zagroził istnieniu całej ówczesnej ludzkości, popioły wulkaniczne sprawiły, że dramatycznie zmalała ilość promieni słonecznych docierających do Ziemi, nastąpiło ochłodzenie klimatu trwające całe tysiąclecie, wiele gatunków wyginęło, a populacja Homo sapiens została zdziesiątkowana – jej odtwarzanie zajęło kilkaset lat, wiele pokoleń.

40 tys. lat temu sytuacja powtórzyła się. Wulkan w rejonie Neapolu (ale nie Wezuwiusz) wyrzucił 200 kilometrów sześciennych magmy i gazów. Nad Europą zawisły na kilka lat chmury ograniczające promieniowanie słoneczne, co doprowadziło do kolejnej fazy epoki lodowej. Wielu badaczy uważa, że przyczyniło się to w istotny sposób do wygaśnięcia neandertalczyków – jedynych wówczas mieszkańców Europy, Homo sapiens miał się w niej dopiero pojawić.

Czytaj więcej

Klimat raz jeszcze rozdaje karty

W porównaniu z tymi kataklizmami erupcja Wezuwiusza w 79 roku n.e., mimo że bardzo spektakularna, unicestwiająca Pompeje i Herkulanum, była „nikła”, nie zaważyła na dziejach antycznego świata ani nawet nie wstrząsnęła zbytnio Imperium Rzymskim. A tak właśnie stało się po erupcji wulkanu na wyspie Thera w epoce brązu. Ówczesny śródziemnomorski świat zadrżał po niej w posadach. Resztki, jakie pozostały po tym wybuchu, to współczesna wysepka Santoryn (wulkaniczna wyspa na Morzu Egejskim, tworząca z kilkoma mniejszymi wyspami należący do Grecji mały archipelag o tej samej nazwie, wchodzący w skład archipelagu Cyklady). Wybuch miał skutki „archeologiczne” – przyczynił się do upadku wspaniałej kultury minojskiej, której głównym centrum była Kreta, ze słynnymi pałacami (m.in. Knossos).

Ponieważ właśnie w epoce brązu, około 3700 lat temu, klimat w skali globalnej znacząco się ochłodził, przypisywano to skutkom tej erupcji. Jednak jest jeden szkopuł: mimo że był to jeden z największych wulkanicznych kataklizmów w holocenie (ostatnie 10 tys. lat, czyli okres po ustąpieniu epoki lodowej), dokładna data tej eksplozji nie jest znana, umieszcza się ją w dużym przedziale czasowym, w latach 1680–1500 p.n.e.

Pochyleni nad kraterem

Najnowsze badania przeprowadzone przez międzynarodowy, interdyscyplinarny zespół (geolodzy, fizycy, dendrolodzy, archeolodzy) „uniewinniają” wulkan na wyspie Thera. To nie jego wybuch spowodował raptowne ochłodzenie klimatu w epoce brązu (artykuł o tym publikuje „PNAS Nexus”). Naukowcy po raz pierwszy ustalili precyzyjnie gwałtowne „tąpnięcie” klimatyczne, jakie miało miejsce w ostatnich dwóch tysiącleciach przed naszą erą.

Aby precyzyjnie datować erupcje wulkaniczne, badacze opierają się na korelacji dwóch typów dowodów: obecności siarczanów pochodzenia wulkanicznego w odwiertach lodowych oraz anomalii wzrostu drzew uwidoczniających się w ich rocznych przyrostach, tzw. słojach. Analizując odwierty lodowe pobrane z prastarych, liczących wiele tysiącleci lodów na Grenlandii i w Antarktyce, i porównując je z anomaliami w przyrostach drzew (słoje) na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych i w Irlandii, badacze określili daty, miejsca, siłę i wpływ na klimat siedmiu erupcji, jakie nastąpiły w latach 1680–1500 p.n.e. Dokonało tego laboratorium szwajcarskiego uniwersytetu w Bernie.

Wyniki analizy są „korzystne” dla wulkanu Thera: gwałtowne ochłodzenie klimatu w epoce brązu miało miejsce w 1627 r. p.n.e., dokładnie w rok po potężnej erupcji w 1628 r. p.n.e. Ale do tej erupcji doszło nie w basenie Morza Śródziemnego, lecz w pobliżu Alaski. „Winowajcą” był wulkan Aniakchak II na Aleutach – jest to łańcuch małych wysp rozciągający się równoleżnikowo na przestrzeni ponad 1900 kilometrów. Aleuty są częścią stanu Alaska. Zdaniem prof. Charlotte Pearson z Uniwersytetu Arizony erupcja ta wywarła najsilniejszy wpływ na klimat całej planety w ciągu ostatnich czterech tysiącleci.

AdobeStock

Ale spowodowała także skutki w skali regionalnej: odcisnęła piętno na krajobrazie w tamtym regionie, miała wpływ na szatę roślinną, faunę i na populacje ludzkie w rejonie Alaski. W bezpośrednim sąsiedztwie wulkanu skutki były na tyle dotkliwe, że ludzie powrócili tam dopiero po upływie dwóch tysiącleci. Antropolodzy i lingwiści są zdania, że erupcja spowodowała zerwanie kontaktów między populacjami zamieszkującymi na północ i na południe od wulkanu, a trwało to na tyle długo, że doprowadziło do różnic między językami aleuckimi i eskimoskimi.

Tuż przed erupcją Aniakchak II z 1628 r. p.n.e., eksplodował także inny aleucki wulkan (w 1654 r. p.n.e.), którego jednak nie udało się na razie zidentyfikować. „Były to dwie największe emisje siarki na półkuli północnej w ciągu ostatnich 4 tys. lat” – wyjaśnia prof. Charlotte Pearson.

Świadkowie katastrof

Podczas wulkanicznego wybuchu wyrzucane są maleńkie kropelki kwasu siarkowego, które mogą docierać do stratosfery – na wysokość 40, a nawet 50 kilometrów. Ponieważ stają na drodze promieniowania słonecznego i zakłócają je, są w stanie prowokować „szok klimatyczny” nawet na globalną skalę. Jednym z objawów takiego „szoku” jest gwałtowne oziębienie, co znajduje odbicie w słojach drzew – rosną one wtedy wolniej, roczne przyrosty są mniejsze, często już w roku wybuchu, a na pewno w latach następnych (co prawda, drewno z takich drzew jest lepszej jakości, ale to nie ma nic wspólnego z archeologią).

Aerozole z siarką wyrzucone przez Aniakchak II dotarły aż na półkulę południową – do Antarktyki oddalonej o 16 tys. km. Wulkan wyrzucił w sumie 50 kilometrów sześciennych materiału. Po tej kolosalnej erupcji pozostał ślad w postaci kaldery (zapadnięty krater) o średnicy 10 kilometrów i głębokości 500 metrów. Dla porównania: po wybuchu wulkanu Thera najdrobniejsze cząsteczki popiołu wulkanicznego dotarły na odległość 4500 kilometrów.

Erupcja Aniakchak II zapisała się w słojach drzew. Naukowcy stwierdzili to w przypadku sosen z gatunku Pinus longaeva (sosna długowieczna). Są to najstarsze na świecie żyjące obecnie drzewa – najstarszy okaz liczy ponad 5700 lat – gatunek ten występuje naturalnie w Kalifornii, Nevadzie i Utah.

Ziejący ogniem misjonarz

Erupcja wulkanu może również wpływać na klimat społeczny. Tak stało się w średniowieczu: w roku 939 wybuchł islandzki stożek Eldgjá. Była to fala ognia, Słońce pozostawało zasłonięte grubymi chmurami dymu przez wiele miesięcy, co spowodowało nieurodzaj i głód w wielu regionach. Wulkan wyrzucił 20 kilometrów kwadratowych magmy, miliony ton siarki. Lato po wybuchu, w 940 r., było wyjątkowo chłodne, Słońce „zbladło”, zmieniło barwę na czerwonawą, „krwawą”, co zapisano w tekstach z epoki. Kroniki odnotowały wyjątkowo surowe zimy między 939 a 942 rokiem. W tym czasie w Italii i Burgundii wystąpiły wyniszczające fale głodu, pogłębiane przez wiosenne i letnie susze w wielu regionach Europy.

Wprawdzie nie ma islandzkich źródeł pisanych z pierwszej połowy X stulecia, ale ta katastrofa klimatyczna na dużą skalę znalazła odbicie w późniejszym poemacie „Völuspá” (pol.: przepowiednia wieszczki). Poemat zawiera mitologię nordycką, przedstawia przedchrześcijańskie religie Skandynawii w czasie, gdy dokonywała się chrystianizacja Islandii i Norwegii. Oficjalnie nastąpiło to około 1000 roku, ale Islandia stykała się z nową wiarą już od pewnego czasu za pośrednictwem irlandzkich zakonników osiadłych na wyspie.

Czytaj więcej

Dokąd Wezuwiusz wygonił ludzi

Wybuch wulkanu, niezwykle spektakularny, wywarł ogromne wrażenie na mieszkańcach wyspy. „Völuspá” ma apokaliptyczny charakter, akcentuje tragiczne skutki wybuchu, łączy je ze zmierzchem, końcem pogańskich bóstw. Dr Clive Oppenheimer z University of Cambridge, w artykule na łamach „Climate Change” sugeruje, że zatrwożeni erupcją mieszkańcy Islandii dostrzegli w niej „znak z nieba” – pod jego wpływem porzucili tradycję pogańską i przyjęli nową wiarę w „trybie przyspieszonym”. Bez widowiskowej erupcji proces ten prawdopodobnie trwałby o wiele dłużej. To ona sprawiła, że chrystianizacja miała charakter dobrowolny, obyło się bez przemocy.

W dobie współczesnej wulkany nie przestały wpływać na bieg dziejów i rozwój cywilizacji. Na przykład w 1816 r. wybuch indonezyjskiego wulkanu Tambora spowodował powstanie fali tsunami, która pochłonęła około 120 tys. istnień ludzkich.

10 kwietnia 2010 r. na Islandii (!) nastąpiła erupcja wulkanu Eyjafjallajökull, bezpośrednio po niej zamknięto przestrzeń powietrzną dla samolotów pasażerskich i transportowych praktycznie nad całą Europą. 17 kwietnia chmura wulkanicznego pyłu po tym wybuchu dotarła nad Morze Czarne jako swoiste memento.

Wybuch wulkanu na Sumatrze 75 tys. lat temu zagroził istnieniu całej ówczesnej ludzkości, popioły wulkaniczne sprawiły, że dramatycznie zmalała ilość promieni słonecznych docierających do Ziemi, nastąpiło ochłodzenie klimatu trwające całe tysiąclecie, wiele gatunków wyginęło, a populacja Homo sapiens została zdziesiątkowana – jej odtwarzanie zajęło kilkaset lat, wiele pokoleń.

40 tys. lat temu sytuacja powtórzyła się. Wulkan w rejonie Neapolu (ale nie Wezuwiusz) wyrzucił 200 kilometrów sześciennych magmy i gazów. Nad Europą zawisły na kilka lat chmury ograniczające promieniowanie słoneczne, co doprowadziło do kolejnej fazy epoki lodowej. Wielu badaczy uważa, że przyczyniło się to w istotny sposób do wygaśnięcia neandertalczyków – jedynych wówczas mieszkańców Europy, Homo sapiens miał się w niej dopiero pojawić.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Historia świata
Gdy świat zostawił Saamów samych
Historia świata
Feldmarszałek Hindenburg kontra kapral Hitler
Historia świata
Krwawiący czarnoziem. Lwów, spleciona historia Ukraińców i Polaków
Historia świata
Zdobycie Bastylii. Rewolucja pożera własne dzieci
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Historia świata
Skomplikowane drogi Polaków do niemieckich oddziałów Schutza. Tak chcieli bronić Wołynia