Jesienią 1945 r. zatrzymali go funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Zarzuty brzmiały poważnie: przynależność do nielegalnych organizacji, działalność wywiadowcza przeciw „władzy ludowej”, rozpracowywanie struktur komunistycznych i sowieckiej partyzantki. W istocie chodziło o jedno: złamać i upodlić człowieka, którego nowy system nie potrafił zaakceptować.
Śledztwo było brutalne. Wielogodzinne przesłuchania, bez przerw, z użyciem przemocy fizycznej i psychicznej. W lutym 1947 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na 12 lat więzienia. Później karę zmniejszono do sześciu lat, ale gehenny to nie zakończyło. W 1952 r., gdy pierwszy wyrok formalnie dobiegał końca, usłyszał kolejny: 10 lat więzienia za „współpracę z okupantem niemieckim”. Absurdalny zarzut wobec człowieka, który przez całą wojnę walczył z III Rzeszą.