W połowie lat 60. w Polsce zaczęła działać konspiracyjna organizacja, która w odróżnieniu od części środowisk opozycyjnych nie zamierzała reformować systemu komunistycznego. Jej członkowie uważali, że PRL nie jest legalnym państwem polskim, a przyszłość kraju można budować dopiero po jego upadku.

Organizacja otrzymała nazwę „Ruch”, nadaną zresztą przez funkcjonariuszy SB. Jej twórcy świadomie unikali bowiem zarówno nadawania oficjalnej nazwy, jak i tworzenia formalnej struktury. Była to lekcja wyciągnięta z wcześniejszych doświadczeń opozycji – rozbudowane, jasno określone struktury ułatwiały bezpiece rozpracowanie i szybkie rozbijanie konspiracyjnych inicjatyw. W ciągu kilku lat „Ruch” stworzył ogólnopolską sieć, wydawał poza cenzurą własne pisma, zdobywał sprzęt poligraficzny i przygotował program przyszłego państwa. W szczytowym okresie liczył około 100 członków. Był największą działającą w latach 1965–1970 konspiracyjną organizacją w PRL, której działalność zakończyły masowe aresztowania w czerwcu 1970 r. Stało się to w przeddzień planowanej akcji w Poroninie – najbardziej spektakularnego, a zarazem najbardziej kontrowersyjnego przedsięwzięcia w historii „Ruchu”.

Jak zaczynał „Ruch”. Działacze chcieli stworzyć ogólnopolską konspirację

Początki „Ruchu” sięgają połowy lat 60. Wśród jego twórców znaleźli się: Andrzej Czuma, Benedykt Czuma, Stefan Niesiołowski, Emil Morgiewicz oraz Marian Gołębiewski – były cichociemny, żołnierz Armii Krajowej i WiN. To właśnie połączenie doświadczenia ludzi wychowanych w tradycji przedwojennej Polski z energią młodszego pokolenia było charakterystyczne dla środowiska, które zaczęło budować organizację.

„Ruch” od początku miał ambicje znacznie większe niż stworzenie niewielkiej grupy protestu. Jego działacze chcieli zbudować ogólnopolską organizację konspiracyjną, zdolną przetrwać represje i przygotować społeczeństwo na przyszłą zmianę polityczną. Nie interesowała ich liberalizacja PRL ani próba naprawienia systemu od środka. Uważali, że komunizm należy odrzucić, a Polska powinna odzyskać niepodległość i stworzyć demokratyczne państwo, niezależne od Związku Sowieckiego i gwarantujące prawa obywatelskie.

Czytaj więcej

Opozycja w PRL i odkłamywanie sowieckich zbrodni

W styczniu 1969 r., podczas IV Zjazdu „Ruchu”, przyjęto deklarację programową „Mijają lata”. Jej autorami byli: Stefan Niesiołowski, Andrzej Czuma, Benedykt Czuma i Emil Morgiewicz. Dokument był próbą odpowiedzi nie tylko na pytanie, przeciwko czemu występują członkowie organizacji, lecz także – co znacznie ważniejsze – jak powinna wyglądać Polska po upadku komunizmu. Zakładano, że do wyzwolenia kraju dojdzie w wyniku masowych wystąpień społecznych. Przyszłe państwo miało być demokratyczne i niezależne od ZSRR. Rzeczywistość PRL opisywano tak: „Grupa polskich przywódców partyjnych, postawiona przez obce państwo na czele PRL, pilnuje starannie, by wyniki pracy naszego narodu zostały za fikcyjnymi opłatami przekazane ich mocodawcom. Ci ludzie nie wahają się dla utrzymania narodu w uległości atomizować go, rozdrabniać, skłócać, stwarzać warunki prowadzące do osamotnienia, pauperyzowania, strachu. Dla utrzymania władzy nad nami wysługują się obcemu państwu przez pozbawienie naszego społeczeństwa podstawowych praw należnych osobie ludzkiej. W historii udziałem takich ludzi jest hańba. Historia wydaje na nich wyrok bezwzględny”.

Konspiracja na pierwszym miejscu

Najważniejszym zadaniem było jednak utrzymanie organizacji w konspiracji. Jej twórcy zdawali sobie sprawę, że bezpieka będzie próbowała ją rozbić, dlatego przez długi czas unikali działań, które mogłyby zwrócić na nich uwagę. Chodziło przede wszystkim o stopniowe budowanie struktur, zdobywanie nowych ludzi i przygotowanie zaplecza, które w odpowiednim momencie pozwoliłoby na podjęcie szerszej działalności. Z czasem „Ruch” zaczął jednak wychodzić poza działalność organizacyjną.

Jednym z najważniejszych przedsięwzięć było stworzenie własnego wydawnictwa. We wrześniu 1969 r. ukazał się pierwszy numer „Biuletynu”. Było to jedno z pierwszych po 1956 r. pism wydawanych poza państwową cenzurą. W kolejnych miesiącach wydano jeszcze pięć numerów, celowo oznaczając je numerami od 8 do 13, aby zmylić bezpiekę co do rzeczywistej historii pisma. Dokładny nakład nie jest znany, ale prawdopodobnie wynosił kilkaset egzemplarzy. Na łamach „Biuletynu” publikowano program organizacji, teksty historyczne oraz opisywano komunistyczną rzeczywistość. Później pojawiło się także drugie pismo: „Informator”.

Chęć wydawania podziemnej prasy rodziła inny praktyczny problem: skąd wziąć sprzęt potrzebny do drukowania? Legalnie nie można było zdobyć odpowiednich powielaczy czy maszyn do pisania. Członkowie „Ruchu” zdecydowali się więc na akcje ekspropriacyjne. W latach 1969–1970 wynosili sprzęt z różnych państwowych instytucji. Zdobyte w ten sposób urządzenia miały służyć działalności konspiracyjnej.

W tym samym czasie niektórzy członkowie zaczęli podejmować na własną rękę działania przypominające mały sabotaż. Malowali antykomunistyczne napisy, a w sierpniu 1968 r. Stefan Niesiołowski i Benedykt Czuma usunęli z Rysów tablicę poświęconą Leninowi. Były to jednak działania podejmowane poza głównym nurtem działalności organizacji. Kierownictwo „Ruchu” nadal uważało, że najważniejsze jest rozwijanie struktur konspiracyjnych.

„Ciągle tylko przygotowuje się do czegoś”

Z biegiem czasu wewnątrz „Ruchu” narastało przekonanie, że organizacja, która liczyła już ponad 100 osób i działała w kilku miastach, powinna wreszcie przejść od przygotowań do konkretnego działania. Stefan Niesiołowski wspominał później, że szczególnie mocno naciskał na to Wojciech Mantaj. Miał on powtarzać, że „Ruch” „ciągle tylko przygotowuje się do czegoś, coś zapowiada, odwołuje – a żadnych działań nie ma”. Argument był prosty: skoro organizacja zgromadziła ludzi w całej Polsce, nie może bez końca ograniczać się do dyskusji nad programem i działalności wydawniczej. To napięcie wewnątrz „Ruchu” narastało w kolejnych miesiącach.

W 1969 r. pojawiły się pomysły kolportowania ulotek, a podczas V zjazdu „Ruchu” dyskutowano o tym, czy organizacja powinna reagować na ewentualne przyszłe protesty społeczne. Jesienią zrodził się również pomysł wysłania na Zachód „Apelu do narodów świata”, w którym przypominano o zależności Polski od Związku Sowieckiego. Nie wszystkie pomysły zostały zrealizowane. Część z nich odrzucano właśnie ze względu na bezpieczeństwo.

Akcja „Poronin”

Wiosną 1970 r. władze PRL przygotowywały obchody 100. rocznicy urodzin Lenina. Kampania propagandowa była ogromna. W ocenie Andrzeja Czumy władze wykorzystywały ją do budowania kultu, którego społeczeństwo nie podzielało. Podczas późniejszego procesu przywódców „Ruchu” Czuma mówił: „W pierwszej połowie 1970 r. grupa rządząca rozpętała kosztem olbrzymich nakładów materialnych kampanię kultu wobec osoby Lenina”. I właśnie przeciwko tej kampanii miała wystąpić organizacja.

Pod koniec kwietnia Stefan Niesiołowski zaproponował podczas jednego z cotygodniowych spotkań kierownictwa „Ruchu” przeprowadzenie spektakularnej akcji w Poroninie. Chodziło o zniszczenie pomnika Lenina i podpalenie miejscowego muzeum poświęconego przywódcy rewolucji bolszewickiej. Pomysł poddano pod głosowanie. Za przygotowaniem akcji opowiedzieli się: Niesiołowski, Marian Gołębiewski i Bolesław Stolarz. Przeciw byli: Andrzej Czuma i Emil Morgiewicz. Nieobecny na spotkaniu Benedykt Czuma również sprzeciwiał się pomysłowi. Gdyby uczestniczył w głosowaniu, prawdopodobnie przesądziłby o jego odrzuceniu.

Morgiewicz obawiał się przede wszystkim konsekwencji takiej decyzji. Jeśli ta akcja by się udała, mogła stać się początkiem kolejnych podobnych przedsięwzięć i zmienić charakter organizacji. Nie chodziło już bowiem o ulotki czy napisy na murach. Planowano wykorzystanie materiałów zapalających, a początkowo także materiałów wybuchowych.

Po latach sam Niesiołowski oceniał tę sytuację jednoznacznie: „Decyzja o podpaleniu muzeum [...] była ciężkim błędem, a sposób jej realizacji najgorszym z możliwych”.

Przygotowania

Stefan Niesiołowski zwrócił się do Jana Kapuścińskiego, chemika związanego z „Ruchem”, o przygotowanie zapalników i materiałów potrzebnych do podpalenia muzeum. Początkowo prosił także o materiały wybuchowe, które miały posłużyć do wysadzenia pomnika. Kapuściński odmówił ich przygotowania, obawiając się, że użycie ich przez osoby bez doświadczenia może doprowadzić do tragedii.

Tymczasem Wiesław Kurowski przeprowadził rozpoznanie muzeum i jego otoczenia. Wykonał fotografie i szkice budynku, zaznaczając potencjalne miejsca umieszczenia ładunków. Sprawdził również godziny otwarcia muzeum oraz rozmieszczenie posterunków milicji i straży pożarnej.

W końcu maja Andrzej Czuma i Kurowski spotkali się w Łodzi z Niesiołowskim i Kapuścińskim. Rozmawiano o rozmieszczeniu materiałów zapalających i o tym, czy podczas akcji w muzeum będą znajdowali się ludzie. To ostatnie było kluczowe. Akcję zamierzano przeprowadzić tylko wtedy, gdy muzeum będzie puste.

Pomnik Lenina w Poroninie, w tle budynek muzeum. Lata 60. XX w.

Pomnik Lenina w Poroninie, w tle budynek muzeum. Lata 60. XX w.

Foto: Deutsche Fotothek / Wikimedia Commons

W czerwcu Kapuściński przygotował sześć chemicznych zapalników o opóźnionym działaniu. Przeprowadzono także próby z materiałami zapalającymi. Przygotowania trwały, a termin akcji wyznaczono na okres poprzedzający oficjalne obchody rocznicy urodzin Lenina.

Tymczasem wokół organizacji zaciskała się sieć SB.

Bezpieka była już blisko

„Ruch” od jesieni 1969 r. znajdował się w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa. Departament IV MSW prowadził sprawę operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Rewident”. Andrzej Czuma wiedział, że jest obserwowany. Podejrzewał to również Marian Gołębiewski. Mimo to przygotowania do akcji „Poronin” trwały. 15 czerwca odbyło się kolejne zebranie w Warszawie. Wtedy ostatecznie zrezygnowano z planu wysadzenia pomnika Lenina. Pozostał zamiar podpalenia muzeum.

Przeprowadzone ponownie rozpoznanie przyniosło jednak zaskakujące informacje. Okazało się, że przewód wentylacyjny, przez który zamierzano wlać do piwnicy płyn zapalający, jest niedrożny. Trzeba było więc zmienić plan. Przy okazji Wiesław Kęcik dokonał jeszcze bardziej zaskakującego odkrycia. W miejscu, które dla władz PRL miało być jednym z najważniejszych punktów kultu Lenina, działała po prostu melina pijacka. Jedna z woźnych miała handlować wódką, a w piwnicy odbywały się libacje. Nieoczekiwane odkrycie dodatkowo komplikowało przygotowania.

19 czerwca, podczas kolejnego spotkania, zdecydowano się ostatecznie zrezygnować z wlania płynu do piwnicy. Plan ograniczono do pozostawienia kilku ładunków zapalających w części ekspozycyjnej muzeum. Termin wyznaczono na 21 czerwca 1970 r. Marek Niesiołowski (brat Stefana), Janusz Krzyżewski i Marzena Górszczyk mieli wejść do muzeum tuż przed jego zamknięciem i pozostawić w kilku miejscach przygotowane materiały. Następnie mieli opuścić budynek i oddalić się samochodami.

Cały plan był niezwykle skomplikowany. Poszczególne grupy miały docierać do różnych miejsc, spotykać się w określonych punktach i zapewnić sobie alibi na wypadek blokady dróg. Po latach Niesiołowski przyznał, że właśnie sposób organizacji akcji był jednym z jej największych problemów: „Plan zakładał umawianie się różnych grup ludzi w różnych, oddalonych od siebie miejscach, co zawsze jest trudne do osiągnięcia”.

Był też inny problem: akcja wymagała zaangażowania bardzo wielu osób. To oznaczało poważne ryzyko przecieku. Tymczasem bezpieka już wiedziała, że „Ruch” przygotowuje coś dużego.

Aresztowania w przeddzień akcji

SB uzyskała informacje o planowanej akcji z dwóch źródeł. Jednym z nich był Sławomir Daszuta, tajny współpracownik o pseudonimie „Sławek”, z którym Andrzej Czuma kontaktował się w sprawie samochodów. Drugim źródłem był podsłuch założony w mieszkaniu Czumy.

18 czerwca funkcjonariusze nagrali rozmowę, z której wynikało, że przygotowywana jest akcja z użyciem materiałów wybuchowych i zapalających, a jej celem ma być nieokreślony obiekt poza Warszawą. SB nie wiedziała jeszcze, że chodzi o muzeum Lenina w Poroninie. Informacje były jednak wystarczające. 20 czerwca, o świcie, rozpoczęły się aresztowania. Zatrzymano pierwszych 24 członków organizacji, wśród nich Andrzeja i Benedykta Czumów, Stefana i Marka Niesiołowskich, Wiesława Kurowskiego i Wiesława Kęcika. Aresztowania nastąpiły dokładnie w przeddzień planowanej akcji. Część osób nie wiedziała jeszcze, że organizacja została rozbita. Janusz Krzyżewski i Marzena Górszczyk dopiero na dworcu w Warszawie dowiedzieli się od Andrzeja Woźnickiego o pierwszych zatrzymaniach. Akcja „Poronin” nigdy nie została przeprowadzona.

W następnych miesiącach SB aresztowała ponad 100 osób związanych z „Ruchem” w Warszawie, Łodzi, Gdańsku, Lublinie, Wrocławiu i Bydgoszczy. Nie był to jednak przypadek, że organizację rozbito właśnie wtedy. Przygotowania do akcji jedynie przyspieszyły działania bezpieki. Wiosną 1970 r. SB miała już znaczną wiedzę o strukturze „Ruchu”, znała tekst deklaracji „Mijają lata”, zdobyła kolejne numery „Biuletynu” i ustaliła tożsamość wielu członków organizacji. Akcja „Poronin” nie była więc powodem rozpoczęcia rozpracowania. Stała się natomiast impulsem do przyspieszenia aresztowań.

Proces „Ruchu”

Śledztwo trwało wiele miesięcy. Część zatrzymanych odmawiała składania zeznań. Do połowy 1971 r. władze zwolniły kilkadziesiąt osób. Ostatecznie przed sądem stanęły 32 osoby.

Proces przywódców „Ruchu” rozpoczął się 21 września 1971 r. w Warszawie. Oskarżonym zarzucono m.in. przygotowania do obalenia przemocą ustroju PRL, działalność w tajnej organizacji oraz udział w akcjach ekspropriacyjnych. Sprawa miała jednak znacznie szerszy zakres. W akcie oskarżenia znalazło się także: wydawanie nielegalnej prasy, usunięcie tablicy z Rysów i zamiar wysadzenia pomnika Lenina.

Najwyższe wyroki od 1956 r. za działalność polityczną otrzymali: Andrzej Czuma – 7 lat więzienia, Stefan Niesiołowski – 7 lat, Benedykt Czuma – 6 lat, Marian Gołębiewski – 4,5 roku, Bolesław Stolarz – 4,5 roku i Emil Morgiewicz – 4 lata.

Stefan Niesiołowski – współzałożyciel i jeden z liderów organizacji „Ruch”. W latach 1968–1970 uczes

Stefan Niesiołowski – współzałożyciel i jeden z liderów organizacji „Ruch”. W latach 1968–1970 uczestnik akcji wynoszenia z instytucji państwowych sprzętu poligraficznego do wydawania podziemnego „Biuletynu”, gdzie był autorem tekstów o tematyce historycznej. W 1970 r. – pomysłodawca akcji „Poronin”

Foto: facebook.com/Niesiolowski.Stefan

Podczas procesu Andrzej Czuma mówił: „Reasumując: zakładając nasz Ruch i prowadząc go, byłem i jestem głęboko przekonany, że nie może być popełnieniem przestępstwa działanie w kierunku odpierania i uświadamiania sobie bezpośredniego zamachu, o którym mówiłem wyżej, zagrażającemu podstawowemu dobru ekonomicznemu i politycznemu społeczeństwa. Działanie to polegało na skupianiu ludzi i wzajemnym uświadamianiu sobie zakresu zła społecznego, formułowaniu naszej myśli politycznej i powielaniu jej oraz w końcu na szukaniu drogi wyjścia z tego zaułka, do którego pchnęła nas grupa rządząca w PZPR i w naszym kraju […]. Mieliśmy moralne prawo i moralny obowiązek wystąpić przeciw złu. Nikt nam tego prawa odebrać nie może”. A w ostatnim słowie Stefan Niesiołowski dodawał: „We wszystkich swoich poczynaniach kierowałem się, tak ja, jak i moi koledzy, troską o kraj. Kierowaliśmy się przekonaniem, że nie można w momencie zagrożenia wartości osoby ludzkiej, jej godności i praw, pozostawać bezczynnie”.

Wcześniej zapadły wyroki wobec kolejnych członków organizacji. Kary wynosiły od kilku miesięcy do kilku lat pozbawienia wolności, część oskarżonych otrzymała wyroki w zawieszeniu. Proces był objęty ścisłą kontrolą cenzury. Oficjalne gazety mogły publikować jedynie informacje zawarte w komunikacie Polskiej Agencji Prasowej. Władze nie zamierzały dopuścić do szerszej dyskusji o działalności organizacji.

Tymczasem za kulisami rozpoczęła się akcja na rzecz uwolnienia skazanych.

„List 17” i obrona więźniów

W obronie członków „Ruchu” wystosowano do ministra sprawiedliwości „List 17”. Podpisali go m.in.: Jerzy Andrzejewski, Jerzy Ficowski, Zbigniew Herbert, Anna Kamieńska, Andrzej Kijowski, Tadeusz Konwicki, Igor Newerly, Marek Nowakowski, Agnieszka Osiecka i Jarosław Marek Rymkiewicz. Był to ważny sygnał. W obronie ludzi skazanych przez komunistyczny sąd występowali przedstawiciele środowisk literackich i intelektualnych, którzy coraz wyraźniej sprzeciwiali się represjom politycznym. Interweniował również prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Alojzy Mazewski. Z inicjatywy m.in. Jana Olszewskiego skierowano kolejny list do Rady Państwa. Do jego sygnatariuszy dołączyli Maria Ossowska i Marian Falski. O uwolnienie braci Czumów zabiegała także ich matka. Jej prośbę o ułaskawienie poparli kardynałowie Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła. Ostatni skazani opuścili więzienia jesienią 1974 r. na mocy amnestii.

Aresztowania z czerwca 1970 r. zakończyły działalność „Ruchu” jako zorganizowanej konspiracji. Nie oznaczało to jednak końca aktywności jej członków. Po wyjściu z więzień wielu z nich ponownie angażowało się w działalność opozycyjną. Część znalazła się później w środowisku Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, część uczestniczyła w innych inicjatywach opozycyjnych.

Marian Gołębiewski (1911–1996) – polski dowódca wojskowy, cichociemny, żołnierz Kedywu AK, DSZ i WiN

Marian Gołębiewski (1911–1996) – polski dowódca wojskowy, cichociemny, żołnierz Kedywu AK, DSZ i WiN, więzień polityczny i działacz opozycji antykomunistycznej w PRL. Zdjęcia wykonano po aresztowaniu przez MBP w 1946 r. W procesie „Ruchu” (1971) został skazany na 4,5 roku więzienia, na wolność wyszedł w sierpniu 1974 r.

Foto: MBP / Wikimedia Commons

Do historii „Ruchu” wracano również po odzyskaniu niepodległości. W 1996 r. Sąd Najwyższy, po kasacji, umorzył sprawy Mariana Gołębiewskiego i Bolesława Stolarza. 14 stycznia 2002 r. uniewinniono Andrzeja i Benedykta Czumów, Stefana Niesiołowskiego oraz Emila Morgiewicza od zarzutu przygotowań do obalenia przemocą ustroju PRL. Sąd uwzględnił kasację wniesioną w 2000 r. przez ówczesnego prokuratora generalnego.

Historia „Ruchu” trwała więc znacznie dłużej niż sama organizacja. Akcja „Poronin” stała się najbardziej znanym epizodem jego działalności, choć nie doszła do skutku. Jak po latach oceniał Stefan Niesiołowski, właśnie ona pozwoliła władzom stworzyć obraz „Ruchu” jako organizacji terrorystycznej. Sam podkreślał, że nią nie była: „Właśnie na skutek akcji »Poronin« – pisał – udało się SB stworzyć obraz »Ruchu« jako organizacji terrorystycznej, którą przecież nie był”.

Była to jedna, bardzo konkretna karta historii organizacji – i zarazem jej największy błąd. Nie przekreśla ona jednak wcześniejszych lat działalności „Ruchu”: budowania konspiracji, wydawania niezależnej prasy, tworzenia programu politycznego i prób zorganizowania ogólnopolskiego środowiska, które konsekwentnie odrzucało komunistyczny system. Właśnie dlatego „Ruch” zajmuje ważne miejsce w historii polskiej opozycji. Był jednym z pierwszych środowisk, które nie czekało na możliwość reformowania PRL, lecz otwarcie zakładało konieczność jego odrzucenia i odbudowy niepodległego państwa.