Mówi się o tradycyjnej przyjaźni polsko-węgierskiej. Daje się to zresztą odczuć nie tylko na Węgrzech. Skąd się wzięło przysłowie: „Polak, Węgier – dwa bratanki: i do szabli, i do szklanki”? Jak brzmi ono po węgiersku?
Po węgiersku to te same słowa, to samo przesłanie: „Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát”. To się wzięło historycznie z XVIII stulecia, kiedy Węgier tak naprawdę nie było. Kraj był rozczłonkowany i kulturę węgierską, tę najwyższą, kontynuowało tylko podległe sułtanatowi, ale w gruncie rzeczy samodzielne i mające autonomię Księstwo Siedmiogrodzkie. To z niego wziął się król Polski Stefan Batory. Natomiast to, co widzimy jako dzisiejsze Węgry, wtedy podlegało Austriakom: niepodległości i autonomii żadnej nie miało.