Reklama
Rozwiń
Reklama

Naddunajscy bratankowie – o przyjaźni Polaków z Węgrami

Mieliśmy wiele wspólnych doświadczeń, kiedy staliśmy po jednej stronie: od czasów królowej Jadwigi Andegaweńskiej, przez Józefa Bema, aż po rok 1956 – mówi prof. Bogdan Góralczyk.
Prof. Bogdan Góralczyk – polski politolog, sinolog, hungarysta, dyplomata i publicysta

Prof. Bogdan Góralczyk – polski politolog, sinolog, hungarysta, dyplomata i publicysta

Foto: PAP/ Stach Leszczyński

Mówi się o tradycyjnej przyjaźni polsko-węgierskiej. Daje się to zresztą odczuć nie tylko na Węgrzech. Skąd się wzięło przysłowie: „Polak, Węgier – dwa bratanki: i do szabli, i do szklanki”? Jak brzmi ono po węgiersku?

Po węgiersku to te same słowa, to samo przesłanie: „Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát”. To się wzięło historycznie z XVIII stulecia, kiedy Węgier tak naprawdę nie było. Kraj był rozczłonkowany i kulturę węgierską, tę najwyższą, kontynuowało tylko podległe sułtanatowi, ale w gruncie rzeczy samodzielne i mające autonomię Księstwo Siedmiogrodzkie. To z niego wziął się król Polski Stefan Batory. Natomiast to, co widzimy jako dzisiejsze Węgry, wtedy podlegało Austriakom: niepodległości i autonomii żadnej nie miało.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama