Zazwyczaj snucie alternatywnej wersji historii jest równie inspirującą, co bezproduktywną rozrywką, ale panarabski projekt, pośrednio odrodzony w panislamskim dżihadzie, jeszcze nie umarł do końca. Zatem pytanie, jak wyglądałby Maszrek, gdyby od Egiptu do Zatoki Perskiej istniało jedno państwo arabskie, jest ciągle otwarte. Do spekulacji trzeba wyłączyć pewność, że z mnóstwa powodów taki byt polityczny jest niemożliwy – nawet bez ingerencji Zachodu. Jednak wyobrażenie hipotetycznej Panarabii nie wymaga fantazji. Z dawką odwagi można je widzieć na własne oczy, bo w mniejszej skali powstało i formalnie istnieje.
I wojna światowa pozwoliła odrodzić i tworzyć państwa, o które narody walczyły lub o których marzyły przez wieki. Zarazem powstały takie, o które nikt nie zabiegał, nie tęsknił za nimi ani sobie ich nie wyobrażał. I tak mieszkańcy Mezopotamii usłyszeli w 1921 r., że są Irakijczykami, choć etymologii słowa „Irak” nikt nie znał ani się z nim nie utożsamiał. Ostatni raz Bagdad był samodzielnym bytem państwowym tysiąc lat temu, gdy krótko jaśniał złotym wiekiem islamu. Nie mniej jak samych poddanych niezamierzone panowanie w Iraku zaskoczyło Fajsala al-Haszimiego, który pierwszy raz widział Bagdad podczas koronacji w sierpniu 1921 r. Władca i mniemani Irakijczycy nic o sobie nie wiedzieli.
Czytaj więcej
Szef rządu i współtwórca niepodległej Syrii jako agent Wielkiej Brytanii, Francji, a nawet Izrael...
Wizerunek Fajsala jako wojownika pustyni, z duszą wschodniego mistyka i filozofa, bałamutnie ukształtowało „Siedem filarów mądrości” Lawrence’a. Tymczasem jego powłóczyste szaty z Wersalu są równie teatralne, jak arabska kefija Lawrence’a noszona przez niego do brytyjskiego munduru. Na innych, mniej oficjalnych fotografiach Fajsal swobodniej czuł się w garniturze i pstrokatym krawacie. W istocie książę większość życia spędził w Konstantynopolu, czyli niemal w Europie, gdzie się wychował, kształcił i zasiadł w młodotureckim parlamencie, a do pustyni wrócił dopiero w czasie wojny. Lawrence bredził o stworzeniu Fajsala jako przywódcy panarabskiego zjednoczenia Bliskiego Wschodu. Jednak książę grał z Brytyjczykami we własną grę, na miarę sił i zdolności.
Jako trzeci do sukcesji syn władcy Hidżazu miał małe szanse na schedę po ojcu, wietrzył więc okazję, by coś wykroić do samodzielnego rządzenia – z Brytyjczykami przeciw Osmanom albo z Osmanami przeciw Wielkiej Brytanii – co wychodziło na jedno. Łatwo posądzany o dziecięcą naiwność, jeszcze w 1918 r. Fajsal chciał odwrócić sojusze, gdy czuł mydlenie oczu przez Anglię. Nawet po klęsce Osmanów liczył, że rozegra Brytyjczyków przeciw Francuzom, gdy jako formalny sojusznik Londynu zajął Damaszek na królestwo Syrii pod brytyjskim protektoratem, lecz przegrał konfrontację z francuską artylerią polową.