Choć prasa amerykańska dość szczegółowo śledziła informacje napływające z walczącej Warszawy, to jednak zaczęły one ginąć wśród innych doniosłych wieści z frontu zachodniego. Po 15 sierpnia dla czytelników z półkuli zachodniej znacznie ważniejsze były doniesienia o lądowaniu wojsk amerykańskich w południowej Francji. Informacje o tym, która dzielnica Warszawy jeszcze się broni przed niemieckim naporem, musiały ustąpić radosnym wieściom płynącym spod Falaise, gdzie 21 sierpnia aliantom udało się zamknąć w kotle większość potężnej niemieckiej armii Normandia. Cztery dni później wolne narody radowały się wyzwoleniem Paryża i chaotyczną ucieczką Niemców z Belgii i Luksemburga. Cierpienia polskiej stolicy opisywała już głównie prasa polonijna. Nie oznaczało to, że świat nam nie współczuł, ale w ogromnej skali całego teatru wojennego II wojny światowej i jej rozstrzygającej fazy po otwarciu frontu zachodniego przez aliantów Powstanie Warszawskie wydawało się epizodem coraz mniej istotnym dla losów świata. Z punktu widzenia interesów strategicznych koalicji antyhitlerowskiej daleko ważniejsze od tego, co się działo w Warszawie, było chociażby zdymisjonowanie przez króla Michała premiera Rumunii Antonescu i wypowiedzenie Niemcom wojny po bombardowaniu Bukaresztu przez Luftwaffe.